Szwecja stanie się krajem Trzeciego Świata? "To kompletna bzdura"

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
29 października 2014, 15:56
Sztokholm, Szwecja.
Sztokholm, Szwecja. /ShutterStock
Szwecja krajem Trzeciego Świata? Brzmi nieprawdopodobnie, jako że znamy ją jako kraj bogaty i notowany w czołówce rankingów dobrobytu - pisze w felietonie Jan Wróbel.

Internet zalewa od dłuższego czasu, a ostatnio za sprawą Onet.pl, teoria dowodząca, że stoczenie się Szwecji wprost do Trzeciego Świata jest nieuchronne. Degradacja nastąpi na skutek nieasymilujących się arabskich imigrantów...

Nie. Po prostu nie. Nawet jak powtórzymy milion razy (internet ma do powielania bzdur predylekcję), że „Szwecja stanie się krajem Trzeciego Świata”. Farmazony podpierają się autorytetem ONZ i jego wskaźnika dobrobytu społecznego (HDI). Jeden z raportów z 2010 r. tworzył model hipotetycznego HDI w latach 2010–2030. Raport z reguły przewiduje wzrost tego wskaźnika, poza właśnie nieszczęsną Szwecją. Uchwycili to przeciwnicy migracji. Oto nawet ONZ potwierdza – Szwecja stacza się do poziomu krajów Trzeciego Świata, a wszystkiemu winni są imigranci!

Oczywiście jest inaczej. Raport przewiduje spadek, ale Szwecja w jego przewidywaniach i tak nie zbliża się nawet do poziomu krajów Trzeciego Świata, wciąż będąc w kategorii państw najbardziej rozwiniętych. Onet.pl po nastraszeniu nas, że HDI Szwecji spadnie na samo dno, puentuje, iż „zdaniem autorów raportu (...) winna jest multikulturowość”. Kompletna bzdura – raport nie wgłębia się w te wyniki! Ale jeśli już chcieć takiej interpretacji bronić, to dlaczego inne kraje, z ogromną pulą imigrantów, nie doświadczyłyby upadku? I wreszcie, raport ma już swoje lata, można więc zobaczyć, czy choćby w pierwszych latach jego prognozy się sprawdzają. Otóż szwedzki HDI spokojnie rósł sobie w 2011, 2012 i 2013 r., wbrew temu, co raport twierdził (spadki miały dotyczyć już lat 2010–2015). Pewno szwedzki HDI nie czyta internetu.

Przez osoby spoza mainstreamu internet często wskazywany jest jako wolne medium, wolne np. od politycznej poprawności. I świetnie. Szkoda, że na co dzień oznacza to wygadywanie najgorszych głupot, zasłaniając się mantrą „mówimy to, o czym ONI (ci z mediów tradycyjnych) boją się wspomnieć”. W mediach boimy się różnych rzeczy, w tym powielania bzdur.

>>> czytaj też: Polska gospodarczą potęgą? Wyprzedzimy Szwecję i Szwajcarię, ale do G20 nie wejdziemy

1966370-.jpg
Jan Wróbel dziennikarz i publicysta
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj