Angela Merkel po wydarzeniach z Kolonii sugeruje zaostrzenie prawa azylowego i przyspieszenie deportacji. Zdaniem doktor Agnieszki Łady z Instytutu Spraw Publicznych, zachowanie kanclerz Niemiec ma na celu poprawę jej wizerunku.

"Ogólnie społeczeństwo ją popiera, ale jest coraz więcej głosów przeciwko fali imigrantów, w związku z tym obecne działania Angeli Merkel mają na celu ratowanie swojego wizerunku, który jednak jest zagrożony takimi ekscesami, jakie miały miejsce w noc sylwestrową” - mówi ekspertka. Dodaje, że Merkel jest tego świadoma i wie, że w jej partii jest coraz więcej obaw, a nadchodzą wybory w niektórych landach.

>>> Czytaj też: Europa tonie w morzu imigrantów. Zobacz najnowsze dane Eurostatu

Rozmówczyni IAR zaznacza, że decyzje kanclerz Niemiec przekładają się także na to, jak postrzegają ją inni przywódcy unijni. Agnieszka Łada podkreśla, że coraz więcej krajów europejskich jest sceptycznych wobec otwartości na imigrantów, o której mówiła podczas letniej fali uchodźców Angela Merkel.

Sama kanclerz - zdaniem ekspertki - ma świadomość, że zostaje sama z instytucjami unijnymi i głosami sprzeciwu u siebie w państwie. A to - jak mówi Łada - wpływa na szybkość działania kanclerz. Zdaniem ekspertki, Angela Merkel jest politykiem, który nie działa szybko, a teraz nie ma czasu na myślenie i widać, że jest zmuszona podejmować strategiczne decyzje, dotyczące tego jak dostosować kraj do obecnej sytuacji.

W sobotnich protestach w Kolonii zorganizowanych przez antyislamską Pegidę wzięło udział ponad półtora tysiąca osób. Była to odpowiedź na ataki na kobiety, do jakich doszło w tym mieście w sylwestrową noc.

>>> Czytaj też: Atak na imigrantów w Kolonii. To odwet za sylwestrowe napaści?