Koncepcja przyjęta w Rumunii, różni się od rozwiązań zapowiadanych przez Prezydenta RP i PiS. Politycy z Bukaresztu, chcą zlikwidować „frankowy” problem we współpracy z bankami. Dzięki gwarancjom państwa, rumuńscy kredytodawcy mają umorzyć część długów przeliczonych na krajową walutę. Takie rozwiązanie na pewno nie zadowoli wszystkich „frankowców”.

Wzrost kursu CHF/RON jest problemem dla 70 000 posiadaczy mieszkań

Rumuńscy „frankowcy” są mniej liczni, ale bardziej zjednoczeni i zdeterminowani, niż polscy posiadacze kredytów waloryzowanych kursem franka szwajcarskiego. W czerwcowej manifestacji na bukaresztańskim Placu Zwycięstwa, brało udział znacznie więcej niż 1000 osób. To całkiem spore osiągnięcie zważywszy na fakt, że zadłużenie mieszkaniowe we franku obecnie posiada około 70 000 spośród 20 milionów obywateli Rumunii. W Polsce demonstracje „frankowców” nie są ośmiokrotnie większe, chociaż kredyt mieszkaniowy z waloryzacją do CHF, spłaca około 550 000 rodzin i singli.

Relacja między liczbą „frankowców” i populacją całego kraju wskazuje, że Rumunia ma mniejsze problemy z zadłużeniem w CHF niż Polska. Ten wniosek potwierdzają również dane Europejskiego Banku Centralnego. Według informacji EBC, „frankowe” długi rumuńskich firm i gospodarstw domowych w III kw. 2014 r. osiągnęły poziom 2,3 mld euro. Na podstawie statystyk Eurostatu można obliczyć, że ta kwota stanowiła 1,55% rumuńskiego PKB. Według tych samych informacji, latem 2014 r. polskie przedsiębiorstwa i rodziny miały 34 mld euro zadłużenia rozliczanego we franku szwajcarskim (8,24% polskiego PKB). W III kw. 2014 r. bardzo wysokim poziomem „frankowego” długu wyróżniały się też trzy inne kraje: Austria (38,1 mld euro/11,57% PKB), Chorwacja (8,75% PKB) oraz Węgry (12,19% PKB). Ostatnie z wymienionych państw, dzięki późniejszemu przewalutowaniu „hipotek”, zredukowało kredytowe zadłużenie w CHF do poziomu 1% PKB.

Zdecydowana większość rumuńskich „frankowców”, zaciągnęła swoje zobowiązanie w latach 2007 - 2008. Wówczas kurs franka i nowej lei rumuńskiej (CHF/RON) wynosił 2,00 - 2,50, a średnia stopa referencyjna dla kredytów mieszkaniowych w krajowej walucie (ROBOR 3M) osiągnęła 7,79% (2007 r.) i 13,04% (2008 r.). Dlatego ponad 100 000 rumuńskich rodzin zaciągnęło znacznie „tańszy” kredyt konsumpcyjny lub mieszkaniowy z waloryzacją do franka szwajcarskiego (patrz poniższa tabela). Największym problemem są zobowiązania zabezpieczone hipoteką. Ich wartość znacznie wzrosła w stosunku do lat 2007 - 2008, ponieważ za jednego franka trzeba obecnie zapłacić około 4,18 nowej lei rumuńskiej.

Rumuński rząd planuje, że banki umorzą 15% kredytowego zadłużenia

Demonstracje prawdopodobnie miały pewien wpływ na decyzję rumuńskiego rządu w sprawie „frankowców”. Ponad dwa miesiące temu, pojawił się projekt systemowej pomocy dla Rumunów zadłużonych we franku szwajcarskim. Ministerstwo Finansów zaproponowało, że państwo obejmie gwarancją połowę kredytu przeliczonego na krajową walutę. W zamian, banki musiałyby najpierw obniżyć przewalutowane saldo zadłużenia o 15% i ponieść koszty związane z tą operacją. Planowane przewalutowanie ma być dobrowolne dla „frankowców”. Trzeba nadmienić, że rządowy projekt dotyczy również kredytów rozliczanych w innych walutach. To ważna kwestia, ponieważ frank nie jest główną walutą kredytową Rumunów. Dane Narodowego Banku Rumunii z końca 2014 r. wskazują, że tylko 1,42% umów kredytu dla gospodarstw domowych było rozliczanych w CHF. Znacznie większy udział w portfelu kredytowym miało euro (8,39% wg. danych z listopada 2014 r.). Od 2009 r. kurs EUR/RON jest względnie stabilny. Mimo tego, władze Rumunii chciałyby wyeliminować ryzyko związane z umocnieniem się europejskiej waluty.

Warto dodać, że nie wszystkie banki działające w Rumunii, czekają na rządową inicjatywę. W maju 2015 r. Volksbank Romania zaproponował swoim klientom konwersję „frankowego” długu na euro lub krajową walutę. Taka operacja była powiązana z umorzeniem 22,50% aktualnego zadłużenia. Siedem miesięcy później, kolejny bank (OTP Bank Romania) wprowadził możliwość przewalutowania na EUR lub RON i częściowego umorzenia długu (od 17,50% do 25,00% aktualnego salda). Kredytodawcy zrzeszeni w Związku Banków Polskich, nie zaproponowali podobnych rozwiązań. Ich posunięcia (np. obniżka spreadów), mają tylko charakter tymczasowy. Wydaje się, że rumuńskie banki są bardziej zdeterminowane do działania, ze względu na dość wysoki udział kredytów we franku z opóźnieniem dłuższym niż 90 dni (ok. 12% w listopadzie 2014 r.).

>>> Czytaj też: Europejski dobrobyt. Które państwa mają najwyższą konsumpcję w Europie? [MAPA]