| EUR/PLN | 4.3545 | minus | -0.0102 PLN |
| USD/PLN | 3.4797 | minus | -0.0030 PLN |
| CHF/PLN | 3.6254 | minus | -0.0081 PLN |
| GBP/PLN | 5.4618 | plus | 0.0044 PLN |
2012-02-15 05:45 , ostatnia aktualizacja: 2012-02-16 07:42
Kryzys przeorał rozkład bogactwa w Europie. Polska, uważana przez dziesięciolecia za ekonomicznego pariasa kontynentu, niespodziewanie dobiła do peletonu prymusów. Niestety, nie poszła za tym zmiana świadomości naszego społeczeństwa.

Widok z Pałacu Kultury i Nauki na warszawskie wieżowce. Fot. Bartek Sadowski/Bloomberg
Fot. Bloomberg

Jędrzej Bielecki
Fot. DGP
A to może okazać się kulą u nogi, która przez lata będzie hamowała rozwój kraju. W tym tygodniu agencja Moody’s obniżyła ocenę ryzyka kredytowego dla sześciu krajów unii walutowej. Tak kluczowe państwa zachodniej Europy jak Włochy i Hiszpania stały się w oczach wierzycieli mniej wiarygodne niż Polska.
>>> Czytaj też: KE: Oto 12 krajów, których gospodarki mogą zagrażać całej UE
Amerykańscy analitycy tłumaczą to na dwa sposoby: znacznie lepszymi perspektywami wzrostu naszego kraju oraz bardziej wiarygodnym programem konsolidacji jego finansów publicznych i poprawy konkurencyjności gospodarki. Sygnałów, że Polska skutecznie zasypuje cywilizacyjną przepaść, która nas dzieliła od zachodniej Europy, jest więcej. Z danych Eurostatu wynika, że jeśli nie nastąpi jakiś kataklizm, w ciągu 3 – 4 lat prześcigniemy pod względem poziomu życia Portugalię. Już teraz udało nam się tego dokonać w stosunku do Węgier, przez lata pupilka zagranicznych inwestorów w Europie Środkowej. Korzystnie wypadamy wobec największych krajów zachodniej Europy także w innych niż rating kredytowy kategoriach.
>>> Polecamy: Południe Europy tonie, Niemcy szykują podwyżki pensji
Bezrobocie jest w Polsce dwukrotnie niższe niż w Hiszpanii, deficyt handlu zagranicznego proporcjonalnie niższy niż we Francji, dług publiczny zdecydowanie mniejszy niż w Niemczech, a tempo wzrostu wydajności pracy od lat o wiele lepsze niż we Włoszech. Ten sukces jest przede wszystkim zasługą setek tysięcy małych polskich firm, które potrafiły dostosować się do trudnych warunków zmieniającego się rynku. A także kolejnych polskich rządów, które w przeciwieństwie do Hiszpanów, Portugalczyków czy Węgrów nie zmieniały wyznaczonego toru reform, choć posuwały się na nim z różną prędkością. Wbrew obiegowej opinii rola Brukseli w rozwoju kraju jest tu zdecydowanie skromniejsza. Nie tylko dlatego, że poważne pieniądze z Unii zaczęły do nas płynąć dopiero pięć lat temu, ale dlatego że nadzór eurokratów nie jest skuteczny i trafny, o czym świadczy tragedia, jaką przeżywa Grecja.
Sukces Polski jest powszechnie dostrzegany za granicą. Zdaniem tygodnika „The Economist” termin „Polnische Wirtschaft” („polska gospodarka”), przez dziesięciolecia utożsamiany z niewydolnością i bałaganem, teraz zmienił znaczenie i stał się wręcz komplementem. Z kolei agencja Bloomberg uznała nasz kraj za oazę stabilności w Europie Środkowej, a inwestowanie w polskie obligacje za bardziej zyskowne niż nawet w niemieckie bundy. A to tylko przykłady opinii wpływowych zachodnich mediów z ostatniego tygodnia. Niestety w kraju niewielu podziela taką opinię. Jedni uważają, że kryzys dopiero przed nami.
Inni twierdzą, że trudności gospodarcze na Zachodzie to ułuda i życie przebiega tam pod każdym względem o wiele przyjemniej niż u nas. Gdy w 1998 roku przed mundialem otwierano pod Paryżem Stade de France, Francuzi cieszyli się z nowej perły, która będzie zdobiła „najpiękniejsze miasto świata”. My nie potrafimy się cieszyć z powstania aż kilku nowoczesnych aren piłkarskich, uznając za ważniejsze, że na jednej z nich nie wyrosła w porę trawa, a na drugiej dach nie zamyka się przy rekordowych mrozach. A gdy na naszych oczach powstaje sieć nowoczesnych dróg, najważniejsze jest to, że część z nich zostanie otwarta nie w czerwcu, tylko październiku. Przecież za chwilę dzięki tym drogom zmieni się nasz styl życia, poprawi się bezpieczeństwo jazdy, a przedsiębiorcy będą mogli sprawnie rozwozić towary po kraju i za granicą. Do pewnego stopnia takie spojrzenie jest zrozumiałe.
Podobny pesymizm przeżywały wszystkie kraje, które dokonały nagłego skoku cywilizacyjnego, jak choćby Irlandia czy Norwegia. Za szybkim tempem poprawy poziomu życia nie nadąża bowiem rozwój infrastruktury, której powstanie z konieczności musi zająć dziesięciolecia. Warszawa buduje dziś drugą linię metra, ale w Paryżu taka inwestycja powstała 110 lat temu.
Z kolei autostrada A4, która ma szansę w tym roku być pierwszą w pełni ukończoną w kraju, miała już swój odpowiednik w Niemczech w latach trzydziestych XX wieku. Mimo pełnej mobilizacji dziś powstają u nas obiekty, które powinni byli budować nasi pradziadkowie lub przynajmniej dziadkowie.
Tak, Czesi mają autostrady i trzy linie metra w Pradze, a Budapeszt (także trzy linie metra) łączy autostrada z Wiedniem, ale od XIX wieku kraje te stały na znacznie wyższym poziome rozwoju cywilizacyjnego niż Polska i w latach 90. miały łatwiejszy start. Stąd nasza frustracja. Jednak w przeważającej mierze polski pesymizm wynika ze swoistej mentalności zapewne wynikającej z tragicznej historii.
Jednak o ile jeszcze ćwierć wieku temu był on uzasadniony, dziś jest już groźny. Z tego powodu setki tysięcy młodych Polaków wybiera przyszłość przy przysłowiowym zmywaku w Wielkiej Brytanii, Niemczech czy we Francji, zamiast próbować swoich sił w kraju. Stąd tak skuteczne pozostają u nas reklamy zachodnich produktów, nawet jeśli ich jakość i cena ustępują polskim odpowiednikom. Stąd wakacje za granicą uchodzą za symbol statusu społecznego i są zawsze bardziej udane od tych spędzonych w kraju. Z tego punktu widzenia Francuzi znajdują się na drugim biegunie. Dla nich wyjazd za pracą z rodzinnego kraju jest po prostu przekleństwem i jeśli jest już konieczny, to tylko za dużą rekompensatą. To prawda: realia dzisiejszej Francji coraz mniej usprawiedliwiają takie podejście. Ale o ile przyjemniej jest spędzić życie w podobnej błogiej nieświadomości, niż wciąż słyszeć polskie narzekania.
| TANIE kredyty mieszkaniowe BEZPŁATNE porównanie. SPRAWDŹ! | Oszczędzaj na lokacie 8,5% Sprawdź! | Kredyty dla firm Porównaj i wybierz najlepszy! | 300 zł premii za otwarcie konta i Premia do 300 zł.Sprawdź teraz!. |

2012-05-27 18:00
Jesteśmy dumni ze stadionów, ale fatalnie oceniamy kondycję infrastruktury drogowej i kolejowej.»

2012-05-27 16:56
Gospodarki państw powstałych po rozpadzie byłej Jugosławii są skazane na współpracę. Kolejny dowód to problemy finansowe czterech istniejących na tym obszarze linii lotniczych, które planują połączenie.»

finansekryzys gospodarczypodatki
2012-05-27 16:50
Konsolidacja budżetowa w UE jest w zaawansowanym stadium. Stabilność gospodarcza zależy od tego, czy będziemy nadal realizować podejście dwutorowe łączące dyscyplinę budżetową ze środkami sprzyjającymi pobudzeniu wzrostu gospodarczego.»

2012-05-27 15:40
Kolejka do niektórych specjalistów wydłużyła się do pół roku.»

obligacjefinanse publicznemakroekonomia
2012-05-27 14:23
Z danych o zadłużeniu Skarbu Państwa w marcu wynika, że gdyby nie mocny złoty w pierwszych trzech miesiącach br., wielkość długu nie wzrosłaby w tym czasie o 9,7 mld zł – według statystyk – ale znacznie bardziej.»

2012-05-27 13:01
Jesteśmy jedną z najnowocześniejszych firm w tej części świata – przekonuje prezes PZU SA Andrzej Klesyk.»

2012-05-27 11:55
Najwięksi przewoźnicy sporządzili listę pilnych napraw, które mogą wyeliminować wąskie gardła.»

2012-05-27 10:50
Setki ośrodków wypoczynkowych mają koncesje na sprzedaż mocnego alkoholu wydane niezgodnie z prawem – wynika z ustaleń DGP. Grożą im kary nawet do 500 tys. złotych.»

stopy procentowefinansemakroekonomia
2012-05-27 09:40
Sprawozdania finansowe pokazują, że banki w Polsce nie są w najłatwiejszej sytuacji: źródła wzrostu dochodów powoli się wyczerpują.»

finanse osobistekontalokatyfundusze inwestycyjne
2012-05-27 08:30
Lokata z funduszem – połączona oferta banków i TFI – zwykle się nie opłaca.»
Aaaa Deweloper wynajmie mieszkanie
Sztuczna inteligencja może pojawić się wcześniej niż reforma emerytalna

Dzieje powojennej Europy zmierzają do katastrofy| EUR/PLN | 4.3545 | minus | -0.0102 PLN |
| USD/PLN | 3.4797 | minus | -0.0030 PLN |
| CHF/PLN | 3.6254 | minus | -0.0081 PLN |
| GBP/PLN | 5.4618 | plus | 0.0044 PLN |
Aaaa Deweloper wynajmie mieszkanie




CDS kupują właściciele polskich obligacji by się zabezpieczyć przed niewypłacalnością wierzyciela, gdyby byli pewni, że Polska spłaci dług nie kupowali by ich, bo kto opłacałby ubezpieczenie jeśliby był pewny, że nie znajdzie się w tarapatach. Polskie cds były drogie, bo bo był duży popyt "bardzo duża ilość wskaźników makro świadczy na korzyść Polski" Czyżby? Wzrost PKB liczony nominalnie 2.9% inflacja ponad 4% czyli de facto recesja. Trzeba jeszcze uwzględnić, że wzrost PKB nominalny podreperowały w dużej mierze ceny paliw, bez których znaczna ilość ludzi nie może się obejść. Politycy nie lubią pokazywać wzrostu PKB na tle inflacji bo im to psuje narrację. Szczytem wszystkiego jest wypowiedz autora artykułu, że Polacy wyjeżdżają z kraju bo są pesymistami i nie próbują swoich sił w Polsce. Ten artykuł z pewnością jest sponsorowany!
@ jakze Masz rację, oprocentowanie obligacji określają inwestorzy, jednak przy dokonywaniu oceny posługują się różnymi wskaźnikami. Relacja długu do pkb jest jednym z kluczowych wskaźników - dlatego pośrednio określa oprocentowanie obligacji, a przez to determinuje możliwość obsługi długu. Przykład który przytoczyłeś jest tylko częściowo prawdziwy, ponieważ nie wiem ile może zostać ci w kieszeni gdy twoje zadłużenie >100% a wzrost gospodarczy waha się w okolicach 0. Ci którzy kupowali to bardzo inteligentni ludzie, ponieważ na pewno dużo na tym zarobią (ponadprzeciętnie w porównaniu do innych cds) - właśnie dlatego, że oprocentowanie było wysokie, a bardzo duża ilość wskaźników makro świadczy na korzyść Polski - cena cds była wyjątkowo atrakcyjna.
"Tego się nie ocenia procentowo, czy dług jest wysoki czy niski" To jest kluczowe zdanie w mojej wypowiedzi! Jeżeli ktoś ma dochód 1000zł i zadłużenie 550zł to relacja jego długu do jego PKB jest 55% - zgodzisz się że z 1000zł trudno będzie obsługiwać dług i przyzwoicie żyć. Natomiast jeżeli ktoś ma dochód 20000zł i zadłużenie 80% PKB (albo jak japonia 200%)to będzie jeszcze wstanie obsługiwać dług i żyć. Ten przykład w skali mikro jest adekwatny w skali makro (w skali państw). Relacja długu do PKB nie określa oprocentowania obligacji, o tym decyduje mniemanie inwestora czy uważa że ryzyko pożyczenia jest duże czy czy nie. Ps. Do niedawna polskie CDS należały do najdroższych na świecie. Czy uważasz, że ci którzy je kupowali to skończeni debile?
@jakze Dług publiczny do pkb ocenia się procentowo. Właśnie ten stosunek po części określa wypłacalność i możliwość dalszej obsługi długu i powinien determinować w dużym stopniu wysokość oprocentowania emitowanych obligacji. To raz. Jeśli "grozisz", że przestaniesz tu zaglądać, chym, po sposobie twoich wypowiedzi wydaje mi się, że nikt nie będzie tęsknił. Jedyne z czym się zgodzę to inwestycja w polskie obligacje - tu akurat nie ma się czym chwalić, że są bardziej zyskowne, bo to gorzej dla nas. News raczej nie miał na celu dogłębnej, rzetelnej i obiektywnej analizy polskiej gospodarki, tylko przytoczenie kilku optymistycznych faktów mających czytelnikowi dać świadomość, że Polska nie jest tak złym krajem jak większość polaków lubi myśleć. Może i powiało trochę propagandą, ale wydaje się, że docelowo miało powiać optymizmem.
Niezła agitka Jeszcze niech autor poda siłę nabywczą pensji Polaków i innych krajów, to może będzie o czym dyskutować. A to że mamy 55% długu do PKB, a nie np. 80% to "uelastyczniona" metodologia liczenia długów, czyli kreatywna księgowość Vincenta, która nie uwzględnia zadłużenia do ZUS i poupychanych długów po samorządach i spółkach publicznych.