Władimir Putin

Władimir Putin

źródło: Bloomberg / Akos Stiller

Rosjanie nawet po kilku miesiącach zaciskania pasa z optymizmem patrzą w przyszłość i dalecy są od doszukiwania się nieprawidłowości w decyzjach swoich polityków. Skłaniają się raczej ku wyjaśnieniu, że przyczyną kłopotów gospodarczych ich kraju jest jakiegoś rodzaju spisek zagranicy. W styczniu 2015 r. Wszechrosyjskie Centrum Badania Opinii Publicznej opublikowało wyniki badań, z których wynika, że dla większości respondentów trwający kryzys społeczno -gospodarczy ma charakter przejściowy. Większość ankietowanych zauważyła pogorszenie własnej sytuacji materialnej, ale uznali, że nie jest ona dramatyczna. 71 proc. Rosjan oceniło swoją sytuację materialną jako średnią, 16 proc. przyznało się do poważnych problemów finansowych, jedynie 13 proc. nie ma kłopotów z pieniędzmi.

27 proc. badanych wyraziło nadzieję na poprawę sytuacji w ciągu roku, 18 proc. spodziewało się jednak najgorszego scenariusza.

Bank Światowy jest znacznie bardziej pragmatyczny. Na początku kwietnia bank opublikował prognozy dotyczące rozszerzania się obszaru biedy. Zdaniem ekspertów Banku, po raz pierwszy od 1998 r., Rosja wyraźnie stoi na krawędzi kryzysu i wszystko wskazuje na to, że pod koniec tego roku grupa ludzi żyjących za mniej niż 5 dolarów dziennie może wzrosnąć do ponad 14 proc. – to 3- proc. wzrost do 2014 r.

Szacuje się, że już dziś aż 1/7 obywateli ma do dyspozycji mniej środków, niż wynoszą koszty życia nawet w najmniej obciążającym wariancie. To 20 mln ludzi.

>>> Czytaj też: Dlaczego kolejna wojna Putina wybuchnie w Rosji?

Klasa średnia

Rosja przed Putinem i po kilkunastu latach jego rządów, to – jeśli wziąć pod uwagę warunki życia – dwa różne kraje. W ciągu kilkunastu lat poziom biedy zmniejszył się z 30 proc. do 10 proc., poprawił się dostęp do usług medycznych, a Kreml coraz śmielej podejmował próby stworzenia z Rosji państwa opiekuńczego. Owa opiekuńczość doskonale jest widoczna w rosyjskim systemie emerytalnym, który zakłada rozbudowane przywileje, różny wiek przejścia na emeryturę dla kobiet i mężczyzn. Inna sprawa, że wypłacane emerytury są bardzo niskie i przeżycie za nie w dużym mieście jest niewykonalne, niemniej założenia systemu są wzorowane na rozwiązaniach państwa socjalnego.

Popularne jest przekonanie, że Putin kupił sobie spokój i zadowolenie społeczne podnosząc poziom życia i umożliwiając nieskrępowane bogacenie się. Po latach przymusowego zadowalania się najtańszymi produktami i obserwowania „lepszego świata” w telewizji, Rosjanie z chęcią przystali na ten układ. Klasa średnia zaczęła się szybko bogacić i konsumować: egzotyczne wakacje, drogie samochody, mieszkania w zachodnim stylu. Do dziś kompleksowy remont Rosjanie określają mianem „euroremontu”, co w jakiś sposób podkreśla aspiracje do europejskiego stylu życia.

Bank Światowy ocenia, że do 2010 r. klasa średnia w Rosji kontrolowała 74 proc. całkowitego dochodu gospodarstw domowych i 86 proc. całkowitej konsumpcji gospodarstw. W latach 2000-2013 udział klasy średniej w ogólnej populacji kraju powiększył się dwukrotnie – do 60 proc. społeczeństwa. Jednocześnie jednak klasa średnia zaczęła rozwarstwiać, pogłębił się różnice między przedstawicielami różnych zawodów czy mieszkańcami poszczególnych miast. Rozwarstwienie społeczne, mierzone współczynnikiem GINI, jest znacznie większe niż w Europie, choć nie najwyższe na świecie.

W grudniu ubiegłego roku jeden z ośrodków badania opinii publicznej zapytał Rosjan, na jaki cel oszczędzają lub oszczędzaliby, gdyby mieli taką możliwość. 33 proc. wskazało zakup nieruchomości jako zasadniczy cel – w stosunku do badań przeprowadzonych we wcześniejszym okresie, liczba osób, które deklarują chęć posiadania nieruchomości wzrosła o 8 proc. To dowodzi, że Rosjanie chcą przeznaczyć pieniądze na coś stabilnego i w miarę pewnego, czego wartość będzie w miarę odporna na bieżące zawirowania na rynku.

22 proc. chce odłożyć na niespodziewane okoliczności, tyle samo – na czarną godzinę. Te dwie kategorie sprowadzają się do tego samego – ludzie chcą zabezpieczyć się na okoliczność pogorszenia warunków życia.

>>> Czytaj też: Rosja uratuje energetykę Nigerii. Rosatom inwestuje w elektrownie jądrowe

Specyfika bezrobocia

Comiesięczne raporty urzędu statystycznego – Rosstat – wskazują, że bezrobocie, choć nieznacznie, to jednak wzrasta. W styczniu wyniosło 5,5 proc, w lutym wzrosło o 0,3 proc. Bezrobotnych w Rosji jest niewielu, ich liczba zbliża się do 4,5 mln.

Dane statystyczne nie oddają pełnego obrazu. W Rosji narasta problem ukrytego bezrobocia, polegającego przede wszystkim na tym, że wielu ludzi przebywa, czasem całymi miesiącami, na bezpłatnych urlopach. Firmy, na produkcję których nie ma zapotrzebowania, wysyłają pracowników do domu i ponownie zaoferują im pracę dopiero wtedy, gdy zamówienia spłyną, a do tego czasu pracownicy muszą przeżyć za ułamek pensji lub nawet bez wynagrodzenia. Inną praktyką, mającą na celu utrzymanie bezrobocia na obecnym poziomie, jest zmniejszanie liczby godzin w tygodniu pracy. Coraz częściej pracownicy wykonują obowiązki tylko przez część normalnego dnia pracy, firmy regularnie mają przestoje produkcyjne.

Sytuacja jest szczególnie groźna w tzw. monomiastach (monoregionach), czyli miastach w których obecny jest praktycznie tylko jeden duży pracodawca, który zatrudnia bezpośrednio większość mieszkańców lub z działalnością którego związane jest funkcjonowanie innych przedsiębiorców w okolicy. Według danych z 2013 r., w Rosji były 342 monomiasta. W 2009 r. ich liczbę Instytut Polityki Regionalnej szacował z kolei na 460. Miało w nich mieszkać 25 proc. wszystkich Rosjan, wytwarzały 40 proc. PKB.

Rosyjski rząd od dawna dostrzegał problem monomiast, które są spadkiem po czasach sowieckich, gdy planiści uznawali, że warto skoncentrować wokół jednego zakładu lub obszaru produkcji całą okolicę, tak by wszystkie sił i środki był przeznaczone na udoskonalanie wybranej sfery. W zależności od potrzeb konkretnego regionu, starano się wypracowywać różne sposoby na zróżnicowanie jego gospodarki, tak by zapobiec sytuacji, w której w następstwie problemów jednego zakładu, problemy odczuwają wszyscy mieszkańcy.

I tak, w wielu monomiastach utworzono specjalne strefy ekonomiczne, w których zainwestowały firmy z różnych obszarów, wariant radykalny zakładał z kolei de facto unicestwienie części miasta poprzez wysiedlenie mieszkańców do miejsc, z których jest deficyt rąk do pracy. Taki los spotkał jeszcze w latach 90. górnicze miasto Chalmier-Ju w Republice Komi.

Premier Rosji Dmitrij Miedwiediew powiedział we wtorek, że rosyjska gospodarka skurczyła się o 2 proc. w pierwszych trzech miesiącach tego roku. Jako powód wskazał niskie ceny ropy i skutki sankcji gospodarczych. Przyznał, że tak źle nie było w gospodarce od 2009 roku.

Bank Światowy przewiduje, że w 2015 roku gospodarka Rosji skurczy się aż o 3,8 proc., a w 2016 – o dalsze 0,3 proc. To pociągnie – już pociąga – za sobą zwolnienia. Wobec pesymistycznych prognoz należy się spodziewać, że bezrobocie będzie rosło; w pewnym momencie firmy nie będą w stanie utrzymywać ukrytego bezrobocia i po prostu wypowiedzą umowy części załóg. W obwodzie czelabińskim do maja tego roku pracę straci 6,1 tys. pracowników lokalnej fabryki traktorów (82 proc. wszystkich zatrudnionych w zakładzie), z kolei działająca w obwodzie kałuskim fabryka Volvo planuje wręczyć wypowiedzenia co trzeciemu pracownikowi.

Braku pracy powinni się obawiać nie tylko pracownicy fizyczni, redukcje etatów są prawdopodobne także w branżach związanych z nowymi technologiami. Ministerstwo Komunikacji przewiduje, że w sektorze mediów należy się spodziewać spadku zatrudnienia o 15-20 proc., co jest pochodną słabnących wpływów z reklam i wzrastających kosztów funkcjonowania redakcji.

>>> Czytaj też: Rosjanie potrafią radzić sobie z kryzysem. Gospodarka cofa się znad przepaści

Druga strona medalu

Od kilku miesięcy systematycznie spada liczba imigrantów z byłych republik sowieckich. To zjawisko nowe, zaskakujące. Federalna Służba Migracyjna podała, że w styczniu tego roku liczba migrantów spadła o 70 proc. w stosunku do stycznia 2014 r. Spadek zainteresowania nielegalną pracą na rosyjskich budowach czy targowiskach to pochodna spadku wartości rubla i ogólnej niekorzystnej koniunktury w Rosji.

Rosjanie zdążyli się przyzwyczaić, że chętnych do wykonywania prostych prac fizycznych jest tak dużo, że choćby proponować przybyszom coraz gorsze stawki i warunki pracy, zawsze znajdzie się ktoś do pracy. Brak tanich rąk do pracy to kolejny gwóźdź do trumny rosyjskiej gospodarki – raczej mało prawdopodobne, by pracodawcy chcieli zastąpić ich Rosjanami, bo warunki pracy i płacy są do zaakceptowania właściwie tylko przez ludzi, którzy w swoim mieście gdzieś na Kaukazie czy w Uzbekistanie nie mają alternatywy.

Problemu nie mógł nie zauważyć nawet Putin. Jakkolwiek przez wiele miesięcy traktował wszelkie doniesienia dotyczące pogorszenia gospodarki w kategoriach propagandy i próby zniszczenia jedności Rosjan, w kwietniu zwróciła uwagę ministrów na rosnące bezrobocie i kazał im trzymać rękę na pulsie.

Pierwsze założenia planu antykryzysowego zostały przedstawione już w styczniu. Rząd planuje przeznaczyć w 2015 r. 52 mld rubli (ok. 780 mln dolarów) na walkę z bezrobociem. Z puli tej mają być finansowane m. in. wynagrodzenia dla osób zaangażowanych w roboty publiczne oraz różne szkolenia podnoszące kwalifikacje.

Sytuacja zmienia się jednak tak szybko, że zanim reforma nabierze kształtów prawdopodobnie już potrzebna będzie jej solidna korekta.