Korea Południowa jest przykładem wielkiego sukcesu gospodarczego w XX i początku XXI wieku. W latach 1961–2014 roku jej średnioroczny wzrost PKB wynosił 7,3 proc., co pozwoliło jednemu z najbiedniejszych krajów świata awansować na 14. miejsce na świecie pod względem PKB na głowę mieszkańca.

Zwykle kraj goniący czołówkę utrzymuje wysokie tempo przez kilka, najwyżej kilkanaście lat, po czym dynamika gospodarki spada do poziomu zbliżonego do głównych partnerów handlowych. Tymczasem Korea wysoką dynamikę utrzymała przez pół wieku. Dopiero od 2010 roku tempo wzrostu spadło i obecnie nie odbiega od tempa krajów wysokorozwiniętych. W ciągu 54 lat wzrostu tylko dwa lata (1980 i 1998) zakończyły się spadkiem PKB. W roku światowej recesji (2009) gospodarka koreańska zanotowała niewielki wzrost (o 0,7 proc.).

W latach 1960–2014 liczba ludności w Korei Południowej wzrosła z 25 mln do 50,2 mln. Mimo tak wysokiego przyrostu naturalnego PKB per capita (liczone w dolarach z 2005 roku) wzrosło w ciągu pół wieku 22-krotnie.

Korea Południowa - średnioroczny wzrost PKB

Korea Południowa - średnioroczny wzrost PKB

źródło: Materiały Prasowe

Tak wysokiego tempa wzrostu nie miały najbogatsze kraje europejskie ani Stany Zjednoczone. W tych ostatni w latach 1850–1900 dynamika wzrostu wyniosła 4 proc. Największa w połowie wieku XIX gospodarka świata – brytyjska – rosła w latach 1820–1850 w tempie niewiele większym niż 2 proc. rocznie.

Z wypowiedzi polskich polityków wynika, że strategia rozwoju Korei Południowej powinna stać się dla Polski wzorem. Kopiując strategię sukcesu innego kraju, można jednak popełnić błędy. Na sukces wpływa bowiem wiele czynników i trudno oszacować ich właściwe wagi. Nie można wykluczyć, że waga niektórych czynników jest ujemna, a sukces osiągnięty został nie dzięki nim, lecz mimo ich istnienia.

Koreański model rozwoju nie może być dla Polski wzorcem co najmniej z czterech powodów. Po pierwsze nie możemy sięgnąć do wielu instrumentów polityki gospodarczej stosowanych w Korei w różnych okresach i z różnym skutkiem, gdyż inny jest dziś kontekst międzynarodowy. W zamian dysponujemy innymi instrumentami, na przykład środkami unijnymi i unijnym rynkiem. Po drugie znajdujemy się na innym poziomie rozwoju niż Korea w momencie startu do przyspieszonego wzrostu. Warto pamiętać, że (po trzecie) nie wszystkie efekty „sterowanego rozwoju” Korei są korzystne i godne naśladowania. Po czwarte wreszcie – Polska w ostatnich 25 latach odniosła również sukces, stosując zupełnie inną strategię gospodarczą, ale też unikając wielu błędów „azjatyckiego tygrysa”.

>>> Czytaj też: Gospodarcza przyszłość Europy. Oto prognozy KE dla poszczególnych państw

Ekspansja eksportowa

Eksport Korei Południowej i Polski

Eksport Korei Południowej i Polski

źródło: Materiały Prasowe

Po zakończeniu trzyletniej wojny (1950–1953) Korea Południowa była nie tylko biedna, lecz także zdewastowana. Kraj został odcięty od ośrodków przemysłowych i surowców, a także elektrowni, których większość znajdowała się w części północnej. Nawet w roku 1960, gdy zniszczenia wojenne zostały już usunięte, pozostawała jednym z najbiedniejszych państw świata. Według „Historical Statistics of the World Economy: 1-2008 AD” pod red. Angusa Maddisona dochód na głowę mieszkańca Korei Południowej był w 1953 roku 2,5 raza niższy niż biednej Polski. Dopiero w roku 1985 Korea Płd. wyprzedziła Polskę pod względem PKB na głowę mieszkańca.

W latach 50. XX w. większa część importu była finansowana z pomocy zagranicznej w ramach dwóch programów (głównie ze środków USA) – United Nations Korea Reconstruction Agency (UNKRA) I United Nations Civil Assistance Command in Korea (UNCACK). Kraj rozwijał strategię industrializacji substytuującej import.

W maju 1961 r. armia dokonała zamachu stanu. Na czele nowych władz wojskowych stanął generał Park Chung-hee, który w 1963 objął formalnie cywilne stanowisko prezydenta i piastował je przez następnych 16 lat. Junta wojskowa rozpoczęła gospodarcze reformy nastawione na wzrost dochodów budżetowych, pobudzenie eksportu, wzrost oszczędności i przyciąganie zagranicznego kapitału. Korea zaczęła się rozwijać według wzorca podobnego do japońskiego. Model rozwoju, który polega na przenoszeniu się ludzi z nisko wydajnego rolnictwa do budowanego w miastach przemysłu opisał ponad pół wieku temu prof. Artur Lewis. .

Kraj, który wchodzi na ścieżkę industrializacji, ma nadmiar siły roboczej żyjącej z niskowydajnego rolnictwa. Przejście do miasta i praca w przemyśle oznacza skokowy wzrost wydajności, co przekłada się na wysoka dynamikę PKB. Dopóki trwa proces przemieszczania się ludzi z zacofanego rolnictwa do przemysłu, PKB szybko rośnie. Są dwa warunki utrzymania tego procesu: dostęp do kapitału krajowego lub zagranicznego, dzięki któremu powstają miejsca pracy w przemyśle lub usługach, oraz szybki wzrost eksportu, dzięki czemu możliwa jest produkcja w wielkiej skali.

Nadmiar siły roboczej powoduje, że płace rosną wolniej niż wydajność, a tym samym przemysł przynosi wysokie zyski, które są inwestowane w budowę nowych zakładów wchłaniających kolejne fale pracowników. W ten sposób rosną oszczędności krajowe. Korea zaczynała od bardzo niskiego poziomu oszczędności – w 1960 roku było to około 2 proc. PKB, a w 1970 roku około 14 proc. Dopiero w połowie lat 80. XX w. udział oszczędności brutto w PKB przekroczył 30 proc. Dziś wynosi około 34 proc., w Polsce poniżej 20 proc.

Autorytarny rząd Park Chung-hee uznał wzrost eksportu za warunek sukcesu gospodarczego. Stosował przy tym instrumenty, które z różnych powodów nie są możliwe dziś, zwłaszcza w kraju będącym członkiem Unii Europejskiej. Eksport był subsydiowany – bezpośrednio lub pośrednio. Eksporterzy otrzymywali dotowane kredyty oraz ulgi w podatku obrotowym i dochodowym. Mogli kupować zwolnione z cła importowane surowce i komponenty do produkcji. Korea utrzymywała też sztucznie zaniżony kurs waluty, dewaluując wona, by zapewnić firmom zyskowność eksportu. Import był liberalizowany stopniowo, konieczne były zezwolenia na sprowadzanie niektórych towarów.

>>> Czytaj też: Polski PKB przyspieszy, deficyt wzrośnie. Oto prognozy KE dla naszej gospodarki

Państwo dokonywało selekcji produktów eksportowych, które miały szansę odnieść sukces na rynkach światowych, oraz ich producentów. Tworzyło wieloletnie plany rozwoju produkcji dla każdego wyznaczonego dobra eksportowego i gałęzi eksportowych. Wielkim rodzinnym firmom – czebolom – wyznaczano indywidualnie cele eksportowe, których realizację państwo nagradzało. Przedsiębiorstwa, które nie wykazywały woli współpracy w realizacji planów pięcioletnich lub nie wykonywały przyjętych już planów eksportowych, były szykanowane przez agencje rządowe. Nasyłano na nie uciążliwe kontrole, uniemożliwiano kredytowanie, odłączano fabryki od infrastruktury.

Te działania sprawiły, że wyrażony w bieżących dolarach eksport rósł w latach 60. i 70. XX w. średnio o 35 proc. rocznie. Tyle że poziom startu był bardzo niski. W 1960 roku wartość eksportu Korei wynosiła zaledwie 32 mln dol.

Polski eksport w pierwszym roku transformacji też był niski, ale bardzo szybko rósł, głównie dzięki otwarciu rynków europejskich na polskie towary. W ciągu ostatnich 25 lat średnioroczna dynamika eksportu (liczonego w bieżących dolarach) w Korei wyniosła 8,7 proc., a w Polsce 11,1 proc. Unikając protekcjonizmu, liberalizując handel i wstępując do Unii Europejskiej, uzyskaliśmy lepszy efekt niż Korea.

Dynamika musi spaść

PKB Polski i Korei Południowej w 2015 roku

PKB Polski i Korei Południowej w 2015 roku

źródło: Materiały Prasowe

Model Lewisa nie gwarantuje wiecznego wzrostu. W pewnym momencie nadwyżka siły roboczej wyczerpuje się. Konieczny jest wzrost nakładów na infrastrukturę i wynagrodzeń – szybszy niż wzrost produktywności. Japonia znalazła się w tym punkcie zwrotnym na początku lat 70., Korea Południowa i Tajwan w latach 80. XX w., Chiny się do tego punktu zbliżają.

Sukces gospodarczy Korei Płd. wynika przede wszystkim z mechanizmu opisanego przez Lewisa, który pozwolił bardzo biednej Korei osiągnąć średni poziom rozwoju. Zajęło to około 25 lat. Kraje bardziej rozwinięte na starcie potrzebowały na to wieku. Ten sukces jest nie do powtórzenia przez Polskę, ponieważ już go osiągnęliśmy, choć zajęło to nam o wiele więcej czasu niż Korei.

Dystans, jaki dzieli nas od Korei Południowej, wcale nie jest tak duży. Dane Banku Światowego pokazują, że w roku 2014 dochód narodowy na głowę mieszkańca wyrażony w stałej wartości dolara, z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej krajowej waluty był w Polsce zbliżony do wyniku Korei Płd. z roku 2002. Jeśli porównamy dochód narodowy liczony w bieżących dolarach USA (z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej) w 2014 roku, osiągnęliśmy poziom Korei z 2005 r., zaś bez uwzględniania parytetu siły nabywczej – z roku 2003.

W latach 2001–2015 PKB Polski wzrósł o 70 proc., a Korei Południowej o 78 proc. W 2015 roku gospodarka koreańska urosła o 2,6 proc., a Polska o 3,6 proc.

W większości modeli poziom inwestycji w stosunku do PKB jest jednym z najważniejszych determinantów wzrostu gospodarczego. Polska ma poziom inwestycji o wiele niższy niż Korea, ale w ostatnich latach utrzymuje co najmniej takie samo tempo wzrostu jak ona.

W I kwartale 2016 r. koreański eksport spadł o ponad 10 proc., tamtejsza gospodarka jest od eksportu uzależniona. Gospodarstwa domowe są zadłużone, więc generują niewielki popyt. Według Korean Development Institute potencjalny wzrost PKB w Korei Płd., który szacowany jest dziś na 4 proc., po roku 2017 spadnie do około 2,8 proc.
Scentralizowana gospodarka

Ingerencja rządu w gospodarkę Korei Płd. sprawiła, że wiele decyzji inwestycyjnych było błędnych. Władze wspierały wielkie rodzinne firmy – czebole, wzorując się na podobnych podmiotach występujących w Japonii (zaibatsu). Były to konglomeraty, to znaczy prowadziły działalność w różnych branżach gospodarki. Dzięki nim Korea dokonała ekspansji eksportowej, ale czebole stały się też problemem.

Urosły do takich rozmiarów, że żadna instytucja finansowa w kraju nie była w stanie sprostać ich ogromnemu zapotrzebowaniu na kredyt. Zaczęły więc pożyczać za granicą. Dzięki nieczytelnym powiązaniom kapitałowym w ramach czeboli spółki mogły wzajemnie gwarantować sobie pożyczki.

Mocne zaangażowanie państwa w gospodarkę sprzyjało też korupcji. Skorumpowani urzędnicy dawali rządowe gwarancje pozwalające na praktycznie nieograniczone czerpanie z zagranicznych kredytów. W rezultacie zadłużenie czeboli kilkakrotnie przekroczyło ich wartość.

Gdy w 1997 roku w Azji Wschodniej wybuchł kryzys finansowy, dotknął on także Koreę. W latach 1997–1999 zbankrutowało 11 spośród 30 największych czeboli, w tym Daewoo – drugi co do wielkości koreański konglomerat. Korea wymagała międzynarodowej pomocy (zorganizowanej przez MFW). Czebole zostały dofinansowane i zrestrukturyzowane.

Korea negatywnie odczuwa skutki nadmiernej centralizacji także dziś. W roku 2012 firmy należące do 10 największych czeboli wytworzyły 76 proc. PKB. W efekcie mamy do czynienia z dualną gospodarką. Międzynarodowe giganty w rodzaju Samsung Electronics i Hyundai Motors mają jedną z najwyższych na świecie w swych branżach produktywność (na te dwa czebole przypada 25 proc. koreańskiego eksportu), ale 90 proc. Koreańczyków pracuje w małych firmach, głównie w usługach, których produktywność jest niska.

Strategia Korei polegała (i wciąż polega) na coraz większych nakładach kapitałowych, dzięki którym możliwe jest podnoszenie produktywności, ale z uwagi na dualną gospodarkę wysoka stopa inwestycji przynosi mniejsze przyrosty PKB niż w niektórych krajach przy niższych nakładach. W dodatku wysoka stopa inwestycji oznacza relatywnie niższą stopę konsumpcji. Poziom życia Koreańczyków jest niższy, niż wskazywałaby wielkość PKB na głowę mieszkańca. Niski poziom spożycia uzależnia natomiast koreańską gospodarkę od eksportu.

Korea (tak jak sąsiednia Japonia) ma także problemy ze starzeniem się społeczeństwa. Już w połowie lat 80. XX w. wskaźnik dzietności kobiet spadł poniżej 2, a obecnie wynosi zaledwie 1,2.

Korea Południowa przez lata naśladowała w swej strategii rozwoju Japonię. Teraz jednak istnieje poważna obawa, że o ile wcześniej nie przeprowadzi reform strukturalnych, może się tak jak ona znaleźć w pułapce wieloletniej stagnacji. A Japonia nie potrafi wyjść ze stagnacji od początku lat 90. mimo kolejnych pakietów stymulacyjnych.

>>> Polecamy: W jakim kierunku powinna zmierzać gospodarka? Pięć wskaźników, które są lepsze niż PKB

Autor: Witold Gadomski