Bieżący tydzień na rynku ropy naftowej przynosi kontynuację ruchu wzrostowego. Notowania amerykańskiej ropy WTI dzisiaj rano sięgnęły już poziomu 47 USD za baryłkę. Ważnym wsparciem dla kupujących na rynku ropy WTI podczas wczorajszej sesji były dane dotyczące zapasów ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych. Amerykański Departament Energii podał, że w minionym tygodniu zapasy te spadły o 2,5 mln baryłek, co było dla inwestorów zaskoczeniem, gdyż spodziewali się oni niewielkiego wzrostu zapasów.

Jednak najwięcej uwagi inwestorów na rynku ropy przyciągnęła wczoraj Arabia Saudyjska. Według nieoficjalnych informacji, kraj ten zamierza zwiększyć swoją produkcję ropy naftowej także w bieżącym miesiącu. O ile w czerwcu wydobycia ropy naftowej w Arabii Saudyjskiej wynosiło średnio 10,55 mln baryłek dziennie, to już w lipcu wzrosło do rekordowego 10,67 mln baryłek dziennie. Według źródeł agencji Reuters, w sierpniu ten rekord ma zostać pobity i produkcja ropy w Arabii Saudyjskiej wyniesie 10,8-10,9 mln baryłek dziennie, przekraczając tym samym poziom wydobycia w Rosji.

Taktyka zwiększania produkcji ropy przez Saudyjczyków świadczy o tym, że wciąż walczą oni przede wszystkim o swój udział w rynku ropy, zaś kwestia wysokich cen surowca ma dla nich drugorzędne znaczenie. Jest to o tyle ciekawe, że przedstawiciele tego kraju wyrazili chęć rozmów na temat solidarnych działań krajów produkujących ropę podczas spotkania producentów w Algierii pod koniec przyszłego miesiąca. Większa produkcja z pewnością sprawi, że Arabia Saudyjska będzie miała lepszą pozycję przetargową w czasie rozmów – jednak poddaje ona w wątpliwość to, czy do jakiegokolwiek porozumienia w sprawie produkcji w ogóle dojdzie.

Cena złota delikatnie w górę po minutkach Fed

Wczorajsza sesja na rynku złota zakończyła się delikatnym wzrostem cen tego surowca. Wsparciem dla kupujących na rynku żółtego kruszcu był opublikowany wieczorem polskiego czasu protokół z posiedzenia Komitetu Otwartego Rynku (FOMC).

Dokument ten miał rzucić więcej światła na możliwy termin kolejnej – i zarazem pierwszej w tym roku – podwyżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Jednak jego treść była raczej rozczarowująca, ponieważ okazało się, że przedstawiciele Fed na swoim ostatnim spotkaniu byli podzieleni w kwestii terminu podwyżki stóp w USA – o ile jedni wskazywali na duże prawdopodobieństwo takiego ruchu jeszcze w tym roku, inni zwracali uwagę na konieczność uważnego śledzenia danych makro. Ta niejednoznaczna wymowa raportu została odczytana jako gołębi komunikat, przyczyniając się do osłabienia amerykańskiego dolara i, tym samym, do wzrostu cen złota.

Wczorajsza sesja nie zmieniła jednak nic w sytuacji technicznej na wykresie złota. Notowania tego kruszcu poruszają się w konsolidacji, a kluczowym oporem jest dla nich rejon 1368-1378 USD za uncję, a więc okolice tegorocznych rekordów.

Autor: Dorota Sierakowska, BOŚ DM

>>> Czytaj też: Ceny ropy naftowej lekko w dół. Zapasy surowca mocno spadły