"Nie zabierzemy pieniędzy z OFE". Wywiad z Henrykiem Kowalczykiem

Ten tekst przeczytasz w 10 minut
4 kwietnia 2016, 12:36
Pieniądze
Na pewno nie będziemy robić jakiegoś przymusowego zabierania pieniędzy z OFE, jak to zrobili nasi poprzednicy - mówi Henryk Kowalczyk. /ShutterStock
Ubezpieczeni powinni być poinformowani o realnych skutkach członkostwa w OFE. Dobry byłby kalkulator pokazujący, ile ze składki idzie na zarządzanie, a ile jest odkładane na emeryturę - mówi w wywiadzie Henryk Kowalczyk, szef Stałego Komitetu Rady Ministrów.

Nie, rząd nie będzie zachęcał. Polacy sami wyciągną wnioski i podejmą stosowną decyzję. Na pewno nie będziemy robić jakiegoś przymusowego zabierania pieniędzy z OFE, jak to zrobili nasi poprzednicy. Ale rzeczywiście ubezpieczeni powinni być dokładnie poinformowani o realnych skutkach członkostwa w OFE. Dobry byłby przy tym kalkulator, który jasno pokazywałby, ile ze składki idzie na zarządzanie OFE i inne opłaty, a ile jest odkładane na emerytury i jaki jest potencjalny zwrot. To byłoby najlepsze rozwiązanie.

Na razie nie ma nowych pomysłów. Szczególnie nie ma pomysłu na przejmowanie aktywów. Na pewno będę temu przeciwny.

Jeśli miałbym popierać jakieś zmiany, to właśnie w takiej postaci. To jest nasza propozycja programowa, ale formalnie Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej jeszcze nie zgłosiło takiego projektu. Nie wiem, czy nad nim pracuje, ale ja bym rekomendował takie rozwiązanie.

OFE ściąga w dół nie tylko giełda, ale również systematyczny odpis prowizji na rzecz PTE. Powinniśmy się zastanowić nad kolejną obniżką prowizji za zarządzanie. Poprzednia władza zaczęła obniżać prowizję od składki, kiedy już ta część prowizji zaczęła mieć mniejsze znaczenie od części prowizji od kapitału. Osobiście poszedłbym dalej w tych obniżkach. Co do wyboru – najważniejsze jest doinformowanie ubezpieczonych, aby mogli świadomie podjąć decyzję. Podobnie zresztą jak w przypadku obniżenia wieku emerytalnego: każdy powinien wiedzieć, jakie konsekwencje będzie miało wcześniejsze przejście na emeryturę. W tej sytuacji trzeba mieć pełną świadomość.

Stanowisko rządu jest pozytywne. Problem polega na tym, że różne środowiska zgłaszają do niego poprawki, np. wprowadzenie dodatkowego warunku stażu pracy. A to byłoby bardzo kosztowne, pomijając to, że jest niesprawiedliwe. Jesteśmy w trakcie rozmów na ten temat.

>>> Czytaj też: Świat wydłuża wiek emerytalny. Kanada skraca. Dlaczego?

Nie spodziewam się większych problemów. Tym bardziej że mamy duży margines bezpieczeństwa, są to aż trzy miesiące. Rozumiem, że ktoś może czuć się rozczarowany, że nie dostanie pieniędzy 3 kwietnia, ale nie można w tej sytuacji przesadzać. Jeśli dostanie kilkanaście dni później, to nic się nie zmieni.

Ustawa określa, że wnioski powinny zostać rozpatrzone do końca czerwca. Co oznacza, że wypłaty na pewno powinny być w lipcu. Choć oczywiście lepiej byłoby, gdyby samorządy rozwiązały to w ten sposób, że z wniosków przyjętych w kwietniu pieniądze byłyby wypłacane pod koniec kwietnia.

Nie, sytuacja budżetu jest znakomita. Deficyt po dwóch miesiącach to około trzy miliardy złotych. Rok temu to było ponad 11 mld zł.

Są duże rozbieżności pomiędzy danymi meldunkowymi a informacjami ze spisu powszechnego. Spis jest z 2010 r., więc te informacje mogą być w części nieaktualne. Zdajemy sobie sprawę, że jest prawdopodobieństwo wystąpienia jakichś nieścisłości, ale po trzech miesiącach będziemy już mieć pewność. Ja raczej zakładałbym przeszacowanie liczby dzieci, ponieważ spis pokazywał, że w stosunku do danych meldunkowych jest nas dużo mniej.

Na razie mamy dobre wyniki budżetu tegorocznego. Są wyższe przychody...

Ale narastająco za dwa miesiące wyniki były bardzo dobre. Jesteśmy jeszcze przed wprowadzeniem ustaw, które uszczelnią system podatkowy i zwiększą dochody. W Sejmie jest już projekt wprowadzający klauzulę unikania opodatkowania – to może zadziałać. Kolejne projekty są konsultowane.

On niestety w tym roku jeszcze w pełni nie zadziała.

Na razie są dwa – wprowadzenie limitu obrotu gotówkowego w wysokości 15 tys. zł oraz klauzula unikania opodatkowania.

Myślę, że w 2017 r. Na pewno wymaga to mobilizacji całego rządu, a zwłaszcza Ministerstwa Finansów.

Sednem pomysłu jest kontrola dużych zwrotów VAT i zatrzymanie wszystkich podejrzanych kwot, zanim pieniądze zostaną zwrócone. Stąd np. pomysł, aby zwiększyć ryczałtową kwotę VAT, tak by nie zajmować się drobnicą, od której jest tylko niepełny procent wpływów z tego podatku. Dziś połowa wysiłku służb skarbowych jest skierowana właśnie na tego typu przedsiębiorców. Lepiej tak zorganizować te służby, by były w stanie w przypadku podejrzenia o wyłudzenie nie dopuścić do zwrotu VAT, jeśli chodzi o większe sumy.

Myślę, że łącznie z VAT i CIT powinno to być 15 mld zł, tak abyśmy mogli pospinać wszystkie wydatki.

Między innymi obniżony wiek emerytalny i kwota wolna od podatku.

Tak, ale trzeba zastrzec, że jeśli w drugim półroczu tego roku okaże się, że wpływy podatkowe nie rosną w takim tempie, jak byśmy chcieli, to nie będziemy w stanie podnieść kwoty wolnej od razu do 8 tys. zł i będziemy zmuszeni do rozłożenia tego na kilka następnych lat.

Na to możemy odpowiedzieć najwcześniej w listopadzie. Teraz mamy za mało danych dotyczących wpływów budżetowych.

Nie, jego obniżenie nie jest tak istotne dla budżetu w pierwszych latach. W przyszłym roku to około 3 mld zł przy założeniu, że wszyscy uprawnieni skorzystają z możliwości wcześniejszego przejścia na emeryturę. Zakładam, że nie wszyscy będą chcieli z tego skorzystać. Z badań wynika, iż 40 proc. pytanych deklaruje, że chce pracować dłużej.

Trudne pytanie. Wszystko jest już prawie gotowe.

Były problemy organizacyjne w resorcie finansów, został odwołany wiceminister. Mam nadzieję, że projekt pokaże się szybko, ale nie będę deklarował terminu, bo nie ja o tym decyduję.

Ja jestem za tym, by zaryzykować wprowadzenie progresji, choć rozumiem zachodzące obawy.

Może tak, ale dotrzymujemy słowa, zapowiedzieliśmy podatek od handlu i go wprowadzamy.

Naszą cechą jest to, że potrafimy słuchać innych osób, szczególnie było to widoczne podczas konsultacji. Handlowcy opowiedzieli się za podatkiem według kryterium obrotu, a nie powierzchni. Do tego spełnienie tej obietnicy daje przychód do budżetu pozwalający finansować inne obietnice.

Z tą ustawą jest większy problem przez to, że KNF dostarczyła bardzo ogólnej wiedzy, której nie jesteśmy w stanie zweryfikować. My chcielibyśmy mieć precyzyjne informacje, ile osób wzięło kredyty w danych latach i po jakim kursie. Wtedy można planować. Dziś mamy tylko zebrane odpowiedzi banków na ankiety dostarczone przez KNF i nie mamy pewności, czy banki nie zawyżyły skutków.

Tak, ale 70 mld zł, a 40 mld to spora różnica. W takiej sytuacji o pomocy możemy dyskutować, jak będziemy mieli precyzyjną wiedzę. Nie można wprowadzić ustawy, która obciążyłaby w jednym roku banki kwotą 40 mld zł, nie mówiąc o 70 mld zł. Jeśli skutki faktycznie byłyby tak duże, jak mówią NBP czy KNF, to należy szukać jakiegoś kompromisu lub rozłożyć te obciążenia w czasie, a dziś nie wiemy, o czym mówimy.

Nie, obecny szef powinien przedstawić dokładniejsze informacje.

To media chciały go zdymisjonować, takiego tematu w rządzie nie było.

Deficytu na poziomie 3 proc. na pewno będziemy się trzymali, zaś program konwergencji, który przewidywał zmniejszanie tego deficytu w kolejnych latach, jest do dyskusji. Natomiast nie wyobrażam sobie deficytu powyżej 3 proc. także z powodów politycznych.

Mam nadzieję, że nas stać, ale co będzie, to się okaże.

Atmosfera, która wytworzyła się wobec Polski w UE, jest niekorzystna. Większości parlamentarnej w UE nie podobają się nasze rozwiązania. Pewnie naruszymy także interesy niektórych korporacji międzynarodowych, więc nie możemy sobie pozwalać na dawanie jakiegoś argumentu. Inne kraje mogą mieć większy deficyt i im nic nie grozi, a nam będzie groziło dużo więcej, bo nie jesteśmy jednakowo traktowani.

Nie. To tylko pretekst. Gdyby nie było trybunału, byłoby coś innego, np. podatek od sklepów. Jeśli chcemy prowadzić niezależną politykę, będziemy za to krytykowani, tak jak jest to obecnie.

Tak, i właśnie tak zamierzamy skonstruować budżet.

Trwa całościowa dyskusja na temat ulg, kształtu systemu podatkowego. Przecież trwa także dyskurs na temat budżetowego finansowania służby zdrowia. To okazja, aby ten rok poświęcić na różne analizy, i właśnie to robimy. Na razie nie mogę mówić o czymś, co jest na etapie koncepcyjnym, ale faktycznie różne warianty są rozważane. Jeżeli mamy mówić o kwocie wolnej od podatku czy budżetowym finansowaniu służby zdrowia, na co kwota wolna od podatku ewidentnie też ma wpływ, to bardzo dobry powód, aby pomysłem podatku osobistego – tak go nazwijmy – się zająć.

>>> Polecamy: Zobacz, w co poszczególne OFE inwestują pieniądze przyszłych emerytów

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj