Tusk apeluje do imigrantów: Nie przyjeżdżajcie do Europy, nie ryzykujcie życia i pieniędzy

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
3 marca 2016, 13:33
Imigranci
Według władz w Atenach w kraju utknęło ponad 25 tys. migrantów chcących kontynuować podróż na północ, a w ciągu marca liczba ta może wzrosnąć do 70 tys. /PAP
Szef Rady Europejskiej Donald Tusk zaapelował w czwartek do osób rozważających podróż do Europy w celach zarobkowych, by zrezygnowały z tego zamiaru. Grecja i inne kraje europejskie będą uniemożliwiać migrantom ekonomicznym przejazd tranzytem - ostrzegł.

"Apeluję do wszystkich potencjalnych, nielegalnych , niezależnie od kraju ich pochodzenia: nie przyjeżdżajcie do Europy, nie wierzcie przemytnikom, nie ryzykujcie życia i pieniędzy" - oświadczył Tusk po spotkaniu w Atenach z premierem Grecji Aleksisem Ciprasem.

"To nic nie da. i wszystkie inne kraje europejskie przestaną być państwami tranzytowymi" - dodał.

Tusk odwiedził Grecję w ramach podróży po krajach najciężej doświadczonych przez kryzys migracyjny. Jeszcze w czwartek ma się udać do Turcji, skąd ok. 1 mln migrantów przedostało się przez Morze Śródziemne do Grecji w ciągu ostatnich 14 miesięcy. Jak podkreślił przewodniczący Rady Europejskiej, współpraca z Ankarą w celu opanowania kryzysu jest obecnie "najwyższym priorytetem".

W zawartym w listopadzie 2015 roku porozumieniu z UE Turcja zobowiązała się do skuteczniejszej kontroli swej granicy z Grecją. W zamian Bruksela obiecała Ankarze 3 mld euro, które mają być przeznaczone na poprawę warunków życia 2,5 mln uchodźców z Syrii przebywających obecnie na terytorium Turcji.

Premier Grecji skrytykował część krajów unijnych za niechęć do uczestniczenia w mechanizmie relokacji uchodźców oraz samowolne zamykanie granic przed migrantami. Zapowiedział, że na zaplanowanym na 7 marca szczycie UE-Turcja zażąda objęcia sankcjami tych krajów unijnych, które nie wprowadzają w życie decyzji podjętych przez Radę Europejską.

"Grecja w żadnym wypadku nie stanie się obozem dla zapomnianych dusz" - podkreślił Cipras.

Według władz w Atenach w kraju utknęło ponad 25 tys. migrantów chcących kontynuować podróż na północ, a w ciągu marca liczba ta może wzrosnąć do 70 tys. To skutek ograniczeń wprowadzonych najpierw przez Austrię, a następnie przez inne kraje tzw. bałkańskiego szlaku migracyjnego, którym osoby przybywające przez Turcję do Grecji podążają na zachód lub północ Europy. Kraje te uzgodniły, że będą przepuszczać tylko 580 osób dziennie oraz wzmocnią kontrole na swych granicach.

>>> Czytaj też: Australijska polityka uderza w Papuę-Nową Gwineę. "Obóz dla migrantów zniszczył nam reputację"


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj