Jego rywal Norbert Hofer z prawicowo-populistycznej Austriackiej Partii Wolności (FPOe) Norbert Hofer uzyskał 48,32 proc.

Dane te nie obejmują głosów oddanych listownie; zostaną one policzone w poniedziałek. APA pisze, że prawdopodobnie poprawi się jeszcze wynik Van der Bellena. Powyborcza prognoza firmy ARGE Wahlen przewiduje, że zdobędzie on w sumie 53,3 proc. głosów.

Według wstępnych danych frekwencja wyborcza wyniosła 65,65 proc. ARGE Wahlen przewiduje, że po uwzględnieniu głosów oddanych pocztą wzrośnie ona do 74 proc.

Hofer uznał swą porażkę już po ogłoszeniu wyników sondaży exit poll. Pogratulował Van der Bellenowi zwycięstwa, zapowiedział, że będzie kandydował w następnych wyborach prezydenckich.

Kandydat FPOe przyznał się już do porażki. "Jest mi niezmiernie smutno, że się nie udało. Chętnie troszczyłbym się o naszą Austrię" - napisał na Facebooku i pogratulował Van der Bellenowi.

Pierwszą turę wyborów 24 kwietnia wygrał Hofer z wynikiem 35,05 proc. Van der Bellen zdobył 21,34 proc. głosów. W przeprowadzonej 22 maja drugiej turze popierany przez austriacką lewicę Van der Bellen pokonał Hofera różnicą zaledwie niecałych 31 tys. głosów. Jednak zanim został oficjalnie zaprzysiężony, Trybunał Konstytucyjny nakazał 1 lipca powtórzenie drugiej tury we wszystkich okręgach wyborczych z powodu naruszenia przepisów chroniących przed manipulacjami wyborczymi oraz przedwczesnego podawania częściowych wyników głosowania. Trybunał uznał w ten sposób zasadność części zarzutów, jakie zawierał złożony przez FPOe wniosek o unieważnienie drugiej tury.

Powtórne głosowanie miało się pierwotnie odbyć 2 października, ale na początku września okazało się, że wśród kart odebranych już przez wielu zamierzających głosować pocztą wyborców były i takie, które po ich wypełnieniu i zaklejeniu zaczynały się rozpadać. W tej sytuacji parlament postanowił opóźnić wybory, przesuwając je na 4 grudnia.

Powtórka drugiej tury austriackich wyborów prezydenckich jest w Europie obserwowana w napięciu - wielu polityków europejskich nie kryło zaniepokojenia możliwością wygranej Hofera, który w referendum w 1994 r. głosował przeciwko wejściu Austrii do Unii Europejskiej i postuluje zaostrzenie austriackiej polityki imigracyjnej - choć już obecna jej wersja budzi poważne niezadowolenie sąsiednich Niemiec i Włoch.

>>> Czytaj też: Euforia rynków zamieniła się w obawę. Pomysł Junckera grozi odpływem kapitału z Polski

Stawką była przyszłość integracji europejskiej

Wiodącym tematem przedwyborczych publicznych dyskusji obu kandydatów była przyszłość integracji europejskiej. W telewizyjnej debacie 17 listopada Van der Bellen zarzucił swemu rywalowi ustawiczne nawiązywanie do kwestii ewentualnego Oexitu (od niemieckiej nazwy Austrii - Oesterreich). W odpowiedzi Hofer zadeklarował, że nawet wyjście Francji z UE - czego on sam się nie spodziewa - nie byłoby dla Austrii żadną okazją do rezygnacji z członkostwa. Nie wykluczył jednak konieczności takiego rozwiązania w razie przyjęcia do UE Turcji lub dalszego osłabiania pozycji państw narodowych.

Obaj dyskutanci byli natomiast zgodni, że Austria nie może uczestniczyć w ewentualnych siłach zbrojnych UE, gdyż neutralność zabrania jej podporządkowywania się obcemu dowództwu wojskowemu. Hofer opowiedział się ponownie za natychmiastowym uchyleniem unijnych sankcji wobec Rosji, które według niego szkodzą austriackiej gospodarce. Van der Bellen za najrozsądniejszą uznał tutaj politykę małych kroków z założeniem, że Rosja dokona najpierw korektur swego postępowania w sprawie Ukrainy.

Agencja APA pisze, że wstępne, nieoficjalne rezultaty wyborów są oczekiwane w niedzielę ok. godz. 19.30. Głosy oddane pocztą mają być liczone w poniedziałek.

"Zwycięstwo zdrowego rozsądku nad prawicowym populizmem"

Kanclerz Austrii Christian Kern (Socjaldemokratyczna Partia Austrii) uznał triumf Van der Bellena za "bardzo dobry dzień dla Austrii" i podkreślił na Twitterze, że teraz trzeba dołożyć starań, "by nikt nie czuł się przegrany".

Radość z przewidywanego wyniku wyborów wyraziła Eva Glawischnik, szefowa austriackich Zielonych (Van der Bellen kierował tą partią w latach 1997-2008). "To historyczny dzień, historyczna cezura" - powiedziała austriackiej agencji prasowej APA. Podkreśliła, że austriaccy wyborcy podjęli "wyraźnie proeuropejską decyzję", która jest szczególnie ważna po Brexicie i wyborach prezydenckich w USA.

Wicekanclerz Niemiec Sigmar Gabriel, szef tamtejszej SPD, napisał na Twitterze: "Całej Europie kamień spada z serca". Sukces Van der Bellena uznał za "wyraźne zwycięstwo zdrowego rozsądku nad prawicowym populizmem w Europie".

Także szef dyplomacji Luksemburga Jean Asselborn z ulgą zareagował na przewidywany wynik wyborów prezydenckich w Austrii. "Po zwycięstwie Trumpa (w wyborach prezydenckich w USA) i głosowaniu (Brytyjczyków) za Brexitem, austriaccy wyborcy pokazali, że zdrowy rozsądek, tolerancja i człowieczeństwo nie są obcymi słowami w wyborach w Unii Europejskiej. Wynik wyborów dobrze służy reputacji Austrii i wartościom UE" - powiedział niemieckiej agencji dp.

Przewodniczący Parlamentu Europejskiego, niemiecki socjaldemokrata Martin Schulz dał na Twitterze wyraz satysfakcji ze zwycięstwa Alexandra Van der Bellena w wyborach prezydenckich w Austrii.

Schulz pogratulował Van der Bellenowi zdobycia prezydentury, nazywając jego wygraną "ciężką porażką nacjonalizmu i antyeuropejskiego, wstecznego populizmu". Podkreślił, że Van der Bellen wygrał "z jasnym proeuropejskim przesłaniem".


>>> Czytaj też: Mieszanka strachu i nadziei. Włochy i Austria mogą zdecydować o losie kontynentu