W ten gwałtowny sposób inwestorzy zareagowali na silne umocnienie dolara oraz wywołany słabym otwarciem europejskich parkietów wzrost awersji do ryzyka. U źródeł takiego zachowania, podobnie jak to miało miejsce wczoraj, leżą obawy związane z informacjami o zamrożeniu spłaty obligacji przez Dubai World. To przypomniało inwestorom o problemach z jakimi wciąż boryka się światowa gospodarka, jednocześnie strącając im z nosa różowe okulary przez które oglądają świat od marca br.
Poranna wyprzedaż złotego nie znalazła kontynuacji w kolejnych godzinach. Złoty ruszył śladem odrabiających początkowe straty giełd. Pomogło wzrostowe odbicie kursu EUR/USD. O godzinie 12:20 dolar kosztował 2,8086 zł, zyskując 4,2 gr w stosunku do wczorajszego zamknięcia. Euro drożało natomiast o 2,8 gr i kosztowało 4,1839 zł.

O tym czy uda się jeszcze zminimalizować dzisiejsze straty, zdecyduje już reakcja Wall Street na ostatnie wydarzenia. Paniczna wyprzedaż akcji położy się cieniem na notowaniach polskiej waluty. Jeżeli jednak nie będzie paniki, a jedynie duże spadki, to końcówka dnia może przynieść kolejną próbę odrobienia strat.