Muenchau: Kryzysu nie da się po prostu przeczekać

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
15 marca 2011, 03:13
Wolfgang Muenchau, publicysta Financial Times
Wolfgang Muenchau, publicysta Financial Times/Inne
Porozumienie osiągnięte przez unijnych liderów jest majstersztykiem w dziedzinie mydlenia oczu. Żadna organizacja polityczna nie może się równać z Unią Europejską w sztuce przeczekiwania. Niestety, nie da się przeczekać kryzysu dłużnego.

Można go rozwiązać albo poprzez pomoc zadłużonym krajom, albo przez ogłoszenie ich niewypłacalności. Lub przez połączenie tych dwóch. Jeżeli grasz na zwłokę, zostaje tylko opcja upadłości.

Europejski Fundusz Stabilizacji Finansowej (EFSF) wygasa w 2013 r. Zastąpi go Europejski Mechanizm Stabilizacyjny (ESM). Jego roszczenia będą uprzywilejowane w stosunku do roszczeń inwestorów prywatnych. Chodzi o to, by umożliwić ogłoszenie niewypłacalności, powodując ograniczone ryzyko dla budżetów państw wierzycieli. Przewidujący inwestorzy rozważą jednak ryzyko niewypłacalności także dla istniejących obligacji. Wiedzą, że kiedy kraj ogłosi upadłość, stare i nowe obligacje będą traktowane podobnie. Sceptycznie spojrzą też oni na obligacje krajów sąsiednich.

>>> Czytaj też: Eurounia zamiast Unii Europejskiej. Polska wykluczona z systemu decyzyjnego

Europejscy decydenci będą prawdopodobnie równie niechętni przyzwoleniu na upadłość w 2013 r. jak teraz. Politycy mają jedną propozycję: przeczekajmy. Udzielą kolejnego, zbyt wysoko oprocentowanego kredytu i zażądają kolejnego planu oszczędnościowego. Gra będzie trwała do czasu, aż gospodarka zadłużonego kraju zawali się pod ciężarem zobowiązań, powodując chaotyczne bankructwo.

Można albo zaakceptować logikę upadłości i przygotowywać się do niej teraz, za pomocą programu ratowania banków, rekapitalizacji Europejskiego Banku Centralnego i wsparcia kredytowego dla upadłego kraju. Lub też przyjąć zasadę bailoutu nie poprzez międzynarodowe transfery, ale przez jednolite europejskie obligacje. Opowiadałbym się za tą drugą opcją. Duży i elastyczny mechanizm z zasadą równouprawnienia, możliwość gwarancji długu lub zakupu obligacji na rynkach wtórnych byłyby krokiem w tym kierunku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj