Mobius przyznaje, że jest to wciąż bardziej pomysł niż realny plan, a jego powodzenie zależy od potencjalnych klientów.

Według Mobiusa, uznawanego za inwestycyjnego guru, w grę wchodzi fundusz akcji wartości „ponad 100 mln dolarów”, który byłyby adresowany do coraz większej liczby islamskich inwestorów, którym nie wolno angażować się w fundusze niezgodne z prawem szariatu.

„Malezja zachęca do tego rodzaju przedsięwzięć. Na Bliskim Wschodzie jest bardzo wielu ludzi, którzy przyjeżdżają do Malezji i inwestują” – mówi szef Templetona.

CZYTAJ TAKŻE: Mobius: akcje gospodarek BRIC wzrosną prawie o połowę

Templeton, mający siedzibę w Singapurze, pół roku temu otworzył w Kuala Lumpur biuro ds. zarządzania funduszem. Mobius nie lekceważy ostatnich mapięć na tle religijnym w Malezji – w tym ataków na kościoły chrześcijańskie – ale uważa, że są to drobne incydenty, które nie stwarzają większych problemów.

Nie dalej jak wczoraj amerykański bank Citigroup uzyskał zgodę regulatora na otwarcie domu brokerskiego w Malezji, wykorzystując ostatnią liberalizację prawa w zakresie uprawnień inwestorów. Ze względu na swoja obecność w rejonie Zatoki Perskiej, Citigroup może odegrać istotną rolę w przyciąganiu środków z Bliskiego Wschodu - głosi opublikowane wczoraj oświadczenie malezyjskiej komisji papierów wartościowych.

Malezja zliberalizowała przepisy dotyczące zagranicznych inwestorów, pierwotnych ofert publicznych i zakupu nieruchomości. Obcokrajowcy mogą teraz posiadać 70 proc. udziałów w domu brokerskim i w firmach zarządzających majątkiem, a oferujących usługi dla klientów indywidualnych, wobec 49 proc. do tej pory. Natomiast duże fundusze mogą w 100 proc. należeć do cudzoziemców. 

Spółki działające zgodnie z prawem szariatu nie mogą prowadzić kasyn, sprzedawać tytoniu, alkoholu, wieprzowiny oraz pornografii. Ich długi nie mogą także przekraczać 30 proc. wartości akcji.