W 2015 roku niecałe 70 proc. (69,8 proc.) imigrantów spoza UE w wieku od 20 do 64 lat, mieszkających na terenie Unii, było aktywnych zawodowo. Do grupy tej zalicza się zarówno zatrudnionych, jak i bezrobotnych, czyli tych którzy mają pracę lub jej aktywnie poszukują. W przypadku rdzennych obywateli państw wspólnoty współczynnik aktywności zawodowej wynosił 77,3 proc. Osoby bierne zawodowo to te, które pracy nie posiadają i nie robią nic, by ją znaleźć.

Z najnowszych danych Eurostatu wyraźnie widać, że w grupie cudzoziemców notuje się zdecydowanie wyższą stopę bezrobocia i niższy poziom zatrudnienia niż wśród Europejczyków.

W większości państw UE współczynniki aktywności zawodowej obywateli były wyższe niż w przypadku cudzoziemców spoza Unii. Są jednak wyjątki od tej reguły. W Grecji współczynnik aktywności zawodowej rdzennych mieszkańców wynosił 72,6 proc., tymczasem wśród imigrantów – 80,7 proc. Podobny trend obserwowano na Słowenii (odpowiednio - 75,7 proc. i 83,5 proc.), Słowacji (76,2 proc. i 81,3 proc.), we Włoszech (67,9 proc. i 72,6 proc.), Hiszpanii (78,7 proc. i 82 proc.), na Cyprze (79,3 proc. i 81,5 proc.), a także w Portugalii (79 proc. i 80,9 proc.), Czechach (78,7 proc. i 79,2 proc.) i na Węgrzech (73,8 proc. i 74,1 proc.).

Największe różnice w poziomach aktywności zawodowej obywateli i imigrantów spoza Unii obserwowano w Holandii. 59,7 proc. cudzoziemców spoza UE mieszkających w tym kraju ma pracę lub jej poszukuje. Tymczasem w przypadku obywateli Holandii odsetek ten wynosi 82,2 proc. Różnica sięga aż 22,5 pkt proc. Wyraźne dysproporcje widać też w Finlandii (- 18,8 pkt proc.), Niemczech (- 18,3 pkt proc.), a także Francji, Danii, Szwecji i Belgii (po ok. – 15 proc.). Średnio w całej Unii różnice w poziomach aktywności zawodowej w tych grupach społecznych sięgają 7,5 pkt proc. W Polsce są niższe niż unijna średnia i wynoszą zaledwie 6,1 pkt proc.

>>> Czytaj też: Eksperci: Polska nie ma polityki integracyjnej i traktuje uchodźców jak zagrożenie

Eurostat porównał też wskaźnik zatrudnienia wśród mieszkańców państw UE i obcokrajowców spoza wspólnoty. Wśród imigrantów w wieku od 20 do 64 lat w 2015 roku wyniósł on 56,7 proc., tymczasem wśród obywateli UE – 70,6 proc. Udział pracowników zatrudnionych na czas określony także był zdecydowanie wyższy w przypadku imigrantów (21,4 proc.) niż wśród obywateli (12,9 proc.). Podobnie sytuacja wygląda wśród osób zatrudnionych w niepełnym wymiarze czasu pracy. Ten rodzaj zatrudnienia także był bardziej popularny na rynku pracy imigrantów (28,3 proc.) niż rdzennych mieszkańców (18,4 proc.).

W 2015 roku średnio 18,9 proc. imigrantów w wieku 20-64 lata, pochodzących z państw spoza Unii, było bezrobotnych. To dwa razy więcej niż ten sam wskaźnik dla obywateli państw UE (8,7 proc.). Co ciekawe, z odwrotną sytuacją mamy do czynienia, gdy przeanalizujemy dane o bezrobociu długoterminowym (co najmniej 12 miesięcy z rzędu bez pracy). Wśród mieszkańców UE wskaźnik ten wynosił 50,7 proc., a wśród imigrantów był niższy i wyniósł 49,5 proc.

>>> Polecamy: Mur berliński runął, teraz Europę dzieli starcie kultur. Czy integracja z muzułmanami jest możliwa?

Czy pełna integracja imigrantów na rynku pracy jest w ogóle możliwa? Ciekawym przykładem jest na tym polu Dania. W raporcie z kwietnia 2016 r. Mette Fogged z Uniwersytetu Kopenhaskiego i Giovani Peri z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis zbadali, jaki efekt na pracowników wykonujących najprostsze prace fizyczne miało pojawienie się w kraju fali migrantów oraz uchodźców. Przedmiotem badania był duński program „rozproszenia przestrzennego” realizowany na przełomie wieków wobec przybyszów z ogarniętej wojną domową byłej Jugosławii. Okazało się, że wśród rodowitych Duńczyków z klasy robotniczej badacze odnotowali wzrost płac. I to wzrost trwały. Jak to się stało? Więcej na ten temat przeczytasz tutaj.