Spór Waszczykowskiego z Timmermansem. Czas na opcję nuklearną wobec Polski

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
20 lutego 2017, 13:06
Unia Europejska
Unia Europejska/ShutterStock
Wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans po raz kolejny upomniał polski rząd za to, że nie respektuje konstytucji. Stało się to przy okazji ostrej wymiany zdań z ministrem spraw zagranicznych Witoldem Waszczykowskim podczas piątkowej konferencji bezpieczeństwa w Monachium.

Do końca lutego polskie władze powinny przedstawić informację o realizacji jej ubiegłorocznych zaleceń dotyczących rozwiązania

Spięcie między zbiegło się w czasie z apelem skierowanym do Komisji Europejskiej przez oraz 20 innych polskich i międzynarodowych organizacji pozarządowych, które zażądały wyciągnięcia w końcu poważnych konsekwencji wobec Polski. A konkretnie – przejścia do kolejnego etapu kontroli praworządności i wszczęcia procedury z art. 7 traktatu o UE, określanej czasem mianem opcji nuklearnej. Jeśli tak się stanie, grozi nam zawieszenie prawa głosu w Radzie UE.

Sygnatariusze apelu zwracają uwagę, że rząd Prawa i Sprawiedliwości wciąż nie zrealizował żadnych zaleceń KE z ubiegłego roku. Nadal nie zaprzysiężono trzech sędziów TK wybranych zgodnie z prawem przez Sejm poprzedniej kadencji i nie opublikowano wszystkich wyroków trybunału. Nic też nie wskazuje na to, aby przypadki naruszeń rządów prawa miały się w Polsce zakończyć. Wręcz przeciwnie, jak czytamy w apelu, polskie władze podjęły prace nad kolejnymi ustawami, które ograniczają obywatelom swobodę wypowiedzi, wolność zgromadzeń, prawo do prywatności oraz prawa kobiet. W ocenie organizacji dotychczasowy dialog KE z rządem PiS nie przyniósł efektów, więc należy przejść do kolejnego etapu. „Dalsze opóźnianie odwołania się do art. 7 traktatu naraża na ryzyko wiarygodność Komisji Europejskiej. Jest to wskazówka dla innych państw członkowskich, że mogą kwestionować wartości, które zobowiązały się szanować (...)” – czytamy w apelu.

Sceptycznie do tej inicjatywy podchodzi europoseł Kazimierz Michał Ujazdowski. – Mam bardzo krytyczną opinię o działaniach kierownictwa PiS, ale jednocześnie uważam, że wątpliwe są podstawy prawne postępowania KE wobec Polski. Przyjmuję zasadę, że problemy wewnętrzne należy rozwiązywać środkami krajowymi, a nie na arenie europejskiej – tłumaczy w rozmowie z DGP.

Zgodnie z art. 7 traktatu o UE Rada Europejska może (np. na wniosek KE) po uzyskaniu zgody europarlamentu stwierdzić poważne i stałe naruszenia przez państwo członkowskie podstawowych unijnych wartości. Jest to zielone światło dla Rady UE do nałożenia na taki kraj sankcji, czyli zawieszenia go w niektórych prawach członkowskich. 

>>> Polecamy: Międzynarodowe organizacje apelują do KE ws. praworządności w Polsce


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj