Wojna nerwów na Bliskim Wschodzie. "Iran ma trzy miesiące, Trump – trzy tygodnie"

Ten tekst przeczytasz w 7 minut
dzisiaj, 17:20
[aktualizacja dzisiaj, 17:33]
cieśnina Ormuz Donald Trump iran 2026
Wojna nerwów na Bliskim Wschodzie. "Iran ma trzy miesiące, Trump – trzy tygodnie"/Shutterstock
Teheran ponosi poważne straty gospodarcze z powodu amerykańskiej blokady irańskich portów, ale jest mimo to gotowy przeciągać wojnę. Z kolei Waszyngton ma na jej zakończenie najwyżej trzy tygodnie i dlatego ustąpi pierwszy – ocenia dr Randa Slim z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa. Zaznaczyła, że dla Trumpa to ostatnia szansa, by uratować notowania republikańskich kandydatów w listopadowych wyborach do Kongresu.

Negocjacje w zawieszeniu, groźba dla Iranu

Nadal nie jest pewne, czy w pakistańskim Islamabadzie odbędzie się kolejna runda amerykańsko-irańskich negocjacji. Według Associated Press zarówno amerykańscy, jak i irańscy urzędnicy sygnalizują, że wrócą do rozmów w sprawie zawieszenia broni, które wygasa w środę. Równocześnie od 13 kwietnia trwa amerykańska blokada irańskich portów w Zatoce Perskiej i Zatoce Omańskiej, wprowadzona w odpowiedzi na zamknięcie przez Teheran żeglugi w cieśninie Ormuz i która ma zmusić Teheran do ustępstw.

Jak podał we wtorek dziennik "Daily Telegraph", co najmniej 26 statków przewożących ropę i gaz zdołało wpłynąć i wypłynąć z irańskich portów od momentu wejścia w życie blokady. Mimo to, według szacunków waszyngtońskiego think tanku Foundation for Defense of Democracies (FDD), jej skutki mogą być dla Iranu bardzo bolesne.

Ponad 90 proc. wartego 109,7 mld dolarów rocznego handlu Iranu przechodzi bowiem przez cieśninę Ormuz, a transportowane tamtędy ropa i gaz stanowią 80 proc. dochodów reżimu z eksportu. Blokowanie irańskich portów może według FDD wymusić także zamknięcie irańskich pól naftowych z powodu wyczerpania się pojemności magazynów na ropę.

Iran ma trzy miesiące, USA trzy tygodnie

– Liczby rzeczywiście nie są dla Iranu korzystne, ale to kraj, który od dawna jest objęty sankcjami. Rozwinął zdolności do ich omijania i był w stanie je przetrwać. Być może nauczy się ją obchodzić – uważa dr Randa Slim z Instytutu Polityki Zagranicznej w Szkole Zaawansowanych Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa.

W jej opinii Iran jest gotowy przeciągać wojnę nawet przez kolejne trzy miesiące. Tymczasem, jak podkreśliła, amerykańska administracja ma "najwyżej trzy tygodnie", aby zakończyć konflikt z Iranem bez większych konsekwencji dla amerykańskiej gospodarki i uratować notowania republikańskich kandydatów w listopadowych wyborach do Kongresu.

Iran widzi zagrożenie

Z dostępnych danych wynika jednak, że straty Iranu są duże. Według analizy Miada Malekiego, eksperta FDD, sama wyspa Karg, leżąca w blokowanym przez Amerykanów rejonie Zatoki Perskiej, obsługuje 92 proc. eksportu irańskiej ropy naftowej wartego 139 mln dolarów dziennie. Blokada odcina więc główne źródło dewizowych dochodów Republiki Islamskiej.

Uniemożliwia także eksport petrochemikaliów o wartości około 54 mln dolarów dziennie oraz zakłóca handel minerałami i metalami wart około 88 mln dolarów dziennie.

Poważnym problemem wynikającym z amerykańskiej blokady jest także kurcząca się z każdym dniem pojemność irańskich magazynów ropy naftowej. Iran może przechowywać około 50–55 mln baryłek, z czego około 60 proc. według szacunków Malekiego było już zapełnione w pierwszym dniu blokady. Przerwanie eksportu oznacza, że pojemność magazynowa Iranu zostanie zapełniona w ciągu około 13 dni. Po tym czasie Iran będzie zmuszony zamknąć odwierty naftowe, co może z kolei nieodwracalnie je uszkodzić.

Według agencji Reutera szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Pakistanu Asim Munir, który zabiega o zakończenie wojny, powiedział w rozmowie telefonicznej z prezydentem Donaldem Trumpem, że zablokowanie przez USA irańskich portów stanowi przeszkodę w rozmowach. To sygnał, że władze w Teheranie zdają sobie sprawę ze skali ewentualnych strat.

Reżim wytrzyma. To Trump jest pod ścianą

– To prawda, że blokada mocno utrudnia reżimowi życie, ale go nie powstrzyma – przekonuje jednak Slim. Jej zdaniem w grze o to, kto pierwszy ustąpi, Amerykanie są w gorszej sytuacji. Iran nie musi bowiem, w przeciwieństwie do prezydenta Donalda Trumpa, przejmować się opinią publiczną.

– Już teraz widać, że amerykański prezydent chce wyjść z tej niezwykle niepopularnej w kraju wojny z twarzą, tak aby móc ogłosić zwycięstwo – zauważyła Slim. Dodała, że wprawdzie prezydent Trump przekonuje Amerykanów, że wojna z Iranem jest "bardzo bliska zakończenia" i że jest warta wzrostu cen energii, większej presji inflacyjnej i wahań na giełdzie, aby uniemożliwić Iranowi zdobycie broni jądrowej, ale sondaże wskazują, że opinia publiczna mu nie wierzy. Choć Stany Zjednoczone nie są uzależnione od jednej piątej światowych dostaw ropy przechodzących w czasie pokoju przez cieśninę Ormuz, rosnące koszty energii uderzają także w amerykańskich konsumentów.

Według najnowszego badania przeprowadzonego dla NBC News, opublikowanego w poniedziałek, wskaźnik poparcia dla prezydenta Donalda Trumpa osiągnął nowy, najniższy poziom. 63 proc. dorosłych Amerykanów nie jest zadowolonych z jego prezydentury, głównie z powodu stanu gospodarki i wojny z Iranem. Sondaż Pew Research opublikowany 23 marca br. pokazuje, że tylko 37 proc. respondentów pochwala sposób, w jaki Trump prowadzi wojnę na Bliskim Wschodzie.

Irańska gospodarka jest w tragicznej sytuacji

Irański reżim musi się z kolei liczyć z pogarszającym się stanem gospodarki. Jeszcze przed wybuchem wojny sytuacja była zła, co doprowadziło m.in. do styczniowych, krwawo stłumionych protestów. Według FDD w ostatnich miesiącach rosły ceny żywności i pojawiały się niedobory towarów, a zakłócenia w imporcie spowodowane amerykańską blokadą jedynie pogłębiają kryzys gospodarczy. Rośnie także inflacja, która wynosi obecnie 47,5 proc. Banki ograniczają wypłaty do 18–30 dolarów dziennie, a rząd wyemitował największy w historii Islamskiej Republiki banknot o nominale 10 mln rialów, wart około 7 dolarów.

Według niezależnego perskojęzycznego portalu iranintl.com z siedzibą w Londynie irańska gospodarka chwieje się z powodu wojny, inflacji i bezrobocia i weszła w okres stagflacji – łączący wysoką inflację ze stagnacją gospodarczą i rosnącym bezrobociem. A według oficjalnych szacunków reżimu przytoczonych przez iranintl.com całkowite straty wojenne Iranu wynoszą już około 270 mld dolarów – 57 proc. irańskiego PKB.

Irańczycy między młotem a kowadłem

Zapytana o to, czy w Iranie dojdzie do antyrządowego buntu, Slim odpowiedziała, że Irańczycy znaleźli się między "młotem a kowadłem". Nawet tym spośród nich, którzy stracili bliskich w protestach i są przeciwnikami reżimu, będzie trudno wyjść na ulice i protestować, kiedy słyszą groźby amerykańskiego prezydenta o zrównaniu irańskich elektrowni i mostów z ziemią.

– Stany Zjednoczone nie oferują im realnej alternatywy, wręcz przeciwnie – oferują im powrót do epoki kamienia łupanego i zniszczenie ich cywilizacji, czyli gorszy scenariusz niż ten, z którym się dotąd borykali – zwróciła uwagę ekspertka. Dodała, że Amerykanie powinni się zastanowić, jak można ich przeciągnąć na swoją stronę, bo na razie Irańczycy wybierają przeczekanie.

Sojusznicy też będą wywierać presję na Trumpa

Według Slim w toczącej się obecnie grze, w której obie strony czekają na ustępstwa przeciwnika, znaczenie mają także sojusznicy USA. W opinii Randy Slim Iran może przeciągać wojnę także dlatego, że koszty zamknięcia przezeń żeglugi w cieśninie Ormuz są bardziej bolesne dla krajów Zatoki Perskiej i państw sprowadzających stamtąd ropę i gaz niż jego własne straty, także te wynikające z amerykańskiej blokady.

Według "Wall Street Journal" miały już miejsce rozmowy między prezesem banku centralnego Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) a sekretarzem skarbu USA Scottem Bessentem na temat finansowych instrumentów ratunkowych, w tym swapu walutowego – instrumentu zabezpieczającego kurs walutowy poprzez ustalenie z góry kursu wymiany. Jak z kolei podał Bloomberg, Stany Zjednoczone są gotowe udzielić pomocy ZEA, gdyby wojna w Iranie pogorszyła ich perspektywy gospodarcze.

– To nie jest najlepszy znak, jeśli chodzi o wytrzymałość gospodarek państw Zatoki Perskiej na ten konflikt – zauważyła Slim. Zastrzegła jednak, że szantażowanie sąsiadów przez blokowanie handlu w zatoce to karta w rękach Teheranu, która z czasem straci wartość. Wiele krajów z Rady Współpracy Zatoki Perskiej (GCC) już pracuje bowiem nad alternatywnymi dla cieśniny Ormuz szlakami transportowymi i coraz częściej mówi się o trasach biegnących przez Irak, Jordanię i Turcję. Dlatego w dłuższej perspektywie blokowanie i atakowanie krajów Zatoki Perskiej może sporo kosztować Iran.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj