Przecenione święta na Wyspach

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
24 grudnia 2008, 09:51
Duże obniżki cen w sklepach w okresie przedświątecznym, w niektórych przypadkach przekraczające nawet 50 procent ceny towaru spowodowały, że tegoroczne święta w Wielkiej Brytanii nazywane są "świętami za pół ceny", albo "świętami z przeceny".

Obniżki cen tłumaczone są desperacją sieci handlowych obawiających się, iż nadciągająca recesja zaszkodzi wydatkom konsumpcyjnym i przełoży się na spadek obrotów w handlu. Niektórzy analitycy sądzą, że recesja pogrąży ok. 15 proc. firm sektora handlu detalicznego.

Największą wyprzedaż w ponad 800 domach towarowych w całym kraju zorganizowała sieć Woolworth, która przestaje działać, po blisko stu latach. Wyprzedaż u Woolwortha wywołała wojnę cen wśród firm handlu detalicznego i bezprecedensowe wyrywanie sobie klienta.

Niektóre sklepy poświąteczną wyprzedaż rozpoczęły już w dzień wigilijny, a poza tym oferują klientom darmową rozrywkę, organizując występy mimów, lub komików, w nadziei, że odciągnie to ich od zakupów przez internet.

W najgorszym położeniu są firmy uzależnione od rynku nieruchomości, który załamał się w lipcu br. Domy meblarskie MFI ogłosiły upadek, podobnie jak firma The Pier, specjalizująca się w wystroju wnętrz. Problemy ma też znany importer i hurtownik kawy i herbaty Whittard of Chelsea, która rozgląda się za nabywcą.

"Co to będzie, jeśli klienci przyzwyczają się do tak dużych obniżek ? Czy po Świętach w ogóle zechcą kupić jakikolwiek towar za pełną cenę" - zastanawiają się analitycy, nie mając na to pytanie odpowiedzi.

Mimo specjalnych ofert i wielkich obniżek, z badań firmy Halifax wynika, iż Brytyjczycy z obawy przed recesją zaczęli zaciskać pasa i ograniczają wydatki.

Cztery na dziesięć osób ankietowanych przez Halifax zapowiedziało, że zmniejszy liczbę prezentów pod choinkę. Konsumenci mniej chętnie posługują się też kartą kredytową z powodu rosnących odsetek i częściej płacą gotówką. Rośnie też popularność zakupów przez internet.

21 proc. ankietowanych przez Halifax zadeklarowało, że zmieniło swoje świąteczne zwyczaje w celu redukcji kosztów np. rozglądając się za prezentami w supermarketach zamiast w renomowanych domach towarowych. Niektórzy dokonują zakupów według zawczasu sporządzonej listy, albo z góry uzgadniają limit wydatków na prezenty z rodziną i znajomymi.

Halifax ocenia, iż statystyczny Brytyjczyk wyda na prezenty 317 funtów, jeśli płaci gotówką i ok. 234 funtów, jeśli płaci za nie kartą. Według firmy konsultingowej Deloitte wraz z imprezami towarzyskimi i wydatkami na zastawienie stołu, statystyczny Brytyjczyk wyda na tegoroczne święta 655 funtów, czyli 7 proc. mniej niż w ub.r.

Jeszcze większy spadek wydatków konsumpcyjnych na tegoroczne święta przewiduje Deloitte w Republice Irlandii - ponad 10 proc. w porównaniu z 2007 r. (z uwzględnieniem inflacji). Irlandczycy pozostają europejskimi rekordzistami, jeśli chodzi o poziom wydatków na święta. W przeliczeniu na statystyczne gospodarstwo domowe wyniosą one 1 354 euro.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj