statystyki

Polska w reprywatyzacyjnym ogonie. Mocno odstajemy od krajów regionu

7 września 2016, 05:55
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Historia reprywatyzacyjnych inicjatyw ustawodawczych

Historia reprywatyzacyjnych inicjatyw ustawodawczychźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Większość krajów naszego regionu poradziła sobie z problemem zwrotu mienia jeszcze w latach 90. poprzedniego stulecia.

Reklama

Reklama

Po 1989 r. z kwestią reprywatyzacji musiały się zmierzyć wszystkie państwa byłego bloku wschodniego. To, na jaką formułę się decydowały, zależało w dużej mierze od lokalnych uwarunkowań. Dla przykładu fakt objęcia reprywatyzacją gruntów rolnych uzależniony był od wprowadzonego w danym kraju modelu kolektywizacji.
Do reprywatyzacji najszybciej zabrali się Niemcy. Sprawę potraktowano poważnie. Kanclerz RFN Helmut Kohl i premier NRD Hans Modrow powołali do życia specjalną komisję, która miała zająć się tym problemem, już 9 listopada 1989 r., od razu po upadku muru berlińskiego. Jej ustalenia stały się podstawą wspólnej deklaracji rządów RFN i NRD w sprawie uregulowania niewyjaśnionych spraw majątkowych z czerwca 1990 r., która została dołączona do późniejszego traktatu zjednoczeniowego.

Zgodnie z jej treścią o zwrot majątku mogły się ubiegać tylko osoby wywłaszczone przez władze nazistowskie w latach 1933–1945 lub przez władze komunistyczne w latach 1949–1989. O restytucję mienia nie mogli występować poszkodowani przez radzieckie władze okupacyjne w latach 1945–1949. Na takim rozwiązaniu bardzo zależało politykom z NRD, wielu wschodnich Niemców nabyło bowiem w dobrej wierze takie właśnie grunty, aby się na nich osiedlić. W 1991 r. Federalny Trybunał Konstytucyjny orzekł jednak, że wywłaszczonym przez władze okupacyjne również należy się odszkodowanie.

Ustawę o uregulowaniu niewyjaśnionych spraw majątkowych przyjęto 23 września 1990 r., trzy dni po podpisaniu traktatu zjednoczeniowego. W przeciwieństwie do rozwiązań przyjętych w wielu krajach regionu nie nakładała ona ograniczeń, jeśli chodzi o narodowość ubiegających się o zwrot mienia, który w miarę możliwości miał odbywać się w naturze. Ustawa zawierała również pewne ograniczenia. Nie można było np. ubiegać się o zwrot nieruchomości będących obiektami użyteczności publicznej. Późniejsze akty prawne ograniczyły również możliwość ubiegania się o zwrot przedsiębiorstw. Wnioski o zwrot mienia można było składać do końca 1992 r. Łącznie wpłynęło 1,2 mln próśb, które dotyczyły 2,5 mln nieruchomości.

Podstawą do zwrotów były wskazujące na prawowitego właściciela informacje zawarte w rejestrach prowadzonych jeszcze od czasu II Rzeszy. Do administrowania nimi i rozpatrywania wniosków powołano Federalny Urząd ds. Uregulowania Nierozwiązanych Pytań Majątkowych, który w 2006 r. przekształcono w Federalny Urząd ds. Usług Centralnych i Nierozwiązanych Pytań Majątkowych (BADV). Do końca 1995 r. rozpatrzono ponad 60 proc. wniosków, w 2000 r. zaś wskaźnik ten osiągnął wartość 94 proc. Nie zmienia to faktu, że BADV wciąż zajmuje się reprywatyzacją; na koniec 2015 r. nierozwiązanych zostało jeszcze 0,01 proc. spraw.

Reprywatyzacja stanowiła priorytet także dla władz Czechosłowacji. Kluczową motywacją do uruchomienia procesu nad Wełtawą była chęć zerwania z poprzednim systemem, zdecydowanie bardziej opresyjnym niż w Polsce. Na południe od Sudetów nacjonalizacja przyjęła niespotykane rozmiary. W 1989 r. udział sektora prywatnego w PKB Czechosłowacji był jednocyfrowy. Masowe wywłaszczenia nie ominęły tam także rolników. Dlatego stosowne rozwiązania prawne Praga zaczęła przyjmować już w 1990 r., kiedy przyjęto ustawę o złagodzeniu skutków niektórych krzywd materialnych, zwaną również małą ustawą reprywatyzacyjną.
Znacznie ważniejsza była jednak ustawa o rehabilitacjach pozasądowych, czyli tzw. duża ustawa reprywatyzacyjna z lutego 1991 r., regulująca zwrot mienia przejętego przez władze komunistyczne po 1948 r., czyli już po deportacji Niemców sudeckich. Wnioski w tej sprawie do końca września 1991 r. mogli zgłaszać tylko obywatele Czechosłowacji na stałe mieszkający w kraju (późniejsze orzecznictwo otworzyło drogę do roszczeń także obywatelom innych państw). Dzięki temu do połowy lat 90. Praga uporała się z problemem reprywatyzacji. Uchwalono również odrębne prawo w stosunku do gruntów rolnych i lasów. Na koniec 2003 r. w Czechach rozpatrzono 98 proc. z 231 tys. wniosków złożonych w tej sprawie.

Jeszcze inny kształt przyjęła reprywatyzacja na Węgrzech. Władze w Budapeszcie nie zdecydowały się na zwrot nieruchomości w naturze, lecz wybrały wypłatę odszkodowań pod postacią bonów o wartości od 10 do 100 proc. zajętej przez komunistyczne władze nieruchomości (im wyższa była wycena, tym mniejszy był procent od wartości, na który opiewał bon). Prace nad rozwiązaniami prawnymi rozpoczęto w drugiej połowie 1990 r. Ustawa o uregulowaniu stosunków własnościowych i częściowych odszkodowaniach własności bezprawnie odebranej obywatelom przez państwo została uchwalona w maju 1991 r. Na jej podstawie o zadośćuczynienie mogły występować osoby, które utraciły majątek na rzecz władz komunistycznych po 8 czerwca 1949 r. (tzw. druga ustawa reprywatyzacyjna z 1992 r. rozszerzyła ten zakres).

Łącznie do powołanego w 1991 r. do rozpatrywania spraw reprywatyzacyjnych Krajowego Urzędu ds. Regulacji Szkód i Odszkodowań wpłynęło 880 tys. wniosków. Składać je mogły tylko osoby z obywatelstwem węgierskim. Pod koniec 1997 r. proces reprywatyzacji miał się ku końcowi. Łącznie Węgrzy otrzymali bony o wartości 135,5 mld forintów (1,9 mld zł). Bonami można było handlować albo wymienić je na nieruchomości należące do skarbu państwa.

Wyjątkowo szybko własne rozwiązania reprywatyzacyjne opracowała również Bułgaria. W kwestii gruntów rolnych zawłaszczonych przez władze komunistyczne odpowiednią ustawę przyjęto w 1991 r. Mimo że władze w Sofii nie działały tak sprawnie jak ich koledzy z Pragi lub Budapesztu, to na koniec 2000 r. rozpatrzono 99,7 proc. złożonych wniosków. Z kolei w 1992 r. uchwalono prawo odnoszące się do innych nieruchomości, na podstawie którego zgłoszono niewiele ponad 100 tys. wniosków. Tempo tego procesu było znacznie wolniejsze, ale i tak na koniec 2000 r. ponad połowa wnioskodawców odzyskała swoje dawne nieruchomości.

Kwestię reprywatyzacji szybko uregulowały również kraje nadbałtyckie. Stosowne rozwiązania prawne na Łotwie przyjęto w 1990 r., na Litwie – w 1991 r., a w Estonii – dwa lata później. Z reprywatyzacją, chociaż z ociąganiem, zmierzył się również rząd Rumunii, która opracowała odpowiednie prawo w 2001 r. Wciąż niedokończony jest za to proces porządkowania bałaganu pozostawionego przez komunistyczne władze w Albanii, co nie zmienia faktu, że Tirana od początku lat 90. podejmuje w tym celu próby, od kilku lat wspierana w tym przez Brukselę.

>>> Czytaj także: Największa nadwyżka handlowa na świecie? Niemcy idą na kolejny rekord

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama

Reklama

  • Warszawiak(2016-09-07 08:37) Odpowiedz 32

    To jest dla PiS okazja, .żeby zrobić porządek z wymiarem sprawiedliwości. Ku uciesze opinii publicznej, bo ta ma jak najgorsze zdanie na temat tej "niezwykłej kasty" i uważa ich za zdegenerowanych. Niestety tak to w Warszawie wygląda.

  • ABC(2016-09-07 12:02) Odpowiedz 30

    Podziękujmy mafiosom z Waszyngtonu, Watykanu i Tel-Awiwu, a także ich poplecznikom w Londynie i Berlinie. Polska przegrała wojnę i swoją przyszłość - i już nigdy nie powstanie jako Rzeczpospolita.

  • *****(2016-09-07 12:48) Odpowiedz 30

    niby dlaczego całe społeczeństwo ma się składać na prezenty dla nielicznych? przecież w Warszawie wszystkie te nieruchomości były odbudowywane w czynie społecznym przez wszystkich. Poza tym co z przedwojennymi obciążeniami hipotecznymi tych nieruchomości na rzecz banków? one się przedawniły podczas gdy dzisiejsze roszczenia spadkobierców ówczesnych nieruchomości się nie przedawniły? to jest skandal. a odszkodowania powinni wypłacać Niemcy a nie ja z moich podatków. Straciłem na tej wojnie troje dziadków.

  • ert(2016-09-07 18:09) Odpowiedz 00

    Dlatego, że tamte państwa zwiększyły stopień suwerenności, a Polska ją straciła i trzeba ją ograbić. Brak ustawy ma to umożliwić, poprzez sądy które "swą powinność" rozumieją argumentem: jak nie, to kołnierz, but, d...a, brama...in wszystko idzie jak po maśle...kuratorzy 130 - to latków, spadkobierców, to norma...

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze