Już za kilka miesięcy za jedno euro możemy płacić nawet 4,50 zł – mówi w wywiadzie dla Rzeczpospolitej Sylwester Brzeczkowski, diler walutowy w polskim oddziale Royal Bank of Scotland.
Według jego słów, ostatnie gwałtowne osłabienie złotego, to przede wszystkim pokłosie złych nastrojów na giełdach. „Inwestorzy uciekają z europejskich rynków wschodzących, a to powoduje wyprzedaż walut tych krajów, w tym i naszej” – mówi Rzeczpospolitej Brzeczkowski.
Zdaniem dilera walutowego Royal Bank of Scotland złoty będzie się osłabiał dopóki indeksy giełdowe będą spadać, a w perspektywie najbliższych miesięcy kurs może sięgnąć poziomu 4,50 zł za euro.
W piątek rano złoty nieznacznie się wzmocnił. Zdaniem analityków może to być efektem interwencji resortu finansów oraz banku BGK i związanej z tym niepewności inwestorów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Tematy: waluty
Zobacz
|
