Wielka Brytania wrze. Kraj tonie w demonstracjach

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
7 sierpnia 2024, 18:39
[aktualizacja 7 sierpnia 2024, 19:59]
Ponad 100 demonstracji skrajnej prawicy i 30 kontrdemonstracji planowanych jest na wieczór w środę – podały brytyjskie media, powołując się na źródła policyjne. Oznacza to, że środa będzie najburzliwszym dniem od początku trwających już ósmy dzień zamieszek.

Protesty w Anglii i Walii

Spośród 43 okręgów policyjnych w Anglii i Walii 41 spodziewa się protestów na swoim terenie. W całym kraju do zapobiegania zamieszkom zmobilizowanych zostało ponad 6000 policjantów z jednostek przeznaczonych do walki z rozruchami. Posiłki na północ Anglii – gdzie planowanych jest większość protestów - wysłała londyńska policja metropolitalna, co jest odwróceniem normalnego trendu, bo to zwykle ona korzysta z pomocy policji z innych rejonów.

Wyroki dla uczestników protestów

W środę skazano pierwsze trzy osoby uczestniczące w dotychczasowych zamieszkach. 58-letni Derek Drummond z Liverpoolu, który podczas demonstracji w tym mieście wymierzył policjantowi cios w twarz, został skazany na trzy lata więzienia, 29-letni Declan Geiran, który w trakcie tych samych zamieszek podpalił policyjny samochód, został skazany na 2,5 roku, a 41-letni Liam Riley – na 20 miesięcy za gwałtowne zakłócenie porządku publicznego i naruszenie porządku publicznego na tle rasowym. Do tej pory w trwających od 30 lica zamieszkach aresztowano 428 osób, z czego 120 postawiono już zarzuty.

Fala zamieszek na Wyspach

Falę zamieszek na tle rasowym i antyimigranckim, jakiej w Wielkiej Brytanii nie było od 2011 roku, wywołało zdarzenie w Southport koło Liverpoolu 29 lipca, gdzie mający rwandyjskie korzenie 17-letni wówczas (teraz już ma ukończone 18 lat) Axel Rudakubana śmiertelnie dźgnął nożem trzy kilkuletnie dziewczynki uczestniczące w kursie tańca i jogi dla dzieci, a 10 innych osób ranił, Od zeszłego wtorku protesty, w których biorą udział głównie zwolennicy skrajnej prawicy, odbywają się w różnych miastach codziennie i zwykle przeradzają się w zamieszki.

Rola mediów społecznościowych

Do rozprzestrzeniania się protestów przyczyniają się media społecznościowe, które, jak się podejrzewa, wykorzystują również zagraniczne podmioty zainteresowane sianiem niepokojów w Wielkiej Brytanii. Zwraca na to uwagę w środę agencja Bloomberga, pisząc, że używane są do tego m.in. serwis TikTok oraz komunikator Telegram, poprzez które rozsyłane są zachęty do brania udziału w demonstracjach przed ośrodkami dla azylantów czy fałszywe oskarżenia na temat społeczności muzułmańskich.

Bloomberg pisze, że według osób zaznajomionych ze sprawą brytyjskie władze podejrzewają, że zagraniczne podmioty wspierane przez obce państwo używają botów i kont na platformie X ze skradzionymi brytyjskimi tożsamościami, aby wzmocnić nastroje antyimigranckie.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj