Prawie nigdy jednak nie decydowali się na podjęcie walki z radą nadzorczą w kraju, w którym bezsilne protesty akcjonariuszy są powszechne, ale ich realna aktywność jest niemal zerowa.

Deutsche Börse i Volkswagen należą do tych nielicznych firm, w których podjęto próby zmiany przewodniczącego rady nadzorczej. W Deutsche Börse były przewodniczący, Rolf Breuer, uprzedził te plany i ustąpił w 2005 roku, zaś w VW inwestorzy ostatecznie zarzucili ten pomysł.

Żaden z niemieckich blue-chipów, czyli największych spółek notowanych na frankfurckim parkiecie, nie miał jednak to tej pory do czynienia z sytuacją, w której akcjonariusze nie zgadzają się z przedstawioną przez firmę kandydaturą na dyrektora niewykonawczego i forsują własnego kandydata. Wydarzenia w niemieckim producencie chipów, Infineonie Technologies, wyznaczą więc precedens, który wywoła poruszenie w tamtejszych korporacyjnych gabinetach.

Brytyjska firma zarządzająca funduszami Hermes złożyła propozycję zastąpienia Klausa Wucherera, który w przyszłym miesiącu na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy ma zostać przewodniczącym rady nadzorczej, Willim Berchtoldem, dyrektorem finansowym producenta części motoryzacyjnych ZF Friedrichshafen. Infineon od lat jest krytykowany przez akcjonariuszy za brak czytelnej strategii. W roku obrachunkowym 2009 producent chipów zanotował stratę netto w wysokości 671 mln euro.

Gniew akcjonariuszy spowodowany brakiem reform ujawnił się po raz pierwszy w ubiegłym roku, kiedy Max Dietrich Kley, obecny przewodniczący rady nadzorczej, który później obiecał ustąpić, w przyszłym miesiącu został ponownie wybrany większością 50,03 proc. głosów.

Firma z dużymi stratami

W tym samym roku ta była spółka zależna Siemensa niemal zbankrutowała z powodu potężnych strat i narastającej zapadalności swojego długu. Jej akcje staniały w pewnym momencie do 0,35 euro, podczas gdy w 2000 roku debiutowały przy cenie 35 euro.

Peter Bauer, prezes zarządu Infineona, przeprowadził w zeszłym roku podniesienie kapitału w wysokości 725 mln euro, co pozwoliło firmie złapać nieco oddechu, spłacić długi i stworzyć poduszkę płynnościową. Akcje spółki odbiły się od tego czasu i wzrosły do około 4 euro. Analitycy zaczęli ostatnio wykazywać ostrożny optymizm z powodu powrotu popytu w branży półprzewodników. Jednak inwestorzy i osoby z branży mówią, że rzekomy przełom dokonany przez Bauera był bardziej wynikiem szczęścia niż umiejętności. Kwestionują oni determinację zarządu i rady nadzorczej w kwestii przeprowadzenia radykalnej restrukturyzacji.

Opóźnienia w podejmowaniu strategicznych decyzji lub ich wdrażaniu, a także oczywiste błędy w nominacjach do zarządu przyczyniły się prawdopodobnie do krytycznej sytuacji Infineonu w ubiegłym roku finansowym – pisze Hermes w liście do spółki.

Rządzi stara gwardia

Branżowi eksperci twierdzą, że Infineon wciąż ma zbyt duże moce produkcyjne i badawcze w Europie, gdzie dysponuje trzema główny- mi fabrykami w Niemczech i Austrii. Jak mówi jeden z weteranów branży: – Bauer i Reinhard Ploss (dyrektor operacyjny Infineona) to prawdziwa stara gwardia Siemensa. Nie są w stanie dokonać nowego otwarcia i bardziej agresywnej restrukturyzacji, która oznaczałaby przeniesienie znacznego odsetka produkcji do Azji. Dodał, że to samo dotyczy Wucherera, byłego menedżera Siemensa, który zasiada w radzie nadzorczej Infineona od 1999 roku.

Ludzie, którzy znają go dobrze, mówią, że Wucherer jest znakomitym inżynierem, który wie wszystko o technologii i rozwoju w branży. Brakuje mu jednak strategicznego umysłu i umiejętności finansowych potrzebnych do kierowania dużą spółką.