Niemiecki profesor w wywiadzie na łamach „Nowej Konfederacji” nie pozostawia złudzeń: „Ordoliberalizm znajduje się moim zdaniem obecnie w głębokiej defensywie. Nie jest już wspierany przez niemiecki rząd. Jest także w kryzysie metodologicznym, bo dzisiejsi ekonomiści uprawiają już tylko matematykę stosowaną, czyli tworzą matematyczne modele, ale nie uprawiają już ekonomii od strony wolności działań gospodarczych”.

Współczesnym reprezentantom liberalizmu, najczęściej w wydaniu neoliberalnym, daleko do powojennych przedstawicieli niemieckiego ordoliberalizmu. „[…] to byli ludzie, którzy czuli się odpowiedzialni społecznie. Także przemysłowcy. To nie byli finansowi kapitaliści, jakich możemy znaleźć na Wall Street, pazerni i bezwzględni. To byli ludzie zamożni, którzy wiedzieli, jak ważne jest mieć dobrych pracowników” – wyjaśnia prof. Kerber.

Choć dzisiejsze gospodarki są raczej zdominowane przez finansowych kapitalistów z mentalnością z Wall Street, to w Niemczech dziś możemy zaobserwować ślady realizowanego po wojnie ordoliberalizmu. „Pracodawcy są w Niemczech szanowani, podobnie jak pracownicy przemysłowi. Dobry szef docenia swoich pracowników, bo stanowią siłę produkcyjną. Im bardziej ci pracownicy są zadowoleni i zabezpieczeni społecznie, tym bardziej są produktywni” – zwraca uwagę prof. Markus Kerber.

Niemiecki profesor zapytany o ocenę transformacji w Polsce, udziela gorzkiej odpowiedzi. „Podczas transformacji, jaką przeszła Polska, nie zawsze wszystko odbywało się elegancko. […] Przejście z gospodarki socjalistycznej do rynkowej zakłada, że przedsiębiorstwa, które istnieją, zostaną poddane weryfikacji przez rynek. Tak było m.in. w NRD. Tamtejsze przedsiębiorstwa z dnia na dzień zostały poddane konkurencji z Zachodu. I co się stało? Zachodnie firmy wykupiły co mogły, często za bezcen, a resztę wyrzuciły na śmietnik”. Z drugiej strony prof. Kerber zauważa, kraje postkomunistyczne nie miały innego wyboru, niż wpuścić do kraju zagraniczny kapitał.

Prof. Markus Kerber jest zdania, że nasz kraj korzysta dziś na bliskości względem Niemiec. „[…] Polska jest podłączona bezpośrednio pod rozwinięty obszar gospodarczy. Polska otrzymała ogromne dopłaty na rozbudowę infrastruktury i jeszcze zapewne je otrzyma. Tylko z rozbudowaną infrastruktura polska gospodarka może rozwinąć siły produkcyjne, które w niej tkwią. I jestem przekonany, że tak się stanie. Niemcy chcą i mogą być tu pozytywnym wzorcem”.

Za ojca niemieckiego cudu gospodarczego po II wojnie światowej uchodzi związany z doktryną ordoliberalizmu kanclerz RFN Ludwik Erhard. Ordoliberliazm był próbą dostosowania klasycznego liberalizmu do niemieckiej mentalności. Jednym z podstawowych założeń ordoliberalizmu było przekonanie, że wolny rynek potrzebuje dobrze urządzonego państwa, które w razie potrzeby podejmie interwencję. Ordoliberałowie szczególną uwagę przywiązywali do zapewnienia zasad uczciwej konkurencji, z praktyką rozbijania karteli jako istotnym elementem polityki gospodarczej. 

>>> Polecamy: Przychodzi Wojtyła do Rostowskiego, czyli co o gospodarce powiedziałby Jan Paweł II