Nowacki: Zapytaj wujka Google o polską wyszukiwarkę

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
3 lutego 2014, 03:14
Paweł Nowacki, zastępca redaktor naczelnej Dziennika Gazety Prawnej. Fot. Wojtek Górski
Paweł Nowacki, zastępca redaktor naczelnej Dziennika Gazety Prawnej. Fot. Wojtek Górski/DGP
Wysoko, najedzony i za nic nie odpowiada – tak określał status sołtysa w filmie „Kochaj albo rzuć” Kargul. Tak samo czuje się dziś gigant internetowy Google. Bo ani państwa, ani obywatele nie mogą dobrać się firmie z siedzibą w Mountain View do skóry.

Nielicznym pojedynek Dawida z Goliatem udaje się wygrać. Tak jak Maxowi Mosleyowi, który wywalczył prawo do zablokowania dostępu w wynikach wyszukiwania Google treści naruszających jego dobra osobiste (dziś piszemy o tym na stronach prawnych). Firma broni się twierdząc, że jako wyszukiwarka jest platformą, która pokazuje linki do treści i za owe treści nie odpowiada. Jak Kargulowy sołtys na reklamach wyświetlanych przy tych treściach się utuczyła...

Bo Google chętnie podkreśla, że jest tylko wyszukiwarką, choć drugą ręką wyciąga pieniądze z kieszeni internautów, oferując różne usługi czy zarabiając na reklamie. Model biznesowy Google zbudowano na gromadzeniu informacji o użytkownikach. A taki monopolista jest groźny, bo internauci nie zawsze pamiętają, że widzą linki do tego, co Googlowi opłaca się pokazać, czyli przy czym opłaca się wyświetlać reklamy.

Podgryzać pozycję Google można, a nawet trzeba. W Rosji Yandex skuteczniej zaspokaja potrzeby rosyjskich internautów, w Chinach Baidu lepiej radzi sobie niż chińskojęzyczna wersja Google. Czy jest szansa na to, by w Polsce rynek obsługiwała rodzima wyszukiwarka? Firma, która płaciłaby podatki u nas, a nie jak Google, w Irlandii?

Zawsze jest szansa, tylko trzeba próbować. Kilka dni temu głośno było o Nekst, projekcie PAN i Politechniki Wrocławskiej - efektywnej wyszukiwarki polskojęzycznych zasobów. A kto słyszał o FilesTube.com, wyszukiwarce założonej 7 lat temu w Szczecinie, wyspecjalizowanej w wyszukiwaniu multimediów w serwisach RapidShare? Niewielu... 

Zachowań typu „zapytaj wujka Google” nie da się szybko zmienić. Dla wielu z nas Google jest synonimem wyszukiwarki. Prawdziwe wyzwanie to zmienić przyzwyczajenia internautów!

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: internet
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj