statystyki

W Polsce powstanie co najmniej 10 tys. miejsc pracy. Morawiecki ściąga inwestorów z Londynu

2 września 2016, 15:38 | Aktualizacja: 02.09.2016, 15:45
Źródło:PAP
City of London

City of London

W wyniku naszych rozmów w Londynie w najbliższych latach w Polsce powstanie co najmniej 10 tys. nowych miejsc pracy - powiedział wicepremier Mateusz Morawiecki, który w czwartek spotkał się w brytyjskiej stolicy z inwestorami i instytucjami finansowymi.

Reklama

Reklama

Podczas jednodniowej wizyty w Wielkiej Brytanii Morawiecki rozmawiał z przedstawicielami firm i funduszy, które myślą o zainwestowaniu w Polsce lub są już obecne na polskim rynku.

"Rozmawialiśmy o środowisku biznesowym w Polsce i o tym, w jaki sposób możemy przyciągnąć dodatkowe inwestycje. Zmiana, którą zaproponowaliśmy, to tzw. +one-stop-shop+ (jedno okienko - PAP): jedna komórka w naszym ministerstwie ma służyć rozwiązywaniu problemów inwestorów - regulacyjnych, prawnych, finansowych, fiskalnych - w taki sposób, aby nie czuli się, że są odsyłani od Annasza do Kajfasza" - powiedział w Morawiecki wywiadzie dla PAP po zakończonych spotkaniach.

Wicepremier ocenił, że w wyniku rozmów powinno powstać "co najmniej 7-10 tys. miejsc pracy, a to dopiero początek". "To są projekty informatyczne, zarządzanie projektami, zarządzanie danymi, big data management" - powiedział, dodając: "To już nie jest tylko back office - call center czy funkcje księgowe, choć witamy z radością wszystkie nowe miejsca pracy, ale szczególnie cieszymy się z tych, które przynoszą największą wartość dodaną i gdzie wynagrodzenie jest wyższe niż przeciętne".

Jak powiedział wicepremier, tego typu inwestycje będą przede wszystkim trafiać do największych miast, w których podobne operacje biznesowe są już prowadzone, m.in. do Warszawy, Krakowa, Wrocławia, Poznania, Gdańska, Łodzi, Szczecina. "Ale rozmawialiśmy dzisiaj również z inwestorem, który (...) jest zadowolony ze swojej lokalizacji w Olsztynie, korzystając z różnych udogodnień" – zastrzegł.

Morawiecki przyznał, że decyzja Wielkiej Brytanii o wyjściu z UE może przyczynić się do zwiększonego zainteresowania firm przeniesieniem części operacji do innego kraju członkowskiego. "Na wyczucie mogę powiedzieć, że rzeczywiście po referendum coraz więcej zarządów dużych firm pyta o to, jaką strategię powinni przyjąć w świecie, kiedy Wielka Brytania już nie będzie z nami w Unii Europejskiej" - powiedział, podkreślając, że jest świadomy tego, że wszystkie kraje Wspólnoty będą zabiegały o zdobycie większych inwestycji.

"Nie mam wątpliwości, że państwa ze strefy euro mają przewagę, bo oferują zdolność do rozliczania w jednolitej walucie, ale my też mamy swoją: bardzo wykształconą kadrę inżynierską" - ocenił Morawiecki, dodając, że dla części inwestorów, z którymi spotkał się w Londynie, m.in. dla firmy projektowo-inżynierskiej CH2M i producenta silników Rolls-Royce, "to nie bodźce finansowe są interesujące, ale dostępność wysoce wykwalifikowanej kadry pracowniczej, mówiącej wieloma językami".

>>> Czytaj też: Brexit już obniża płace na Wyspach? Firmy boją się zatrudniać

W trakcie czwartkowej wizyty w Londynie Morawiecki spotkał się także z brytyjskim ministrem ds. handlu międzynarodowego Liamem Foxem. "To było spotkanie zarówno polityczne, jak i gospodarcze. Rozmawialiśmy o tym, jak utrzymać jedność świata atlantyckiego, świata zachodniego, do którego się zaliczamy i do którego chcemy się przyczyniać, w obliczu wielu zagrożeń: Brexitu, groźnej sytuacji na Ukrainie, zachowań Rosji, sytuacji w Turcji i tej związanej z uchodźcami" - powiedział.

Pytany o to, w jaki sposób Polska miałaby stać się "łącznikiem Wielkiej Brytanii z Unią Europejską", co zapowiedział na początku swojej wizyty, wicepremier wskazał, że oba kraje łączą wspólne interesy. "My już dzisiaj oferujemy dobre warunki dla brytyjskiego biznesu i możemy być łącznikiem gospodarczym, ale również jesteśmy krajem, który najwyższą wagę przykłada do funkcjonowania NATO. Wielka Brytania jest nadal i pozostanie członkiem Sojuszu i to platforma, przez którą powinniśmy ze sobą współpracować" - dodał.

Odnosząc się do swojej zapowiedzi w BBC Radio 4, że spodziewa się po Brexicie powrotu do kraju nawet 200 tys. Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii, Morawiecki przyznał: "będzie bardzo ciężko przekonać ludzi do powrotu, zdajemy sobie z tego sprawę".

"Powinniśmy spróbować przyciągnąć 10-15 proc. z tej wielkiej emigracji (po wejściu Polski do UE) i to będzie zastrzyk kapitału, doświadczenia przez wzbogacenie Polski o ludzi, którzy wiedzą, jak działają instytucje dojrzałego państwa i mogą wnieść wiele do polskiej gospodarki" - powiedział.

Odnosząc się do 77. rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej Morawiecki powiedział, że "1 września to symboliczny dzień, kiedy Polska przegrała swoją przyszłość". "Rozwijaliśmy się jako normalny, demokratyczny kraj i mieliśmy ogromną szansę na rozwój, ale napadły na nas hitlerowskie Niemcy, a Wielka Brytania, pomimo zobowiązania traktatem sojuszniczym, nie przyszła z pomocą. Straciliśmy wtedy kolejne 50 lat, pomiędzy 1939 a 1989 rokiem, co spowodowało ogromne różnice w dochodach między Polską a Wielką Brytanią" - ocenił.

"Byłoby moim pragnieniem, żeby ludzie nie wyjeżdżali wyłącznie ze względów materialnych i żebyśmy dali im poczucie, że kraj się rozwija, że warto tam być, nawet jeśli nie jest na razie najbogatszy na świecie, a także, że wartości w tym kraju są odpowiednie: bohaterowie są uważani za bohaterów, a zło jest nazywane złem. Takie rzeczy są dla ludzi ważne" - podkreślił.

Pytany o przyszłotygodniową decyzję agencji ratingowej Moody's, która 9 września ma opublikować nową ocenę dla Polski, Morawiecki powiedział: "wydali (w maju) negatywną perspektywę, teraz wydali ostrzeżenie, więc zapewne będą chcieli przeprowadzić zmianę (ratingu), choć tego oczywiście nie wiem".

"Przed nami jednak kolejna wielka fala inwestycji związanych z funduszami strukturalnymi, ale też (obserwujemy) zwiększone zainteresowanie ze strony firm chińskich, japońskich - siła polskich inwestycji będzie rosła i wydaje nam się, że zasługujemy na stabilną ocenę" - powiedział. "Inwestorzy nie szliby do kraju, gdzie dzieje się źle, więc sam fakt, że wiele firm wyraziło zainteresowanie inwestycjami znaczy, że doceniają zmianę jakości wzrostu gospodarczego" - dodał wicepremier.

Jak powiedział, inwestorzy znają strategię gospodarczą rządu - w tym promowanie oszczędności, decyzję o reformie OFE i wsparcie budowy polskiego kapitału - a jednocześnie widzą, że według planu budżetowego na przyszły rok deficyt pozostanie na poziomie poniżej 3 proc. PKB. To - jak mówił - "dużo lepiej niż w większości krajów Unii Europejskiej, włączając w to Francję czy Hiszpanię, nie mówiąc o Włoszech czy Portugalii".

Poproszony o komentarz do zapowiedzi francuskich i niemieckich ministrów, że należy zatrzymać negocjacje porozumienia o wolnym handlu pomiędzy UE a USA, Morawiecki powiedział, że umowa może nieść za sobą wiele zagrożeń. "Jeżeli okaże się niekorzystna dla Polski, to podejmiemy stosowną i podmiotową decyzję w tej sprawie. W tym kształcie umowa ta mogłaby nieść za sobą bardzo duże ryzyka" - podkreślił.

W trakcie wizyty w Londynie wicepremier Morawiecki udzielił także wywiadów m.in. telewizji Channel 4, BBC Radio 4, dziennikowi „The Guardian” i serwisowi internetowemu BuzzFeed.

>>> Polecamy:Warszawa drugim Londynem? Banki uciekają z Wysp, Morawiecki chce je ściągnąć do Polski


Reklama

Reklama

  • kibic(2016-09-02 16:50) Odpowiedz 169

    W ciągu jednego dnia, gościu zdążył się spotkać z inwestorami, udzielił mnóstwa wywiadów i zapewne odbył jeszcze parę indywidualnych rozmów z przedstawicielami różnych opcji politycznych w Anglii. Chyba biedaczek zdążył coś zjeść i się czegoś napić bo mógłby paść z wyczerpania po takim maratonie. A tak na poważnie, za jakich idiotów musi p.Morawiecki uważać tych, którzy te jego wypociny czytają i próbują się do nich ustosunkować?

    Pokaż odpowiedzi (3)
  • dra(2016-09-02 17:28) Odpowiedz 1419

    Najpierw zrobili wszystko, co w ich mocy, by zniechęcić inwestorów i zepsuć opinię o Polsce na świecie, a teraz jeżdżą po świecie i żebrzą o inwestycje, które nawet jeśli przyjdą, to już na znacznie mniej korzystnych dla nas warunkach.

  • Marian(2016-09-02 16:53) Odpowiedz 122

    Już jeden imigrant i bankowiec wrócił do Polski. Znany spec od bankowości Kaziu Marcinkiewicz :)

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • IMHO(2016-09-02 19:24) Odpowiedz 96

    Co on im obiecał? 10.000 specjalistów za 2000 PLN brutto miesięcznie? :-)

  • Janosik(2016-09-02 18:47) Odpowiedz 68

    Kłamczuch , kłamczuch ,kłamczuch !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11

  • obywatel(2016-09-02 16:43) Odpowiedz 33

    po co nam te miejscami pracy, które znikna jak tylko fintech sie troche rozwinie. po co bankom Warszawa i PL, kotra nawet nie jest w euro. Lepiej skupic sie na innych branzach.

    Pokaż odpowiedzi (2)
  • młodyy uk (2016-09-02 23:14) Odpowiedz 34

    Polska to upadły kraj - kilka milionów ludzi siedzi zagranicą - u mnie z ulicy prawie w kazdym domu ktoś pracował lub pracuje zagranicą

  • m1(2016-09-03 22:21) Odpowiedz 10

    Rozwijaliśmy się, ale jako normalny feudalny kraj panie premierze.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze