statystyki

Rośnie rentowność polskich obligacji. Dług kosztuje nas coraz więcej

3 października 2011, 05:47

We wrześniu rentowność naszych papierów skarbowych, a to oznacza, że pożyczamy na wyższy procent. Powodem są turbulencje w strefie euro i wysoka inflacja. Inwestorów niepokoi też powyborcze rozdanie w Polsce

Banknoty stuzłotowe

Banknoty stuzłotowe

źródło: Bloomberg

Najbardziej wzrosły rentowności obligacji 5- i 10-letnich. Sięgają ponad 20 pkt bazowych. Dziesięciolatki kosztują ponad 5,9 proc., a pięciolatki 5,26. A jeszcze kilka tygodni temu były one na poziomie poniżej 5 proc. Najmniejsze zmiany dotyczą obligacji dwuletnich.

Niepewność bije w dług

Główna przyczyna to niepewność co do losów strefy euro i obawy o spowolnienie światowej gospodarki. – Mieliśmy bardzo duży odpływ kapitału z rynków wschodzących do bezpiecznych przystani. Inwestorzy wycofali 3 mld dolarów i część tych pieniędzy przypadła na Polskę. Przeważyły strach i niepewność – mówi Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu.

Odwrót inwestorów osłabił też złotego. I to kolejny czynnik wzrostu rentowności. – Gdy słabnie złoty, obniża to popyt na obligacje – mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Kredyt Banku.

Ale były też przyczyny wewnętrzne. Rada Polityki Pieniężnej dała jasno do zrozumienia, że nie ma mowy o obniżkach stóp procentowych, a takie oczekiwanie pojawiało się wcześniej na rynku. – Zostało zdyskontowane przez inwestorów. Gdy się okazało, że na obniżki nie ma co liczyć, trend się zmienił – mówi analityk BPH Piotr Żółtowski.

>>> Czytaj też: Balcerowicz: Kryzys może być dobrą lekcją dla Polski. Czas na reformy

MF kupi przyszły dług

Przyczyną jest także polityka, choć jest to czynnik najbardziej dyskusyjny. Przebieg kampanii wyborczej pokazuje, że nie ma pewności, kto i w jakiej konfiguracji będzie tworzył przyszły rząd i czego się można spodziewać. A to pogłębia niepewność na rynkach.

– Taka premia polityczna w całej skali podwyżek jest niewielka – zauważa jednak Janusz Jankowiak. A zdaniem Jakuba Borowskiego wpływu polityki na rentowności wręcz nie ma. – Rynki wiedzą, że każdy rząd, który przyjdzie, będzie musiał zmniejszać dług i deficyt, bo nie będzie miał innego wyjścia – uzasadnia swoją opinię.

Jeśli rentowności wciąż będą rosły, może to zwiększyć koszty obsługi długu. Dlatego Ministerstwo Finansów działało wyprzedzająco – do tej pory zrealizowało 92 proc. potrzeb pożyczkowych na ten rok, większość do sierpnia, gdy rentowności spadały.

Dzięki temu w tej chwili ma na kontach 44 mld zł. To nieco mniej niż w wakacje, gdy było to 50 mld zł, ale wciąż trzy-, czterokrotnie więcej niż zwykle. W dodatku suma ta pozwala nie pożyczać do końca roku w razie załamania na rynku papierów skarbowych.

Resort finansów informował w piątek, że do końca roku przewidziano zaledwie cztery przetargi sprzedaży obligacji, z czego jeden to obligacje Banku Gospodarstwa Krajowego dla Krajowego Funduszu Drogowego. Ministerstwo chce na nich pozyskać od 2 mld do 8 mld zł.

– Oferta w planie została dostosowana do zmiennej i niepewnej sytuacji rynkowej, co umożliwi elastyczne reagowanie na tę sytuację. Podaż obligacji długoterminowych została wstrzymana do czasu większej stabilizacji na rynkach światowych – wyjaśnia rzecznik MF Małgorzata Brzoza.

Do tego MF chce się zabrać do wykupu obligacji przyszłorocznych i chce do końca tego roku zorganizować przetargi zmiany obligacji, których termin wykupu mija także w przyszłym roku. Tak robił już w zeszłym roku. Teraz zaczyna wcześniej, aby mieć jak największy margines swobody.

>>> Czytaj też: Wielki dług ukryty w ZUS. Emerytalny debet obciąży nasze dzieci

Rekordowe pożyczki

Przyszły rok ma być rekordowy, jeśli chodzi o potrzeby pożyczkowe brutto, czyli konieczność pożyczania, aby zaspokoić potrzeby przyszłorocznego budżetu oraz obsłużyć dług z lat poprzednich. Mają one wynieść 175 mld zł. Tak duża suma potrzeb pożyczkowych brutto to efekt kumulacji spłaty zadłużenia z lat światowego kryzysu finansowego – 2009 i 2010.

Potrzeby pożyczkowe netto mają wynieść 47,5 mld zł. To pieniądze, które trzeba pożyczyć, aby obsłużyć budżet w przyszłym roku. W kolejnych latach mają się zmniejszać. W 2013 r. potrzeby te mają wynieść 25,5 mld zł, w 2014 r. – 33,4 mld zł, a w 2015 r. – 43,6 mld zł.

Są one niższe niż planowane wcześniej. W przyjętych w kwietniu założeniach do budżetu 2012 r. potrzeby pożyczkowe netto planowano następująco: 49,2 mld zł w 2011 r., 51,9 mld zł w 2012 r., 32,1 mld zł w 2013 r. oraz 35,1 mld zł w 2014 r.

  • Wyślij
  • Drukuj
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
  • Drukuj
  • 0
  • Wyślij

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie »

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze