Otwarcie lotniska w Szymanach na Mazurach jest okazją do refleksji nad sensem powstawania nowych portów lotniczych w Polsce.

Od dziś w Szymanach rozpoczną się regularne rejsy do Berlina i Krakowa. W samolotach zasiądą już pasażerowie. Do lata z Szyman mają być jeszcze uruchomione połączenia z Londynem i Dublinem jak donosi „Rynek Infrastruktury”.

Szacunkowy koszt budowy lotniska regionalnego w Szymanach to 205 mln zł. Unijne dofinansowanie pokryje około 76 proc. kosztów inwestycji. Według szacunków samorząd wojewódzki przez pierwsze lata będzie dokładał do działalności operacyjnej po 3 mln zł rocznie. Rentowność ma zostać osiągnięta po 20 latach działalności wylicza „RI”.

>>>Czytaj więcej: Pociągiem na lotnisko Olsztyn-Mazury. Zobacz zdjęcia nowego obiektu

Tyle wyliczenia samorządu. Nowe lotnisko nastawia się na ruch czarterowy. Czyli okazjonalne starty i lądowania w czasie wakacji i okresie świąteczno – noworoczny. Czy to wystarczy, aby lotnisko było kiedykolwiek rentowne?

Kolejna sprawa to położenie portu. Szymany to dawne lotnisko wojskowe położone wśród mazurskich lasów i oddalone znacznie od większych miejscowości. Olszyn, który widnieje w nazwie lotniska, możemy zobaczyć po ponad godzinie jazdy samochodem i przejechaniu 60 km. Większej aglomeracji w pobliżu brak. Jeśli uznamy, że Olsztyn jest dużym ośrodkiem miejskim – 174 tys. mieszkańców. Reszta Mazur nie jest też terenem dobrze zurbanizowanym.

Pojawia się więc pytanie, skąd wezmą się pasażerowie, którzy zapełnią samoloty. Być może emigranci z Wysp i Niemiec byliby chętni, ale czy byłoby ich tak wielu, aby jakaś linia lotnicza zdecydowała się na współpracę z Szymanami? Tani przewoźnicy żądają wysokich opłat za tzw. promocję, czyli wprost - należy płacić za ich obecność. Tego samorząd nie uwzględnił.

Kolejna sprawa to konkurencja ze strony portu lotniczego w Modlinie. Ryanair obsługujący to lotnisko zapewnia bogatą i regularną siatkę połączeń z całą Europą. Położony na północ od Warszawy jest dobrym punktem dla mieszkańców Warmii i Mazur. W ciągu 1-3 godzin jesteśmy w stanie dostać się w do większości miejsc w tym regionie.

Radomskie ambicje lotnicze

Otwarcie nowego lotniska w Polsce stawia przed oczami przypadek lotniska w Radomiu. Portu lotniczego, który jest widmem. W ciągu dwóch lat działalności odleciało z niego kilkanaście samolotów. Wciąż brakuje chętnych na wzbicie się w radomskie przestworza.

Warto przypomnieć, że Radom liczy 220 tys. mieszkańców, a więc więcej niż Olsztyn. Podobnie jak w Szymanach mam do czynienia z przekształceniem dawnego lotniska wojskowego w cywilne. Różnica jest taka, że to w Radomiu położone jest prawie w centrum miasta.

Konkurencja ze strony dwóch lotnisk w Warszawie, które mają wiele linii lotniczych i niezliczoną liczbę destynacji jest zbyt silna, aby Radom mógł działać nie tylko na warunkach rynkowych, ale jakichkolwiek w ogóle. Co więcej w odległości 150 km działają jeszcze lotniska w Lubinie i Łodzi. Czyli konkurencja wzrasta do czterech portów lotniczych.

Eksperci i analitycy zgodnie stwierdzają, że port lotniczy w Radomiu jest niepotrzebny i w perspektywie najbliższych kilkunastu lat nie ma szans wyjść na prostą.

Powietrzne ambicje Gdyni, czyli Gdańsk ma będziemy mieli i my

Gdynia – Kosakowo to kolejny port lotniczy przekształcony z lotniska wojskowego. Niestety tu pojawiły się problemy formalne, czyli decyzja KE. Przekształcenie lotniska było niezgodne z unijnymi zasadami, a jak się korzysta z unijnych pieniędzy, to trzeba się do tych zasad stosować. Spółka portu lotniczego musi zwrócić 100 mln zł dofinansowania. Samoloty oczywiście nie mogą startować. Od lutego 2014 roku wszystko jest gotowe, ale szans na to że lotnisko będzie funkcjonować brak. Pojawiły się pomysły, aby przyłączyć Gdynię do Gdańska – Rębiechowa, ale przepustowość Rębiechowa jest niezagrożona i nie ma to sensu ekonomicznego.

W takim razie po co w Trójmieście zdecydowano o budowie nowego lotniska? Odpowiedź znają zapewne tylko samorządowcy z Gdyni.

Aż strach pomyśleć, że może Sopot też był chciał mieć własne lotnisko.

Nie tylko małe lotniska mają problemy

Od kilku lat liderem spadków liczby pasażerów jest lotnisko w Łodzi. Port lotniczy świeci pustkami. Otwarcie autostrady do Warszawy spowodowało, że parkingi pod Okęciem są wypełnione autami na łódzkich numerach rejestracyjnych.

Lotniska w Lublinie i Rzeszowie też świecą pustkami. Ich największym problemem jest to, że w tych regionach nie ma wystarczającej liczby pasażerów.

Aby samoloty latały potrzebni są ludzie. Same lotniska ich nie zapewnią. Jeśli nie ma chętnych, to nawet lotnisko w centrum miasta (Radom) nie zapewni sukcesu. Tylko niektórzy samorządowcy nie potrafią tego zrozumieć.

>>>Czytaj więcej: Polska przegrywa z kretesem walkę o talenty. Wszystko przez nietolerancję?

Jak wynika z danych KE w okresie 2007-2013 UE przekazała ona Polsce na budowę lotnisk 615,7 mln euro. To kwota niemal dwukrotnie wyższa niż ta, jaka przypadła w udziale kolejnemu w rankingu krajowi – Hiszpanii i ponad jedna trzecia łącznej sumy środków przeznaczonych na rozbudowę lotnisk we wszystkich krajach członkowskich UE - donosi Reuters.

Jak wynika z analizy Airports Council International, aż 80 lotnisk w Europie obsługuje mniej niż milion pasażerów rocznie, a trzy czwarte z nich przynosi poważne straty. We wschodniej części Hiszpanii od trzech lat działa lotnisko, które nie przyjęło ani jednego lotu - podsumowuje agencja Reutersa.