W największym stopniu to konsekwencja zamykania niezależnie działających sklepów odzieżowych, które są sukcesywnie wypierane przez sieci międzynarodowe. Zwłaszcza że co roku w Polsce pojawiają się nowe marki. W ubiegłym roku zadebiutowało ich prawie 20. Do tego przybywa tych, które decydują się na ekspansję w coraz mniejszych miastach, zdominowanych do niedawna przez niezależnie działające sklepy. W efekcie od 2010 r. ubyło ponad 18 proc. sklepów z ubraniami.
W ujęciu procentowym największy spadek dotyczy sklepów owocowo-warzywnych. Ten segment skurczył się w ostatnich pięciu latach o ponad 30 proc., do 3,5 tys. W ubiegłym roku ubyło 7 proc. warzywniaków.

W związku z zawirowaniami na rynku książki spada liczba księgarni. W ubiegłym roku ich liczba zmniejszyła się o 5,3 proc., do niecałych 5 tys.
Konkurencja odbija się także na liczbie sklepów spożywczych. O 3,8 proc. skurczyła się ich liczba w ostatnim roku, a o ponad 20 proc. w ostatnich pięciu latach. W efekcie dziś zakupy można robić w 72,9 tys. sklepów spożywczych.

Bisnode Polska zwraca uwagę, że ograniczaniu liczby placówek handlowych sprzyja rozwój sprzedaży internetowej. – W 2015 roku przybyło prawie 2,3 tys. sklepów internetowych, w roku 2014 ten rynek wzbogacił się o blisko 1,6 tys. sklepów – podkreśla Tomasz Starzyk, analityk Bisnode Polska.

Są jednak takie sklepy, których prowadzenie jest ciągle opłacalne. Na pierwszym miejscu jest sprzedaż alkoholi. Ubiegły rok przyniósł kolejny wzrost monopolowych – o 0,3 proc., do 5,7 tys. W ostatnich pięciu latach ich liczba wzrosła o 48 proc. W przyszłości dynamika może jednak osłabnąć. Samorządy wypowiadają sklepom z alkoholem wojnę poprzez ograniczenia w wydawaniu zezwoleń.

Nieznacznie rośnie też liczba sklepów motoryzacyjnych (części, akcesoria) – w ostatnim roku o 0,2 proc., do ponad 17,2 tys. W 2015 roku wzrosła też liczba sklepów rowerowych i sportowych, dla hobbystów i z wyrobami medycznymi (ortopedycznymi).

>>> Czytaj też: Deloitte/DNB: Polska utknęła w pułapce średniego dochodu