Północna Droga Morska, czyli najkrótsza droga z Pacyfiku do Atlantyku, biegnie wzdłuż północnych wybrzeży Rosji. Trasa jest o wiele krótsza niż obecnie najpopularniejszy szlak przez Kanał Sueski, nie mówiąc już o opływaniu Przylądka Dobrej Nadziei.

Przez stulecia droga ta była zamknięta z powodów klimatycznych. Ocean Arktyczny zamarzał i uniemożliwiał transport. W obliczu zmian klimatycznych to się zmieniło. Obecnie pojawiły się możliwości komercyjnych rejsów statków. Nadal będzie potrzebna ochrona lodołamaczy, ale jednostki transportowe będą mogły w miarę swobodnie przepływać między Chinami i Azją Południowo-Wschodnią a Europą.

W tym momencie pojawia się szansa dla Rosji wzdłuż wybrzeży której będzie odbywał się cały ruch statków. Moskwa ma cenne atuty, których nie ma nikt inny – doświadczenie w pływaniu po arktycznych wodach oraz największą na świecie flotę lodołamaczy. Najcenniejsze są te z napędem atomowym - całkowicie niezależne i mogące miesiącami nie zawijać do portu.

Liczne okręty i lodołamacze o napędzie jądrowym są znaczną przewagą Rosjan nad USA i innymi krajami. Dania i Norwegia, kraje mające interesy w regionie w ogóle nie mają jednostek zdolnych działać w Arktyce, natomiast Kanada ma jeden ciężki lodołamacz, a USA dwa. Są to jednak jednostki znacznie mniejsze niż rosyjskie i bardzo stare.

Rosja bardzo intensywnie prowadzi działania w Arktyce. Od 2012 roku Moskwa wysyła wojsko na terytorium Arktyki. Już działają tymczasowe bazy wojskowe, w których mają znaleźć zastosowanie mobilne elektrownie jądrowe. Do 2018 roku rosyjskie bazy pod biegunem będą wyposażone w doskonały i nowoczesny sprzęt, tak aby bazy mogły być aktywne przez cały rok – twierdzi Siergiej Szojgu, minister obrony Rosji.

Moskwa wzmacnia też swoją obecność wojskową w Arktyce oraz mocno inwestuje w infrastrukturę do obsługi obszaru. - Rosja utworzyła wzdłuż całego arktycznego wybrzeża m. in. 10 stacji poszukiwawczo-ratunkowych, 16 portów głębinowych, 13 lotnisk i 10 powietrzno-obronnych stacji radarowych. Utworzyła też składającą się z komponentów Floty Północnej specjalną jednostkę wojskową o nazwie Joint Strategic Command North (JSCN), która zapewni wojskową obecność Rosji w regionie. W jej skład wejdą m. in.: brygada piechoty morskiej, Arktyczna Brygada Zmechanizowana, przybrzeżna tarcza antyrakietowa oraz rakietowy pułk.

Czytaj więcej: Rosja chce powiększyć swój udział w szelfie kontynentalnym sięgającym ku Arktyce. Jeśli jej się to uda, to uzyska 1,2 miliona kilometrów kwadratowych nowego terytorium. Stawka są gigantyczne złoża surowców mineralnych

W czerwcu, rosyjski premier Dmitrij Miedwiediew podpisał dekret, który umożliwia prace nad rozwojem Północnej Drogi Morskiej. Oprócz samego szlaku Rosja chce rozwijać infrastrukturę potrzebną do wydobywania surowców mineralnych leżących pod dnem Oceanu Arktycznego. Znajduje się tam: 20 proc. światowych zasobów ropy naftowej, 30 proc. zasobów gazu ziemnego, a także bogate złoża platyny, złota i cyny.

Aby uzyskać pomoc w rozwoju infrastruktury na północnych rubieżach kraju, do rozmów zostały zaproszone władze Chin. Mają wziąć udział w spotkaniu ws. utworzenia linii kolejowych do przewozu towarów do portów w Arktyce i rozwijaniu koncepcji Przejścia Północno-Wschodniego.

- Zintegrowany rozwój Północnej Drogi Morskiej gwarantuje bezpieczeństwo całorocznych przesyłek towarowych, zarówno krajowych i zagranicznych - stwierdził Dmitrij Rogozin, wicepremier Rosji.

- Możemy teraz powiedzieć, że to nie jest tylko nowy Jedwabny Szlak, ale nowy mroźny Jedwabny Szlak – dodał.

Chińczycy są zainteresowani eksploatacją Arktyki we współpracy z Rosjanami. Zwłaszcza w dziedzinie górnictwa i wydobycia surowców naturalnych w tak niesprzyjającym i mroźnym klimacie. Wiedza i doświadczenie jakie zdobędą pozwolą im na podbój innego mroźnego terytorium. W rejonie Arktyki Chiny nie mają szans na uzyskanie atrakcyjnych koncesji, zbyt dużo jest graczy o lepszej pozycji i mocniejszej pozycji prawnej. Na starcie z Rosją Pekin nie zdecyduje się na pewno. A na przeszkodzie stoją jeszcze Stany Zjednoczone, Kanada, Norwegia, Dania. Inaczej sprawa ma się z Antarktydą.

State Oceanic Administration to chińska agenda państwowa powołana do prac związanych z obszarami dalekiej Północy i dalekiego Południa.

SOA chciałaby przeprowadzić górnicze projekty pilotażowe w Antarktydzie. Wprawdzie do 2048 roku obowiązuje moratorium na eksploatację tego obszaru, ale Chińczycy chcą aby ich działania zostały uznane za prace badawcze. Współpraca z Rosją w Arktyce zaowocuje możliwością testów sprzętu w warunkach skrajnego zimna, czyli takiego które napotkają po drugiej stronie globu.

Z jednej strony Pekin jest zainteresowany nową znacznie krótszą drogą do Europy, a z drugiej chce zdobyć doświadczenie w mroźnym klimacie.

Sonda

więcej
Wideo