Rynek chemiczny: Na ochronie roślin skorzystają głównie zagraniczne koncerny

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
11 maja 2013, 05:45
Rynek środków ochrony roślin w Polsce
Rynek środków ochrony roślin w Polsce/DGP
Dzięki zmianie struktury gospodarstw rynek ma rosnąć nawet o 6 proc. rocznie.

Siłą napędzającą wzrost na naszym rynku ma być dynamicznie zmieniająca się struktura polskiej wsi. – Małe gospodarstwa mają dziś 50 proc. powierzchni ziemi uprawnej. Ale to się zmienia. Zachodzą procesy konsolidacyjne, a trend ten będzie coraz mocniejszy – mówi Jacek Brol z działu środków ochrony roślin (ŚOR) w firmie BASF Polska.

Już od kilku lat liczba średnich oraz dużych gospodarstw rolnych rośnie. W ciągu dekady liczba małych zmniejszyła się o 27 proc. O 18 proc. wzrosła średnich, a aż o 1/3 dużych gospodarstw. – To ma dla rozwoju rynku środków ochrony roślin kolosalne znaczenie. To właśnie średnie i duże gospodarstwa uprawiają bowiem ziemię bardziej intensywnie – podkreśla Brol.

Na razie zużycie środków na 1 ha jest u nas znacznie mniejsze niż w Europie Zachodniej. Jak podkreślają eksperci, ŚOR to jeden z najbardziej perspektywicznych sektorów rynku chemicznego, a na pewno najbardziej opłacalna część segmentu agro, znacznie bardziej niż nawozy. Wartość rynku ŚOR w Polsce szacowana jest na ponad 2 mld zł rocznie (globalny rynek jest wart prawie 160 mld zł, zaś europejski – na ok. 41 mld zł). Analitycy przewidują dalszy wzrost popytu na środki ochrony roślin. Największy ma być w naszej części kontynentu i wynieść 2–4 proc. rocznie. Perspektywy wzrostu dla Polski są jednak jeszcze lepsze – dynamika ma sięgnąć 5–6 proc. rocznie.

Wiedzą o tym najwięksi światowi gracze, którzy już wykroili dla siebie potężny kawał naszego rynku. – Zagraniczni producenci tak naprawdę go zdominowali. Zależymy od importu. Rodzime firmy zaspokajają jedynie ok. 10 proc. krajowych potrzeb – tłumaczy Wojciech Lubiewa-Wieleżyński, prezes Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego.

Nasz rynek opanowały firmy globalne: BASF, Bayer, Dow czy Du Pont. Choć nasi producenci wytwarzają ok. 21 tys. t preparatów tego typu i mogliby zaspokoić 1/3 krajowych potrzeb (zużycie sięga 60 tys. t), to przegrywają rywalizację i muszą ratować się eksportem lub zmniejszaniem mocy produkcyjnych.

– Brak wystarczającej oferty producentów polskich wynika z tego, że nie dysponują oni środkami na prowadzenie badań nad nowymi preparatami, ich rejestrację i wprowadzenie na rynek – wyjaśniają nam w Grupie Ciech. To właśnie do niej należy największy polski producent ŚOR – Organika-Sarzyna. Zakład ten ma 6 proc. rynku. Sprzedaż środków ochrony roślin generuje 4 proc. przychodów całej grupy. Choć biznes jest opłacalny (w minionym roku przychody spółki ze sprzedaży ŚOR wzrosły o ponad 36 proc., do 176,2 mln zł), to Ciech, który potrzebuje pieniędzy, zamierza się pozbyć firmy. Na razie wśród potencjalnych kupców wymienia się polskich graczy – Zakłady Azotowe Puławy oraz znanego biznesmena Zbigniewa Jakubasa. Nieoficjalnie mówi się, że byliby w stanie zapłacić za zakład 500 mln zł. Jak informowaliśmy w ubiegłym tygodniu, niewykluczone, że Ciech jednak ostatecznie wycofa się ze sprzedaży lukratywnego segmentu. Decyzje w tej sprawie zapadną jeszcze w maju.

>>> Czytaj też: Sprzedaż Organiki przez Ciech pod znakiem zapytania

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj