Jeśli polskim portom lotniczym uda się zrealizować swoje założenia, w 2016 roku obsłużą one 33,4 mln pasażerów. Byłby to wynik o prawie 3 miliony lepszy niż w minionym roku, a to być może umożliwi nam uzyskanie całorocznego wyniku, lepszego niż Irlandia, Austria, Belgia czy Dania.

To właśnie te państwa bezpośrednio (i nieznacznie) wyprzedzają nas w unijnym rankingu liczby obsłużonych pasażerów. Według Eurostatu, wszystkie wymienione kraje notują mniejszą dynamikę wzrostu, a nas pod tym względem wyprzedzają jedynie Słowacy. Tym razem na wynik końcowy Polski po raz pierwszy złoży się aż 15 lotnisk. Grono portów lotniczych uzupełnią bowiem mazurskie Szymany, które według prognoz w pierwszym roku swojej działalności obsłużą ok. 30 tys. pasażerów. Niemal od zera startuje także Radom, który przekłada ubiegłoroczne prognozy na bieżący rok i snuje plany, że do końca grudnia z lokalnego lotniska skorzysta 60 tys. osób. Jeśli się uda, za kilka miesięcy najmniejszym portem lotniczym w Polsce zostanie zielonogórski Babimost. Z większą ostrożnością o wzrostach wypowiadają się najwięksi.

Warszawa zakłada minimalną poprawę ubiegłorocznego tempa wzrostu i celuje w 12 miliony wynik. Według prognoz, wolniej niż w ubiegłym roku będą rosnąć lotniska w Gdańsku, Katowicach, Wrocławiu, Krakowie i Modlinie. Z kolei Poznań, który w ubiegłym roku zwiększył obsługę pasażerów o 4 proc., tym razem chce zanotować aż 20 proc. wzrost. Stabilizację wzrostu zapowiadają tylko Bydgoszcz i Rzeszów, a jedynym portem, który nie spodziewa się większej liczby pasażerów jest Łódź. Aby sprostać napływowi pasażerów, kilka portów przewiduje inwestycje. W najbliższych miesiącach rozpocznie się rozbudowa terminalów w Lublinie i Modlinie, a rozpoczęte już rozbudowy mają zakończyć Bydgoszcz i Kraków. Modlin przewiduje ponadto budowę nowej wieży kontroli ruchu lotniczego.