Zdecydowanie przeciw piętnowaniu Polski są przedstawiciele państw Europy Środkowej w KE. Z debaty – która ma mieć charakter „orientacyjny” – wyłączono ustawę medialną. Jak nieoficjalnie dowiedział się DGP, przeciwniczką krytyki polskich władz jest nawet wywodząca się z rządu PO Donalda Tuska komisarz ds. rynku wewnętrznego Elżbieta Bieńkowska, która dziś przedstawi KE suche fakty na temat sytuacji w Polsce (nie może ona zajmować stanowiska i formułować ocen). Nieprzychylni są dwaj komisarze: Niemiec Guenther Oettinger (choć ten miał złagodzić swoje stanowisko po interwencji Angeli Merkel i Junckera) i Holender Frans Timmermans.

– Odbieramy uspokajający ton ze strony przewodniczącego Junckera – potwierdza w rozmowie z DGP wiceszef MSZ Konrad Szymański odpowiedzialny za sprawy europejskie.

Procedura, która dziś zostanie zastosowana wobec Polski, to mechanizm obrony państwa prawa. Nie daje on jednak realnego wpływu na sytuację w badanym kraju. Komisja zdaje sobie sprawę, że nie ma narzędzi skutecznego nacisku, poza art. 7 traktatu o UE. Jednak próba pozbawienia na jego mocy Polski prawa głosu w Radzie Unii Europejskiej to na dziś political fiction. Jak przekonują nasi rozmówcy, nikt rozsądny w Brukseli nie bierze takiego scenariusza pod uwagę.

Wczoraj ton wobec Polski łagodzili również niemieccy politycy. Przewodniczący Europejskiej Partii Zielonych Reinhard Buetikofer ostrzegł swoich niemieckich kolegów przed „nieodpowiednim tonem”. Z kolei w poniedziałek, niedługo po rozmowach szefa naszego MSZ Witolda Waszczykowskiego z ambasadorem RFN Rolfem Nikelem, pojawiła się informacja, że jeszcze w styczniu do Warszawy przyleci szef niemieckiej dyplomacji Frank-Walter Steinmeier.

Minister w Kancelarii Prezydenta Krzysztof Szczerski przekonuje w wywiadzie dla DGP, że nie ma mowy o odejściu od strategicznego sojuszu z Niemcami. I dodaje, że spór z Komisją i Parlamentem Europejskim jest demonizowany. – Widzimy, że retoryka łagodnieje. Polska jest krajem członkowskim Unii Europejskiej i Rady Europy. My tworzymy te organizacje, a nie im podlegamy – uważa Szczerski. – Plany prezydenckie na pierwsze półrocze, które przecież uzgadnialiśmy z dużym wyprzedzeniem, nie podlegały w ostatnim czasie żadnej korekcie ze względu na rzekomą niechęć. Raczej je rozbudowujemy, a nie redukujemy – podsumowuje. © ?

>>> Czytaj też: Kadrowa karuzela w TVP. Publiczne media zdominują ludzie z "Republiki"