W ciągu ostatnich 17 miesięcy deflacja obniżyła ogólny poziom cen o około 1,4%. Najnowszy odczyt zaprezentowany przez GUS mówi ponadto o rocznej deflacji na poziomie 0,6%. Jest to wynik odrobinę wyższy od oczekiwanego, ale niższy niż podany miesiąc temu.

Choć deflacja sugeruje, że ceny dóbr i usług spadają, to jest to tylko średnia. Z jednej strony mamy więc transport oraz odzież i obuwie, za które trzeba dziś płacić mniej niż przed rokiem. Z drugiej natomiast są dobra i usługi zgrupowane w kategoriach: restauracje i hotele, zdrowie, łączność, edukacja czy mieszkanie. Za te trzeba dziś płacić więcej niż przed rokiem.

Utrzymanie dachu nad głową drożeje

Skupmy się jednak na nieruchomościach, na których koszty utrzymania składają się m.in. koszty eksploatacyjne, wywozu śmieci, kanalizacji czy dostarczenia energii i wody. W trakcie ostatnich 17 miesięcy (tak długo panuje już w Polsce deflacja), ceny dóbr i usług związanych z utrzymaniem dachu nad głową wzrosły o 0,8%. W tym czasie zdrożały czynsze najmu, energia elektryczna i cieplna. Mniej trzeba za to płacić za gaz i opał. Gdy do tego dodać fakt, że ostatni sezon grzewczy obszedł się łaskawie z portfelami właścicieli nieruchomości (było cieplej niż zwykle, więc zapotrzebowanie na ogrzewanie było niższe), to uzyskujemy sytuację, w której pomimo niewielkiego wzrostu cen dóbr i usług związanych z utrzymaniem mieszkania, wydatki na ten cel mogły zmaleć. Korzystając z najświeższych danych, można oszacować, że dziś na utrzymanie mieszkania czteroosobowa rodzina wydaje 870,4 zł. Wynik ten w perspektywie ostatnich 12 miesięcy zmalał więc o 16,3 zł.

Optymizm powinien jedna studzić fakt, że w dłuższym terminie koszt utrzymania nieruchomości rośnie przeważnie znacznie szybciej niż inflacja. Na przykład przez ostatnie 5 lat rachunki związane z mieszkaniem rosły dwa razy szybciej niż ogólny poziom cen.

>>> Czytaj też: Ceny wciąż spadają. Deflacja wyższa od prognoz analityków