Jak wyjaśnia minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz, jest to trzy razy więcej niż wymagałoby to wykonanie ustawowych zapisów. Minister wyjaśnił, że z jednej strony jest propozycja pracodawców, którzy chcą, by płaca minimalna wzrosła o tyle, ile gwarantuje ustawa. Byłby to wzrost o około 30 złotych. Związkowcy mówią o 130 złotych a propozycja rządu to 100 złotych. Ona wynika z kilku rzeczy. Po pierwsze z bardzo dobrej sytuacji na rynku pracy - zaznaczył minister. Po drugie ze wzrostu gospodarczego przekraczającego 3 procent i możliwości tworzenia nowych inwestycji, co jest związane z takim wzrostem gospodarczym.

Komisja Trójstronna do Spraw Społeczno-Gospodarczych miała czas do 15 lipca na podjęcie wspólnej uchwały w sprawie płacy minimalnej. Takiej uchwały nie ma, między innymi z powodu braku udziału związków zawodowych w pracach komisji. Oznacza to, że rząd do 15 września sam ustali wysokość minimalnego wynagrodzenia.
Według ministra Kosiniaka-Kamysza propozycja 1850 zł. wydaje się być racjonalna w obecnej sytuacji gospodarczej i najprawdopodobniej zaproponowana kwota znajdzie się w rozporządzeniu. 

>>> Polecamy: Nowa polityka gospodarcza Białorusi. Kraj odchodzi od populizmu