Czemiezow wyjaśnił, że Siemens złożył dwa pozwy z żądaniem zwrócenia turbin i ocenił, że spółka Technopromeksport, wchodząca w skład Rostiechu, nie może tego obecnie uczynić. Zapewnił, że spółka proponowała Siemensowi wykupienie turbin, ale niemiecki koncern odmówił.

"Siemens odmówił wykupienia ich za zaproponowaną sumę. Kwota ta zawierała wszystkie wydatki związane z dostarczeniem, przechowywaniem, ubezpieczeniem itd. Jednak Siemens nie był gotów zrekompensować tych kosztów; my też nie jesteśmy tym zainteresowani" - powiedział szef Rostiechu.

Czemiezow powiedział też, że Technopromeksport ogłosił bankructwo z powodu włączenia go na "czarną listę" firm objętych sankcjami zachodnimi. W tej sytuacji - tłumaczył Czemiezow - spółka podjęła decyzję o sprzedaży kupionych od Siemensa turbin na wolnym rynku "i tak też zrobiono".

Fakt, że Siemens odmówił wykupienia turbin, Czemiezow podał jako jeden z powodów, dla których struktura Rostiechu nie może ich zwrócić. Zauważył również: "Jeśli mówić z ludzkiego punktu widzenia, to jak teraz można zwrócić te turbiny? Jeśli nie zbudujemy elektrowni, to ludzie mieszkający na Krymie nie otrzymają z nich ogrzewania, energii elektrycznej ani nawet wody, dlatego że stacja odsalająca wodę również działa na prąd".

Szef Rostiechu powiedział także, że elektrownie z turbinami Siemensa zaczną działać w pierwszym półroczu przyszłego roku.

W rozmowie z dziennikarzami Czemiezow ocenił także, że Siemens ma niewielkie szanse na wygraną w sądzie, bowiem - jak ocenił - Technopromeksport wywiązał się z przewidzianych prawem wymogów.

Szef Rostiechu wypowiadał się w Dubaju; jego wypowiedzi przekazały media rosyjskie.

Sąd arbitrażowy w Moskwie rozpatruje obecnie pozew skierowany przez Siemensa i jego rosyjskie joint venture Siemens Gas Turbine Technologies LLC przeciwko dwóm strukturom Rostiechu o nazwie Technopromeksport. Jedna z nich to OAO Technopromeksport (spółka akcyjna), a druga to OOO Technopromeksport (spółka z ograniczoną odpowiedzialnością). Siemens twierdzi, że ma dowody na to, iż cztery turbiny, które dostarczył w celu realizacji projektu na Półwyspie Tamańskim w Kraju Krasnodarskim, zostały nielegalnie - wbrew warunkom kontraktu - przetransportowane na Krym.

Siemens domaga się uznania za bezprawną transakcję przekazania na Krym turbin, która składała się zdaniem koncernu z dwóch części: najpierw joint venture Siemensa (czyli producent turbin) podpisało kontrakt z OAO Technopromeksport, a potem ta druga spółka podpisała umowę z OOO Technopromeksport.

W reakcji na aneksję Krymu przez Rosję w 2014 roku Unia Europejska nałożyła na nią sankcje, zabraniające osobom indywidualnym i firmom dostarczania takich urządzeń jak turbiny gazowe na zajęty bezprawnie półwysep.

>> Czytaj też: "Historyczny dzień" dla Europy. Polska i 22 kraje UE przystąpiły do współpracy wojskowej