Europa już nie interesuje Amerykanów

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
19 kwietnia 2011, 14:27
Euro, Mapa Europy
Euro, Mapa Europy. Fot. Shutterstock/ShutterStock
Amerykańscy chłopcy machają na pożegnanie. Czas, by pojechali do domu. Od końca zimnej wojny minęły ponad dwie dekady, a USA wciąż mają w Europie około 80 000 żołnierzy, podzielonych na cztery brygady bojowe.

Jedna z nich właśnie się wycofuje, a wkrótce może to zrobić kolejna. Prezydent Obama może również wycofać się z planów tarczy antyrakietowej. Bo Europejczycy, owszem, chcieliby ochrony przed zbójeckimi reżimami, jednak nie chcą za to zapłacić.

>>> Czytaj też: Leonard: W tym stuleciu Europa najlepsze ma jeszcze przed sobą

USA nie postrzegają już Europy jako kluczowego elementu swoich interesów geostrategicznych. Oczywiście prezydent Obama w przyszłym miesiącu pojawi się w Londynie, by dać się sfotografować z królową w Buckingham Palace. Wpadnie na szczyt G8 w Paryżu i spędzi kilka godzin w Warszawie. Jednak Amerykanie opuszczają Europę.

>>> Polecamy: Wojna. Hit eksportowy krajów Zachodu

USA mają dziś inne priorytety – we wschodniej Azji, w Pakistanie, Afganistanie i na Bliskim Wschodzie. Europa zapomina o Iraku, ale Ameryka wciąż jest tam mocno zaangażowana.

Ostatnio spędziłem wiele czasu na konferencjach poświęconych przyszłości zachodniego bezpieczeństwa. Kilka wątków przewija się przez każdą dyskusję. Według jednego peryferie Europy stają się mniej przewidywalne i mniej bezpieczne. Drugi głosi, że Europa stoi wobec nowych i asymetrycznych zagrożeń, cyberataków czy terrorystów. Trzeci, że USA są zmęczone płaceniem za NATO, a czwarty, że europejscy wyborcy nie chcą spojrzeć w oczy nowym zagrożeniom.

Zagrożenia są oczywiste. Arabska wiosna ludów w perspektywie może oznaczać stabilne sąsiedztwo, jednak na razie grozi chaosem u progu Europy. Innym źródłem zagrożenia są zachodnie Bałkany. Po 15 latach od porozumienia z Dayton region pozostaje nieustabilizowany, a broni w nim nie brakuje. We wschodniej części kontynentu rodzą się obawy, że Rosja wykorzysta wycofanie się Amerykanów do potwierdzenia hegemonii nad byłymi republikami radzieckimi i nie tylko.

Europa powinna prosić Amerykanów, by zostali. Jednak potrzebuje też terapii szokowej. Pod amerykańskim parasolem bezpieczeństwa Europejczycy mogą snuć postmodernistyczne utopie, w których wydatki na obronność należy jedynie ciąć. Większość państw europejskich wydaje na to mniej niż dwa procent dochodu narodowego, czego wymaga NATO.

Tak jak powiedziałem, jankesi powinni pojechać do domu. Być może wtedy my, Europejczycy, dorośniemy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj