Zielone światło dla budowy południowej obwodnicy Zielonej Góry

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
30 listopada 2020, 17:15
Wojewoda lubuski podpisał w poniedziałek decyzję o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej polegającej na budowie południowej wodnicy Zielonej Góry. To inwestycja warta ponad 140 mln zł, która ma ułatwić życie mieszkańców i wyprowadzić z miasta ruch tranzytowy.

„...Południowa obwodnica, która ma m.in. odciążyć północną, która jest przecież w terenie zurbanizowanym, ale (..) to jest też ważne z punktu widzenia osiedli, które są wokół Zielonej Góry. Będą mogli ci mieszkańcy przemieszczać się niekoniecznie przejeżdżając przez centrum miasta, co też jest bardzo istotne i bardzo ważne” - powiedział na poniedziałkowej konferencji prasowej wojewoda lubuski Władysław Dajczak.

„To historyczny moment dla miasta Zielonej Góry (...) układ drogowy dla każdego miasta, to tak jak układ krwionośny każdego człowieka, więc musi być sprawny, musi być drożny, aby można było właściwie funkcjonować. Wiele lat zabiegaliśmy o tę inwestycję, aby mogła ona powstać” – powiedział prezydent Zielonej Góry Janusz Kubicki.

Dodał, że południowa obwodnica pozwoli na wyprowadzenie całego ruchu tranzytowego z miasta.

Południowa obwodnica Zielonej Góry będzie mierzyła ok. 13 km. Będzie to droga jednojezdniowa z trzema rondami przystosowanymi do ewentualnej rozbudowy w przyszłości o drugą jezdnię. W jej ciągu znajdą się trzy przejścia dla zwierząt na terenach leśnych.

Jak przekazał prezydent Kubicki, wykonawcą inwestycji w formule zaprojektuj i wybuduj jest firma Strabag. Wykonawca ma maksymalnie 36 miesięcy na wykonanie inwestycji, a wiec powinna być gotowa w 2023 r., choć termin może być wcześniejszy.

Na inwestycję miasto uzyskało ok. 115 mln zł dofinansowania ze środków europejskich, pozostałą cześć wyłoży z własnego budżetu.

W związku z budową południowej obwodnicy od początku 2021 r. zmieni się granica miasta, tak by droga w całości znajdowała się w granicach administracyjnych Zielonej Góry, co jest związane z jej utrzymaniem.

„...Doszło do zmiany tak, aby całość drogi miała jednego zarządcę w przyszłości, żeby nie było sytuacji takiej, że 12 kilometrów jest odśnieżone na przykład, a jeden kilometr w innym czasie będzie odśnieżany. Chodziło też o uniknięcie takiej sytuacji, stąd jeszcze kolejny element zmiany granic w tym wszystkim” – wyjaśnił Kubicki. (PAP)

Autor: Marcin Rynkiewicz

mmd/ je/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj