Naftohaz zniknie. Ukraina chce zmienić umowy gazowe z Rosją

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
2 września 2011, 16:44
Ukraińskie władze zapowiedziały restrukturyzację państwowej spółki paliwowej Naftohaz, co - jak liczą - doprowadzi do zmiany obowiązujących kontraktów gazowych z Rosją. Naftohaz przestanie istnieć - zapowiedział w piątek premier Ukrainy Mykoła Azarow.

Zmiana umów gazowych jest możliwa, jednak dopiero po połączeniu Naftohazu z Gazpromem - odparł na to szef Gazpromu Aleksiej Miller. Kijów nie rozpatruje jednak takiej fuzji.

Premier Azarow poinformował dziennikarzy w piątek rano, że jego rząd nadal apeluje do rządu Rosji o zmianę umów gazowych, lecz jednocześnie przystąpił już do opracowywania planu restrukturyzacji Naftohazu.

Azarow wyjaśnił, że Naftohaz, który zajmuje się dziś poszukiwaniami, wydobyciem i transportem surowców dla sektora paliwowo-energetycznego, zostanie podzielony na kilka podmiotów gospodarczych.

>>> Czytaj też: Gazprom chce przejąć ukraiński Naftohaz

"Powstanie oddzielna firma zajmująca się wydobyciem oraz firma, która zajmie się tranzytem gazu. W związku z tym trzeba będzie zmienić istniejące porozumienia (z Gazpromem), ponieważ pojawi się nowy podmiot gospodarczy" - oświadczył ukraiński premier.

"Oczywiste, że po połączeniu z Gazpromem Naftohaz przestanie istnieć jako podmiot. Będzie okres przejściowy (...) po którym na rynku zacznie funkcjonować nowa firma, więc wszystkie umowy (rosyjsko-ukraińskie w sprawie gazu) istniejące obecnie ulegną zmianie" - odpowiedział Azarowowi prezes Gazpromu, cytowany przez ukraińskie media.

Ukraina nie rozpatruje połączenia Naftohazu z Gazpromem. "Jest to nasza wewnętrzna sprawa. Premier (Azarow) nie zwracał się dziś do Millera, lecz do rosyjskiego rządu" - oświadczył w odpowiedzi rzecznik Azarowa, Witalij Łukjanenko.

Na początku bieżącego tygodnia premier Ukrainy oświadczył, że cena rosyjskiego gazu dla jego kraju jest za wysoka. Uprzedził, że Kijów może domagać się w sądach zmiany obowiązujących kontraktów gazowych z Rosją.

W 2008 roku cena rosyjskiego gazu dla Ukrainy wzrosła ze 130 do 179,5 USD za 1000 metrów sześciennych. Na przełomie 2008 i 2009 roku między Rosją a Ukrainą doszło do ostrego konfliktu gazowego, który spowodował dwutygodniową przerwę w dostawach paliwa do państw UE.

Konflikt został rozwiązany, gdy ówczesna premier Ukrainy Julia Tymoszenko ustaliła z premierem Rosji Władimirem Putinem, że cena błękitnego paliwa dla Ukrainy wyniesie 450 dolarów za 1000 metrów sześciennych.

>>> Czytaj też: Ekspert: Gazociąg Nord Stream może przestać być opłacalny

Obecne władze w Kijowie uznają ten kontrakt za niekorzystny i chcą jego zmiany. Tymoszenko, która zgodziła się w 2009 roku na takie warunki, jest obecnie sądzona za przekroczenie pełnomocnictw przy zawieraniu umów gazowych z Rosją i przebywa w areszcie.

W ubiegłym tygodniu ukraiński minister ds. paliw i energetyki Jurij Bojko zapowiadał, że w ciągu kolejnych pięciu lat jego kraj zmniejszy import rosyjskiego gazu o 70 proc. i zwiększy własne wydobycie tego surowca.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Tematy: surowce
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj