Państwowy rosyjski bank VTB podał, że państwo chce pozyskać około 10 mld dol. Ministerstwo Finansów poradziło państwowym firmom, by nie wchodziły na rynek do czasu wyemitowania obligacji rządowych. Będzie to pierwsza emisja euroobligacji w tej dekadzie. Wcześniej Moskwa dwukrotnie ogłaszała niewypłacalność: najpierw w 1991, a potem ponownie w 1998 roku.

W ostatnich tygodniach rosyjskie firmy na wyścigi starały się pożyczać pieniądze, by wykorzystać niskie rentowności i wejść na rynek przed międzynarodową emisją rosyjskich obligacji rządowych. Rosyjskie firmy chcą w tym roku wyemitować zagraniczne papiery dłużne na sumę 10–13 mld dol. – twierdzą bankierzy. W ubiegłym roku pozyskały 13,7 mld dol.

Ryzyko nadal istnieje

W ciągu ostatnich czterech tygodni rosyjskie banki VTB, Bank of Moscow, Alfa Bank i Rosyjski Bank Rolnictwa oraz producent ropy Alliance Oil pozyskały na międzynarodowych rynkach dłużnych niemal 4 mld dol. Z kolei rosyjskie joint venture naftowe BP, TNK-BP przeprowadziło na początku roku międzynarodową emisję obligacji na kwotę miliarda dolarów.

Wiele firm chce się zabezpieczyć przed ryzykiem wzrostu rentowności rosyjskich obligacji rządowych, które obecnie są rekordowo niskie. Na początku ubiegłego roku przekleństwem lokalnego rynku były upadłości, zawiłości prawne i panika wśród organów nadzoru. Jednak do końca 2009 roku sektor korporacyjny wyemitował w ciągu sześciu miesięcy więcej obligacji niż w całym 2007 roku, pożyczając 566,7 mld rubli (19,2 mld dol.), wobec 469,9 mld dwa lata wcześniej.

Zaledwie rok po tym, jak 122 z prawie 425 emitentów ogłosiło niewypłacalność, pożyczkobiorcy znów są w cenie. Przepisy pozwalające emitentom ogłosić niewypłacalność z wyboru, a nie z konieczności, pozostają niezmienione, ale bankom i firmom zarządzającym funduszami trudno jest odwlekać swój powrót na rynek obligacji rublowych, który stał się atrakcyjny.

Dynamiczny segment

– To najbardziej dynamiczna część rosyjskich rynków kapitałowych – tłumaczy Bernard Sucher, szef Bank of America Merrill Lynch na Rosję. – Czy jednak kontrakty są choć trochę bezpieczniejsze niż w okresie przed 2008 rokiem? Odpowiedź brzmi nie. Rosyjskie banki zaczęły wracać na krajowy rynek dłużny dziewięć miesięcy temu, kiedy bank centralny rozszerzył listę papierów wartościowych przyjmowanych jako zabezpieczenia kredytów. O ile wcześniej bank centralny akceptował jedynie papiery z ratingiem kredytowym B+ i powyżej, o tyle w czerwcu rozszerzył listę instrumentów na oceniane nawet na B-. Niespełna rok później rublowy rynek dłużny kwitnie, bo banki wolą inwestować nadwyżkę płynnościową w obligacje, zamiast udzielać kredytów.

Według Mariny Vlasenko, wiodącego analityka kredytowego Commerzbanku ds. rynków wschodzących w Londynie, banki coraz bardziej zwiększają swoje ryzyko finansowe. – Obecnie banki uważają wszystkie papiery znajdujące się na liście lombardowej banku centralnego za bezpieczne, ponieważ używają ich w celach transakcyjnych. W istocie na liście lombardowej jest już wiele ryzykownych obligacji, ponieważ restrykcje zostały poluzowane – mówi.