Za wyciek ropy w Zatoce Meksykańskiej zapłacą BP i Barack Obama

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
6 maja 2010, 05:12
W sierpniu 2005 r., gdy huragan „Katrina” zniszczył resztki reputacji George’a W. Busha, Barack Obama w umiarkowany sposób komentował nieudolną reakcję Białego Domu na katastrofę. Z perspektywy czasu widać, że młody senator chciał w ten sposób uniknąć łatki gniewnego czarnego polityka – co okazało się słuszną decyzją.

 Na szczęście pogoda i wysiłki BP, by uzyskać odkupienie, mogą spowodować, że wyciek ropy w Zatoce Meksykańskiej nie stanie się największą katastrofą ekologiczną Ameryki od czasu wycieku w Exxon Valdez w 1989 r. Jak powiedział w niedzielę Ken Salazar, sekretarz spraw wewnętrznych w administracji Obamy, zatamowanie wycieku może zająć do 90 dni, ale równie dobrze może udać się dzisiaj. 

To jest tylko część artykułu, zobacz pełną treść w e-wydaniu Dziennika Gazety Prawnej: Za wyciek zapłacą BP i Barack Obama

Z dalszej części artykułu dowiesz się między innymi dlaczego wybuch platformy wiertniczej w Zatoce Meksykańskiej może wyznaczyć nowy kierunek polityki energetycznej Stanów Zjednoczonych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj