Naloty amerykańsko-izraelskie na Iran spowodowały zakłócenia na światowym rynku energii. Związane to jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa żeglugi przez cieśninę Ormuz. Destabilizacja w regionie cieśniny i jej blokady spowodowały, że około jedna piąta światowych dostaw ropy naftowej i gazu ziemnego została zablokowana.
Fatih Birol, dyrektor Międzynarodowej Agencji Energetycznej, w wywiadzie dla radia France Inter ocenił, że "to rzeczywiście największy kryzys w historii".
Jeśli połączymy ten kryzys naftowy z kryzysem gazowym z udziałem Rosji, to już mamy do czynienia z czymś ogromnym. Nie chodzi tylko o ropę i gaz. To także nawozy, produkty petrochemiczne, siarka – wszystkie te produkty będą deficytowe. To doprowadzi do wzrostu inflacji na całym świecie, szczególnie w krajach wschodzących i rozwijających się, a to spowolni ich wzrost gospodarczy - wyjaśnił.
Otwarcie cieśniny Ormuz nie wystarczy
Birol stwierdził, że nawet po ponownym otwarciu cieśniny Ormuz, ceny energii wrócą do normy dopiero po około dwóch latach. W jego ocenie "powrót do normalności nie nastąpi szybko" i "będzie on bardzo stopniowy", ponieważ "rynek energii będzie bardzo niestabilny".
Jednocześnie szef IEA zaznaczył, że obawia się straszliwych konsekwencji dla światowej gospodarki. Dodał, że absurdalna jest sytuacja, w której cały rynek energii, dziesiątki bilonów dolarów jest na łasce garstki ludzi.
Birol zwrócił także uwagę na kraje rozwijające się i słabo rozwinięte. Dlatego też kraje afrykańskie czy azjatyckie jak Bangladesz czy Pakistan, będą musiały zmierzyć się z "realnymi trudnościami". Według niego "zacznie się to od spowolnienia wzrostu gospodarczego w tych krajach, utraty miejsc pracy i powszechnego bezrobocia", a następnie przerodzi się w "spiralę zadłużenia".
W środę kończy się dwutygodniowe zawieszenie broni
Od czasu rozpoczęcia nalotów Iran w odpowiedzi zamknął cieśninę Ormuz. Cieśnina Ormuz to jeden z najważniejszych strategicznie punktów żeglugowych świata. Jest kluczowa dla globalnego bezpieczeństwa energetycznego, ponieważ przepływa przez nią około 20-25 proc. światowego transportu ropy naftowej oraz ok. 20 proc. gazu LNG.
Pomimo kruchego, dwutygodniowego zawieszenia broni, w poniedziałek 13 kwietnia po południu Centralne Dowództwo Sił Zbrojnych USA na Bliskim Wschodzie (CENTCOM) rozpoczęło swoją amerykańską blokadę cieśniny wobec statków wpływających do lub wypływających z irańskich portów w Zatoce Perskiej i Zatoce Omańskiej.
Decyzja o blokadzie jest konsekwencją fiaska rozmów pokojowych między USA a Iranem. Po ponad kilkunastu godzinach negocjacji w Islamabadzie - stolicy Pakistanu - zakończyły się one niepowodzeniem w nocy z 11 na 12 kwietnia. Choć negocjacje miały przebiegać w przyjaznej atmosferze i przyniosły postęp w wielu obszarach, to nie osiągnięto porozumienia w najważniejszym z nich. Iran nie zgodził się na rezygnację z ambicji nuklearnych, co było warunkiem strony amerykańskiej.
