"Titanic z Jeziora Bodeńskiego". Po ponad 90 latach chcą wydobyć wrak statku. Są dwa powody

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
22 stycznia 2024, 06:32
[aktualizacja 22 stycznia 2024, 16:00]
Parowiec "Säntis"
Parowiec "Säntis" został zatopiony w 1933 r./Wikimedia Commons
Ponad 130-letni parowiec leży na dnie Jeziora Bodeńskiego już przeszło 90 lat. Rozpoczęcie akcji, która ma na celu wydobycie wraku statku „Säntis", zaplanowano na początek marca. Dlaczego pomysł zostanie zrealizowany dopiero po tak wielu latach? 

Niezbędny sprzęt jest już na miejscu i wygląda na to, że wszystko powinno pójść zgodnie z planem – podaje strona Bodensee.de.

31 grudnia 2023 r. minął termin, w którym władze i organizacje w Niemczech, Austrii i Szwajcarii mogły wnosić sprzeciw ws. wydobycia wraku.

Titanic z Jeziora Bodeńskiego". Wrak odnaleziono w 2013 r.

Historię ponad 130-letniego szwajcarskiego statku „Säntis" (nazwa na cześć szczytu Säntis) na początku tego roku przypomniały media. 

Przez wiele lat nikt nie wiedział, gdzie dokładnie znajduje się „Säntis"– zaznacza serwis „Neue Zürcher Zeitung". W 2013 r. podczas pomiaru Jeziora Bodeńskiego odkryto wrak parowca pomiędzy Romanshorn (miasto w Szwajcarii) a Langenargen (miejscowość w Niemczech). 

Organizacja z Romanshorn (której celem jest ratowanie statków) po 10 latach kupiła wrak od szwajcarskiego towarzystwa żeglugowego Jeziora Bodeńskiego.

Wraki statków i wielka góra małży"

Jakie są powody wydobycia wraku po tak wielu latach? Okazuje się, że to m.in. inwazyjny gatunek małży (a dokładnie to małże quagga).

Według przypuszczeń małże quagga w Europie rozprzestrzeniły się z ukraińskiej części Morza Czarnego. W 2016 r. pojawiły się w Jeziorze Bodeńskim. 

Gatunek gwałtownie rozprzestrzenił się również na tym terenie, powodując szkody m.in. w przypadku maszyn w zakładach wodociągowych. Ponadto małże quagga mogą przenosić choroby i stanowić zagrożenie dla innych gatunków, a także dla zdrowia publicznego (ze względu na gromadzenie toksyn). 

Małże quagga mogą pokryć wrak grubą warstwą. „Coś takiego już stało się z kilkoma wrakami na mniejszej głębokości, na przykład z parowcem »Jura« przed Bottighofen. To jest teraz wielka góra małży quagga" – opowiada w rozmowie z dpa Silvan Paganini, prezes organizacji z Romanshorn. 

Statek „Säntis". Co stanie się z wrakiem?

Poza zagrożeniem dot. degradacji ważnym powodem realizacji projektu jest wartość historyczna statku. 48-metrowy „Säntis” pływał po Jeziorze Bodeńskim od 1892 r. (mógł zabrać na pokład 400 pasażerów). Jak podaje „SEEBLICK", „Säntis” (podobnie jak „Titanic") miał „trzycylindrowy silnik parowy, co występuje bardzo rzadko". Gdy nie nadawał się już do żeglugi, został zatopiony w 1933 r. (wówczas stwierdzono, że złomowanie będzie zbyt kosztowne). 

Na początku marca rozpocznie się akcja wydobycia wraku. Najpierw zostanie podniesiony, w czym pomogą torby wypornościowe i platforma, a następnie przeniesiony bliżej brzegu. W kwietniu (według planów) wrak zostanie całkowicie wydobyty.

Stowarzyszenie zebrało już 260 000 franków szwajcarskich na rzecz materiałów i konserwacji. Co później stanie się ze statkiem „Säntis"? Ma zostać wystawiony, ale nie jest jeszcze pewne, czy pozostanie w Szwajcarii… „Nie mamy jeszcze żadnych zobowiązań i jesteśmy otwarci” – podkreśla Paganini, opowiadając o przyszłości projektu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj