W USA biała prowincja jest wściekła na wielkie miasta. "Nasze podatki idą na innych"

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
16 sierpnia 2024, 10:27
usa biznes
W USA biała prowincja jest wściekła na wielkie miasta. "Nasze podatki idą na innych"/ShutterStock
Pretensje białej prowincji do wielkich miast są dzisiaj w Ameryce nawet silniejsze niż osiem lat temu, kiedy wygrał Donald Trump. Ludzie mówią tam: „Nie dostajemy tego, na co zasługujemy, rząd się nami nie interesuje, a nasze podatki wydaje na innych”

Z Katherine J. Cramer rozmawia Emilia Świętochowska

 

Od kilku dekad w kampaniach przed wyborami prezydenckimi w USA kandydaci zadają wyborcom to samo pytanie: „Czy żyje się wam lepiej niż cztery lata temu?”. Jak pani myśli, co odpowiedziałaby dzisiaj większość Amerykanów?

Z obrazu, jaki kreślą dane makro ekonomiczne, wynika, że ludziom ogólnie wiedzie się lepiej niż cztery lata temu. Gospodarka się odbiła po pandemii, notujemy wzrost PKB, bezrobocie jest niskie. Ale sami Amerykanie wcale nie uważają, że mają się tak dobrze. Jednym z głównych powodów jest inflacja. Wskaźniki zatrudnienia czy tempo wzrostu to dla nich przeważnie abstrakcyjne kategorie; ceny na stacjach benzynowych i w sklepach spożywczych widzą i odczuwają w swoich portfelach na co dzień. Podobnie jak rosnące rachunki za mieszkanie i opiekę zdrowotną.

 

CAŁY TEKST W PAPIEROWYM WYDANIU DGP ORAZ W RAMACH SUBSKRYPCJI CYFROWEJ >>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: USApolityka
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj