Kuczyński: Słaby koniec słabego kwartału i półrocza

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
1 lipca 2010, 10:00
Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion. Doradcy Finansowi
Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion. Doradcy Finansowi/Forsal.pl
W USA ostatni dzień miesiąca będący też końcem kwartału i półrocza z założenia mógł doprowadzić do dziwnych reakcji rynków finansowych. Po wtorkowych, dużych spadkach indeksów i naruszeniu wsparcia normalne było szukanie pretekstu do podniesienia indeksów.

Opublikowane w środę dane makro były niejednoznaczne i tylko częściowo pomagały bykom.

Raport ADP o zmianie zatrudnienia w sektorze prywatnym pokazał bardzo nieciekawy obraz. Podobno w sektorze prywatnym przybyło 13 tysięcy etatów (oczekiwano 60 tys.). Raport o stanie gospodarki w regionie Chicago (indeks Chicago PMI) był zgodny z oczekiwaniami. Indeks spadł z 59,7 na 59,1 pkt. Taki poziom sygnalizuje jednak, że gospodarka w tym regionie dość szybko się rozwija.

Indeksy przez długi czas trzymały się tuż nad poziomem wtorkowego zamknięcia. Pojawiła się jednak agencja ratingowa, która zrobiła nieco zamieszania. Moody’s Investors Service poinformowała, że rozważa obniżenie ratingu Hiszpanii. Odnotować trzeba, że kurs EUR/USD jedynie nieco zmniejszył skalę zwyżki, a ceny obligacji hiszpańskich nie spadły. Jeśli takie informacje nie działają to znaczy, że wpływ takich ostrzeżeń staje się mniej znaczący. Potem jednak zaczęły osuwać się akcje sektora finansowego, bo okazało się, że wieczorem Izba Reprezentantów będzie ostatecznie głosowała przyjęcie reformy sektora finansowego. Był to tylko i wyłącznie czynnik psychologiczny, bo ta reforma powinna być już całkowicie zdyskontowana.

Indeksy jednak spadały, wsparcie zostało ostatecznie przełamane, co zwiększyło w samej końcówce podaż od techników. Na wykresie widać, że powstała ciągnąca się od listopada formacja RGR zapowiadająca spadek S&P 500 nawet do 880 pkt. Ja jednak nadal uważam, że początek nowego kwartału może być dla byków korzystny. Trudno mi uwierzyć, że nie rozpocznie się gra pod sezon raportów kwartalnych spółek.

GPW rozpoczęła środową sesję nawet lepiej niż można było tego oczekiwać. Po prostu od samego początku widać było chęć zapolowania na odbicie w USA (podobnie jak na innych giełdach). Indeksy giełdowe lekko rosły. Bardzo słaby był giełdowy debiut Taurona. Trudno początek na poziomie ceny IPO i spadek ceny uznać za sukces. Nawet kupująca akcje Tauronu (państwowa przecież) KGHM nie zapewniła dobrego debiutu. Tauron działa teraz jak kanarek w kopalni – ostrzega, że popyt na nasze akcje nie jest duży.

WIG20 utrzymywał się w niedużej odległości od poziomu wtorkowego zamknięcia. Próbował nawet dwa razy przekroczyć ją w dół. Owszem, zareagował pozytywnie na informacje z ECB, ale była to reakcja krótkotrwała. Potem wszedł w marazm, po pobudce w USA przetestował poziom wtorkowego zamknięcia, a po publikacji raportu ADP zabarwił się na czerwono. Potem jednak indeksy zostały podciągnięte i sesja zakończyła się neutralnie, czyli niewielkim spadkiem indeksów. Mikro-pozytywem było tylko to, że ocalało wsparcie na poziomie 2.260 pkt.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Xelion
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj