Obniżyłoby koszty zdrowotne, emisję CO2 i nakłady na duże elektrownie, na które pieniądze musiałyby znaleźć państwowe koncerny – wynika z analizy Instytutu Energetyki Odnawialnej.

W 2014 roku obroty na rynku energetyki odnawialnej w Polsce przekroczyły 20 mld zł, ale tylko niewielką część stanowiły inwestycje w najmniejsze, przydomowe instalacje. Zdaniem ekspertów IEO to może się zmieniać, a do 2030 roku obroty w samym sektorze mikrointalacji mogą osiągnąć 20 mld zł rocznie.

Inwestycje z kieszeni Polaków

Zdaniem autorów opublikowanego 14 stycznia Krajowego Planu Rozwoju Mikroinstalacji Odnawialnych Źródeł Energii do 2030 roku, przygotowanego przez Instytut Energetyki Odnawialnej na zlecenie ruchu Więcej niż energia realizacja scenariusza dynamicznego rozwoju mikroinstalacji OZE wygenerowałaby od 14 mld zł rocznie inwestycji w pierwszych latach rozwoju do 8 mld zł w kolejnych. Z kolei wydatki na obsługę instalacji rosłyby od 2 do 12 mld zł rocznie.

Z raportu wynika, że scenariusz dynamicznego rozwoju mikroinstalacji OZE może być sposobem na rozwiązanie problemu z "krótką kołdrą" możliwości finansowania inwestycji przez największe państwowe koncerny, które same nie będą wstanie zaspokoić krajowego zapotrzebowania na energię. Autorzy zwracają uwagę, że w Niemczech jest 4 mln właścicieli instalacji, posiadających 40 proc. mocy zainstalowanych OZE. Sami rolnicy zainwestowali w panele słoneczne 14 mld euro. IEO wylicza, że do 2030 roku wydatki inwestycyjne prosumentów na zaspokajanie zapotrzebowania na prąd i ciepło mogłyby wynieść łącznie 152 mld zł, czyli 1 proc. środków finansowych będących w dyspozycji gospodarstw domowych.

>>> Czytaj też: Francuzi porzucają polski węgiel dla brytyjskiego atomu

3,6 mln prosumentów

W scenariuszu dynamicznego rozwoju mikroinstalacji OZE do 2030 roku liczba prosumentów mogłaby wzrosnąć dziesięciokrotnie – do 3,6 mln, spośród których połowa produkowałaby 13 TWh energii elektrycznej rocznie  z maksymalną łączną mocą 16 GW (głównie w panelach słonecznych). Dla przykładu maksymalne zapotrzebowanie na moc w polskim systemie elektroenergetycznym w sierpniu 2015 roku wyniosło 22 GW, a łączne zużycie energii (razem z potrzebami elektrowni i stratami w przesyle sieciami) przekroczyło w 2015 roku 161 TWh.

Drugą połowę instalacji prosumenckich mogłyby stanowić urządzenia do produkcji ciepła o łącznej mocy zainstalowanej cieplnej w wysokości 26 GW i rocznej produkcji ciepła w wysokości 48 PJ (13 TWh). Chodzi głównie o kolektory słoneczne i pompy ciepła. Dodatkowe 500 MW w kogeneracji (łącznej produkcji energii elektrycznej i ciepła) mogłoby zostać zainstalowanych na wsi w oparciu o spalanie biogazu i biopłynów.
25 tys. miejsc pracy

W 2013 roku sektor odnawialnych źródeł energii zatrudniał w Polsce 35 tys. osób. Co ważne, duża część urządzeń wykorzystywanych w mikroinstalacjach jest produkowana w Polsce, zwłaszcza na Śląsku (90 proc. kolektorów słonecznych i 20-30 proc. kotłów na biomasę). Zdaniem IEO realizacja programu wygenerowałaby 25 tys. miejsc pracy w samym tylko sektorze mikroinstalacji.

Co jest potrzebne? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl

>>> Polecamy: Energetyczna rewolucja? Polacy lawinowo będą zmieniali dostawców