W Polsce od 2005 do 2010 r. nastąpił 80-proc. wzrost liczby zagranicznych studentów na akademiach medycznych – opisuje dziennik „International Herald Tribune”. W roku akademickim 2011/2012 w polskich szkołach wyższych uczyło się 24,3 tys. cudzoziemców. To o 13 proc. więcej niż w roku poprzednim i niemal trzykrotnie więcej niż np. w roku 2004/2005. Aż 6 tys. z nich studiowało właśnie medycynę i kierunki pokrewne. Powoli taka popularność polskich uczelni medycznych staje się ewenementem na skalę europejską. Zgodnie z badaniem OECD aż 15 proc. studentów kierunków medycznych u nas to cudzoziemcy. Dla porównania – to samo badanie wskazuje, że w krajach takich jak Niemcy, Szwecja i Kanada tylko 6 do 9 proc. studentów uczących się na tych wydziałach pochodzi z zagranicy.

Najwięcej cudzoziemców przyciąga Uniwersytet Medyczny im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. Pochodzą głównie z USA, Tajwanu, Norwegii i Kanady. Ale o tych studentów walczy coraz więcej uczelni. Wiosną specjalne minitargi dla uczelni medycznych zorganizował konsulat generalny w Nowym Jorku. Największe zainteresowanie wzbudzało stanowisko informacyjne Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, na którym już obecnie studiuje ponad 300 osób z zagranicy. Wielu z nich wybiera Polskę głównie dlatego, że u nas koszt studiowania jest znacznie niższy niż w Europie Zachodniej czy USA. W Polsce medycyna z wykładowym językiem angielskim kosztuje od 8 do 10 tys. dol. rocznie. To od czterech do pięciu razy mniej niż w USA.

>>> Polecamy: Medycyna rodzinna: zapomniana, niedoinwestowana, umierająca