– Bardzo dużym problemem są narastające zaległości od przewoźników pasażerskich – mówi Zbigniew Szafrański, prezes PKP Polskie Linie Kolejowe, które zarządzają kolejową infrastrukturą. Łączne zadłużenie Intercity i Przewozów Regionalnych wynosi już 250 mln zł. Zbigniew Szafrański obecną sytuację porównuje do zapaści na rynku przewozów towarowych w ubiegłym roku. W pierwszych miesiącach 2009 roku transport ładunków po torach spadł o kilkadziesiąt procent, a firmom brakowało pieniędzy.

Zatory płatnicze mogą uderzyć w inwestycje PKP PLK realizowane z własnych środków. W tym roku potrzeba na nie 300 mln zł. Może być też kłopot z wypłacaniem pensji. Opóźnienia w regulowaniu faktur pod znakiem zapytania stawiają porozumienie z końca 2009 roku, w którym PKP PLK zgodziły się rozłożyć na raty długi przewoźników. Warunkiem porozumień jest terminowe regulowanie bieżących opłat. – Spłacamy zaległości w miarę możliwości. Kilka dni temu wpłaciliśmy 10 mln zł – mówi Piotr Olszewski z Przewozów Regionalnych. Spółka tłumaczy opóźnienia brakiem wszystkich umów z marszałkami na dofinansowanie przewozów w regionach.

Zaległości PKP Intercity (chodzi o fakturę za styczeń) wobec PKP PLK także są wynikiem kłopotów finansowych spółki. Przewoźnik stracił na uruchomieniu tańszych pociągów Interregio PR. – Finansowe kłopoty obu przewoźników to efekt wojny cenowej wywołanej przez Przewozy Regionalne. Innego racjonalnego powodu nie widzę – mówi Włodzimierz Rydzkowski, ekspert rynku transportu.