"Financial Times": Brexit zagraża gospodarczo Europie Wschodniej

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 czerwca 2016, 07:16
W reakcji na Brexit zanurkowały giełdy na całym świecie  EPA/HOW HWEE YOUNG Dostawca: PAP/EPA.
EPA/HOW HWEE YOUNG Dostawca: PAP/EPA./PAP/EPA
Recesja w Wielkiej Brytanii, którą może wywołać jej wyjście z Unii Europejskiej, może mieć negatywne średnio- i długoterminowe skutki dla gospodarek wschodzących, w tym zwłaszcza w Europie Wschodniej - pisze w sobotę dziennik "Financial Times".

Gazeta powołuje się na szacunki, według których w Polsce, na Litwie i Łotwie eksport do Wielkiej Brytanii przynosi między 2 a 3 proc. PKB rocznie (dane z 2015 roku). Jeśli brytyjski import znacząco spadnie na skutek Brexitu, kraje te boleśnie to odczują.

Na Słowacji, Węgrzech i w Czechach eksport do Wielkiej Brytanii odpowiada za 3-5 proc. PKB.

Peter Attard Montalto z holdingu finansowego Nomura szacuje, że Brexit będzie najbardziej odczuwalny w Czechach, gdzie może on zredukować wzrost gospodarczy nawet o 0,7 proc. Na drugim miejscu są Węgry: 0,5 proc. PKB. Stracą na skutek spadku popytu nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale także w strefie euro.

"Turcja i Polska są także postrzegane jako bardziej narażone niż większość, ponieważ oba kraje kierują do Wielkiej Brytanii 7,1 proc. swojego eksportu" - pisze "Financial Times".

Attard Montalto zwraca uwagę, że do Polski od mieszkających w Wielkiej Brytanii Polaków napływa w drodze przekazów pieniężnych 1,2 mld dolarów rocznie. Jednak uważa on, że ta kwota nie zmieni się znacząco z powodu "nieprawdopodobieństwa, że ktoś zostanie wyrzucony z Wielkiej Brytanii". Drugim krajem pod względem wartości otrzymywanych przekazów są Węgry, gdzie w ubiegłym roku wpłynęło 385 mln dolarów - podaje Bank Światowy.

Ponadto Charles Robertson, główny ekonomista banku inwestycyjnego Renaissance Capital, specjalizującego się w rynkach wschodzących, zwraca uwagę na polityczne zagrożenia na Węgrzech i w Polsce, które to kraje "są rządzone przez antyimigracyjne partie i ścierały się z UE".

"UE będzie miała ręce zajęte Brexitem. Jest mało prawdopodobne, by mogła z powodzeniem powstrzymywać populistyczne gesty ze strony tych dwóch rządów. To nie sprzyja rynkom" - powiedział Robertson.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj