Włoski dziennik wyraża przekonanie, że wobec Moskwy konieczna jest „lepiej wyważona stanowczość”, ale zarazem należy sprawdzić, czy możliwe jest przywrócenie zaufania, bez rozbudzania w Rosji „naprawdę niebezpiecznych i atawistycznych kompleksów (wynikających z) poczucia okrążenia”. To - dodaje gazeta - najważniejsze zadanie, przed jakim stanie także przyszły prezydent USA.

Autor komentarza podkreśla, że decyzje o wzmocnieniu wschodniej flanki NATO świadczą o woli stworzenia systemu militarnego odstraszania zdolnego wpływać na decyzje Kremla. Z drugiej strony - zauważa publicysta - Sojusz proponuje Moskwie pełne wznowienie dialogu przerwanego dwa lata temu po aneksji Krymu.

>>> Czytaj też: "Jeśli bataliony NATO będą miały tylko karabiny i flagi, będą pokazem słabości wobec Putina"

Zdaniem dziennikarza „NATO próbuje rozwiązać diabelskie równanie - dać gwarancje najbardziej zagrożonym sojusznikom bez uruchamiania (...) agresywnej reakcji Moskwy”. Nie można nie życzyć sukcesu podjętych kroków, ale nie brak też wątpliwości i znaków zapytania - dodał. Wskazuje m.in., że rozmieszczając wojska na wschodniej flance „NATO przyznaje”, iż kluczowy artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego o kolektywnej obronie sojuszników „może nie wystarczyć, jeśli nie będzie wspierany przez gwarancje na lądzie”.

Po drugie według „Corriere della Sera” nie jest powiedziane, że wysłanie żołnierzy Sojuszu wzmocni bezpieczeństwo w krajach, które chce się „uspokoić”. W tym kontekście przypomina rosyjską enklawę w Kaliningradzie, gdzie w ramach odpowiedzi ze strony Moskwy już zostały albo wkrótce zostaną rozmieszczone pociski Iskander, zdolne do przenoszenia głowic jądrowych.

„Bezpieczeństwo nie wzrośnie, ale bardziej niż dzisiaj będzie ono zależeć od zdolności do odpowiedzi atomowej, potwierdzając w sercu Europy równowagę grozy między Rosją a Zachodem” - ostrzega włoski dziennik.

"Corriere della Sera" Pisze również o wzroście prawdopodobieństwa incydentów zbrojnych i prowokacji między siłami NATO a Rosji, na przykład w postaci tzw. wojny hybrydowej, co mogłoby zapoczątkować „niekontrolowaną eskalację".

>>> Czytaj też: Gdzie będą stacjonowały amerykańskie siły w Polsce? MON: Rozważamy kilka lokalizacji