Polska jak magnes przyciąga zagraniczny kapitał. Oto nasi najwięksi zagraniczni inwestorzy

Ten tekst przeczytasz w 7 minut
4 lutego 2016, 05:40
Panorama Warszawy. Na pierwszym planie Most Świętokrzystki, w tle warszawskie wieżowce. Fot. Zbigniew Panow, źródło: Urząd Miasta Warszawy
Panorama Warszawy. Na pierwszym planie Most Świętokrzystki, w tle warszawskie wieżowce. Fot. Zbigniew Panow, źródło: Urząd Miasta Warszawy/Forsal.pl
Najczęściej inwestują u nas Niemcy, Francuzi i Amerykanie, choć często przez holenderskie spółki. Optymalizacja podatkowa nie jest obca także polskim firmom. Tylko na Cyprze polscy rezydenci zainwestowali 9,6 mld zł – mówi Jacek Kocerka z NBP, współautor raportu „Zagraniczne inwestycje bezpośrednie w Polsce i polskie inwestycje bezpośrednie za granicą w 2014 roku”.

To konsekwencja tego, że spółki zarejestrowane w Holandii często pośredniczą w transferze kapitału z innego kraju. I to powszechna polityka koncernów, które tak konstruują inwestycje w Europie aby większość przechodziła przez spółki zarejestrowane właśnie w Holandii. Dzieje się tak ze względów podatkowych. Gdy jednak spojrzymy skąd ten kapitał uprzednio płynie to Holandia spada na czwarte miejsce inwestorów zagranicznych w Polsce. Na pierwszym – zgodnie z intuicją – są Niemcy, którzy zainwestowali tu majątek wart obecnie 126 mld złotych. Na drugim Francuzi z majątkiem 80 mld złotych, na trzecim Amerykanie z inwestycjami wartymi 75 mld złotych i dopiero potem Holandia z wynikiem blisko 58 mld złotych.

To jest wartość wszystkich inwestycji na koniec danego roku. Oznacza to, że gdyby np. inwestorzy niemieccy chcieli się z Polski wycofać w grudniu 2014 roku, to ich inwestycje były w tym czasie warte były w sumie 126 mld złotych. W sumie wartość wszystkich inwestycji zagranicznych przekracza 700 mld złotych.

Rzeczywiście. Polska według Konferencji Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju (UNCTAD) jest 20. najbardziej atrakcyjnym miejscem inwestycji na świecie, a inwestorzy zostawiają u nas na dalszy rozwój prawie połowę tego co ich firmy wypracowały w danym roku. Wiążą więc z naszym rynkiem swoją przyszłość. Nie jest to nic dziwnego przy poziomach rentowności, które można uzyskać.

One były zyskowne, szczególnie na tle banków w Europie Zachodniej. Okazuje się jednak, że w Polsce są branże dla zagranicy jeszcze zyskowniejsze. Przyznam, że i mnie ten wynik trochę zaskoczył i nie do końca wiem jak go tłumaczyć. Robocza hipoteza jest taka, że przetwórstwo przemysłowe i handel są w Polsce bardzo efektywnie zorganizowane. Potwierdzają to inne badania, które wskazują, że podmioty, które mają inwestora zagranicznego generalnie mają się lepiej – przynoszą większe zyski, więcej eksportują itd.

Tu wychodzimy już poza inwestycje bezpośrednie, których dotyczy raport. Rzeczywiście jak popatrzymy na całość inwestycji podmiotów zagranicznych w Polsce to dochody, które uzyskują firmy zagraniczne to 80-90 mld złotych rocznie. Gros z tego to właśnie dochody inwestorów bezpośrednich. W 2014 roku wynosiły one ponad 62 mld złotych, czyli około 5 proc. PKB. Zawierają się w tym dywidendy przekraczające 29 mld złotych, odsetki od kredytów na prawie 8 mld złotych i reinwestowane zyski na poziomie 25 mld złotych. Te 25 mld złotych zostaje jednak w kraju. Firmy kupują za to maszyny, budynki, zatrudniają ludzi.

Jak wyjdziemy poza inwestycje bezpośrednie to pojawiają się jeszcze dochody z inwestycji portfelowych, głównie odsetki od obligacji skarbowych i tego jest kolejne 20 mld złotych oraz dochody od pozostałych inwestycji. Łącznie więc w 2014 roku było to ponad 90 mld złotych. Raz jeszcze podkreślam, że 25 mld złotych z tej kwoty zostało jednak w Polsce.

Nie podejmuje się takich spekulacji – mogę tylko przedstawić dane. Zyski z sektora finansowego dla zagranicy to około 10 mld złotych rocznie. Rząd szacuje, że podatek bankowy przyniesie 4 mld złotych i część z tego zapłacą także inwestorzy polscy, więc nie całość tej kwoty wyłoży zagranica. Prosta matematyka wskazuje więc, że rentowność inwestycji w banki spadnie, ale nie do zera. W przypadku sieci handlowych ten zapas rentowności jest jeszcze większy, ale tu nie znamy całego projektu ustawy, więc trudno o wiarygodne wyliczenia.

Tak wynika ze statystyk, ale w rzeczywistości ta dysproporcja jest mniejsza. Często jest tak, że inwestycje wpływają do spółki zarejestrowanej w Warszawie, która buduje dopiero fabrykę w innej części Polski i nie mamy dobrych metod aby to zmierzyć. Nawet jednak uwzględniając tę poprawkę przewaga Mazowsza, a de facto Warszawy faktycznie jest duża.

Skala optymalizacji podatkowej jest niebagatelna. Polscy rezydenci zainwestowali tylko na samym Cyprze 9,6 mld złotych. I to jest zjawisko występujące na całym świecie i z którym trudno walczyć. Podam tylko jeden przykład – kiedy znowelizowano umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania między Polską a Cyprem, która ukróciła praktykę fikcyjnego naliczania podatku od dywidend przez spółki cypryjskie na rzecz polskich, okazało się, że tworzy się łańcuch, w którym nowym środkowym ogniwem są spółki zarejestrowane na Słowacji. Kreatywność do poszukiwania tego typu rozwiązań jest olbrzymia.

Nie chcę wskazywać konkretnych przykładów, ale ogólnie można powiedzieć, że niemal każda polska firma inwestująca na dużą skalę za granicą jakoś do zagadnienia optymalizacji musi się odnieść. Przy czym muszę podkreślić – to nie jest równoznaczne z unikaniem podatków w Polsce. Czasem jest tak, że ten sam dochód w Europie może być opodatkowany nawet trzy razy. Nie mogę więc wykluczyć, że są spółki które tak kształtują swoją strukturę aby ich dochód nie był opodatkowany w dwóch innych krajach, ale był opodatkowany właśnie w Polsce.

To już się dzieje. Polski klient w okienku polskiej instytucji finansowej może kupić fundusze działające w Luksemburgu. To stwarza nam pewne problemy ze względów statystycznych – przy szacowaniu np. oszczędności polskich gospodarstw domowych, niemniej technicznie jest możliwe.

Teoretycznie to możliwe. Alternatywą dla kredytów w Polsce może być np. kredyt w zagranicznym banku-matce. Już w tej chwili tak jest, że polskie przedsiębiorstwa finansują się zagranicą i to na dużą skalę, choćby dlatego że niektóre z nich są za wielkie na finansowanie tylko w kraju. W efekcie już w tej chwili jak wskazują dane w raporcie przedsiębiorstwa będące własnością zagranicznych inwestorów bezpośrednich zaciągnęły 165 mld złotych kredytów i ta liczba odpowiada aż połowie kredytów zaciągniętych w kraju, które wyniosły 330 mld złotych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: obserwatorfinansowy.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj