350 134 912,17 zł – tyle na minusie jest Port Lotniczy Lublin. Spółka zarządzająca od uruchomienia lotniska w 2012 roku generuje spore straty. Najgorzej jak na razie było w 2024 roku, gdy dług wyniósł ponad pięćdziesiąt milionów złotych. Żadne lotnisko w Polsce nie jest tak bardzo na minusie.

Lublin chce być niezależny od Warszawy

Od kilku lat z Lublina można dolecieć do Warszawy. Do głównego polskiego portu LOT lata kilka razy w tygodniu. Czas podróży – jedynie 24 minuty. Ale bliskość stolicy, oba miasta dzieli zaledwie 150 km, przez długi czas blokowała uruchomienie lotniska.

Spółka Port Lotniczy Lublin (PPL) powstała w 1999 roku. Przez kolejne osiem lat przygotowywała grunt pod przyszłą budowę. Musiała także walczyć z konkurencją, ponieważ w 2004 roku grupa samorządów powołała spółkę „Międzynarodowy Port Lotniczy Lublin-Niedźwiada”. Postulowali stworzenie lotniska w innym miejscu.

Ostatecznie w 2006 roku miasto Lublin odkupiło 123 ha gruntów w Świdniku, a kilka miesięcy później rządząca województwem koalicja PO-PiS zdecydowała, że port powstanie właśnie w tym miejscu. Obiecano także dofinansowanie z Unii Europejskiej.

Kredyt na budowę ciąży do dziś

Lotnisko zbudowano szybko, w dwa lata. Otwarto 17 grudnia 2012 roku. Całkowity koszt wyniósł 475 mln zł, z czego niecałe 20 mln zł pochodziło z budżetu państwa, a aż 160 mln zł z dotacji z Unii Europejskiej. Na brakujące ok. 300 mln zł złożyły się samorządy oraz sama spółka, która wypuściła obligacje na łączną kwotę 180 mln zł. Musi je spłacić do 2028 roku, a ich koszt ciąży w budżecie.

Od uruchomienia założenia dotyczące ruchu na lotnisku nie pokrywały się z rzeczywistością. W 2014 roku z Lublina odleciało 187,5 tys. pasażerów wobec zakładanych we wniosku o dofinansowanie 270 tys. W kolejnym roku do obiecanej Brukseli puli pasażerów zabrakło ponad 50 tys. podróżnych.

Ze względu na słabe wyniki, UE chciała zabrać aż 40 mln zł dotacji. Ostatecznie po negocjacjach Ministerstwa Rozwoju „obcięto” jedynie 22 mln zł. To kolejny dług, który doliczono do rachunku spółki.

W latach 2017-2019 roczna strata lotniska oscylowała wokół 30 mln zł rocznie. Dług z własnej kieszeni musieli pokrywać właściciele. To samorządy: 51,4 proc. akcji w spółce ma miasto Lublin, a 46,8 proc. województwo lubelskie. Pozostałe udziały należą do:

  • miasta Świdnik – 1,7 proc.
  • powiatu świdnickiego – 0,003 proc.

Lotnisko pustoszy miejską kasę

Pod koniec 2024 roku na sesji rady miasta Lublin było niezwykle gorąco. Radni zadecydowali o wyemitowaniu obligacji (długu) o wartości 100 mln zł, by opłacić wszystkie zobowiązania. Jak informowała TVP3 Lublin, to efekt nieudanej próby sprzedaży lotniska.

Skarbnik w rozmowie z telewizją przekonywała, że miasto próbowało sprzedać udziały w spółce Port Lotniczy Lublin za kwotę 133 mln zł. Niestety, bez powodzenia. To oznacza kolejny kredyt dla samorządu będącego sporo pod kreską. Dług Lublina zapisany w budżecie na 2026 rok wynosi aż 2,8 mld zł, przy dochodach na poziomie 3,8 mld zł.

We wspomnianym budżecie 22,8 mln zł zapisano na pokrycie zobowiązań lotniska. To mniej niż w ubiegłych latach, gdy kwoty te wynosiły odpowiednio:

28,09 mln zł – 2025 rok

34,45 mln zł – 2024 rok.

- Strata rachunkowa wynikająca ze sprawozdania finansowego spółki Port Lotniczy Lublin S.A. za 2024 rok wynika z kilku czynników. Głównym z nich, jest fakt, że spółka ponosi cały czas koszty związane z budową lotniska poprzez wykup obligacji wyemitowanych na budowę całej infrastruktury lotniskowej. Ponadto pomimo że infrastruktura lotniskowa jest stosunkowo nowa, jednak z powodów np. zmian wymogów technicznych stawianych poszczególnym elementom lotniskowym zachodzi konieczność czynienia nakładów remontowych i inwestycyjnych – przekonuje Justyna Góźdź, rzeczniczka prasowa miasta Lublina, w odpowiedzi na pytania „Forsala”.

Jak przyznaje, wynik finansowy lotniska za rok 2025 będzie „zdecydowanie korzystniejszy”. Przywołuje tu współpracę z wojskiem, o której więcej piszemy poniżej. Góźdź zaznacza również, że dofinansowywanie lotnisk regionalnych nie jest tylko specyfiką Lublina.

Władze miasta jako główny akcjonariusz, oceniają zarząd spółki PPL. W ostatnich latach jego członkowie zawsze otrzymywali absolutorium. W styczniu doszło jednak do zmiany prezesa. Krzysztof Matuszczyk, pracujący w spółce od 14 lat, odszedł na emeryturę. Jego miejsce zajął Dariusz Krzowski.

- Zarząd ma wytyczone założenie zminimalizowania zapotrzebowania na wsparcie od akcjonariuszy poprzez m.in. dywersyfikację działalności, szukanie nowych przychodów - w tym celu w 2024 r. został oddany do użytku terminal cargo, który stanowić ma kolejne źródło przychodów – dodaje rzeczniczka miasta, w odpowiedzi na pytania o zadania nowego zarządu lotniska.

Marszałek też „za” lotniskiem

Zarówno prezydent Lublina (KO), jak i marszałek województwa (PiS) jak jeden mąż wypowiadają się w sprawie lotniska. Mimo sporu „na górze”, w przypadku tej spółki zdania są bardzo podobne.

Województwo „dosypie” w tym roku 20 mln zł do długu lotniska. W poprzednich latach było to 25,9 mln zł (2025 rok) i 31,84 mln zł (2024 rok). Zapytaliśmy władze samorządu, czy nie jest to alarmujące, że spółka przynosi tak duże straty. Odpowiedź jest podobna jak ta udzielona przez miasto.

„Dotychczasowe działania Zarządu Spółki Akcjonariusz ocenia pozytywnie. Port Lotniczy Lublin S.A. odnotował najlepszy wynik w swojej historii obsłużonych pasażerów. Ponadto Spółka umocniła pozycję regionu na mapie połączeń lotniczych. Działania te są oceniane przez Akcjonariusza jako kluczowy element budowania dostępności komunikacyjnej i potencjału gospodarczego Lubelszczyzny. Należy zaznaczyć, że Zmiana w zarządzie Spółki w styczniu 2026 r. to naturalny etap, mający na celu optymalizację finansową przy zachowaniu dynamicznego wzrostu liczby pasażerów, czego potwierdzeniem jest rekordowy styczeń 2026 roku, w którym Port Lotniczy Lublin obsłużył ponad 25 tys.” – czytamy w odpowiedzi.

Urząd Marszałkowski podkreślił też, że w przypadku lotniska nadrzędnym celem jest „realizacja celów publicznych, a nie tylko generowanie zysku”. Zaznaczył również, że Port Lotniczy Lublin jest „filarem gospodarczym regionu”.

Jak zminimalizować stratę? Pomoże wojsko

W ubiegłym roku lotnisko obsłużyło 471 101 pasażerów. To dziesiąty wynik w Polsce. Lublin przeskoczył Szczecin, plasując się tuż za Łodzią. Oba wspomniane lotniska również odnotowują stratę finansową, jednak mniejszą niż Lublin.

- Rozwijamy się dynamicznie, rok po roku. To efekt konsekwentnie budowanej siatki połączeń, w tym także w okresie wakacyjnym. Z kolei współpraca z Ministerstwem Obrony Narodowej i zaangażowanie w pomoc Ukrainie pokazała naszą sprawność i możliwości logistyczne – powiedział prezes Portu Lotniczego Lublin Krzysztof Matuszczyk, prezentując dane za ubiegły rok.

Z Lublina lata nie tylko wspomniany LOT, ale także m.in. Wizz Air i Ryanair. Do tego połączenia czarterowe. Jednak wyłącznie z tego typu działalności spółka nie ma szans wyjść na prostą. Zdają sobie z tego sprawę władze lotniska, które w odpowiedzi na pytania „Forsala” piszą o ruchu cargo, który będzie się zwiększał.

W czasie remontu lotniska Rzeszów-Jasionka to właśnie Lublin przejął rolę hubu pomocowego dla Ukrainy. W tym celu podpisano stosowną umowę z Ministerstwem Obrony Narodowej. Kontrakt ma pozwolić na zwiększenie dochodów lotniska.

Rzecznik lotniska, Piotr Jankowski, zwraca też uwagę na raport Zespołu Doradców Gospodarczych TOR dotyczący wpływów portów lotniczych na regiony. Wynika z niego, że bezpośredni wpływ Portu Lotniczego Lublin na gospodarkę regionu to 14,8 mln zł, a pośredni – związany m.in. z turystyką ok. 65 mln zł.

Zarówno władze portu, jak i akcjonariusze, chcą, by w Lublinie pojawiło się więcej połączeń. Czytamy tu o „planowanym zwiększeniu siatki połączeń” czy o „rozwijaniu kierunków o największym potencjale biznesowym”. Kluczowe wydaje się jednak wsparcie wojska.

„Terminal Cargo na lubelskim lotnisku stał się strategicznym filarem systemu logistyki obronnej oraz kluczowym elementem infrastruktury regionu. Inwestycja ta znacząco podnosi potencjał eksportowy wschodniej Polski, umożliwiając sprawną obsługę towarową i przyciąga nowych partnerów biznesowych. Warto podkreślić, że to właśnie dzięki sprawnej obsłudze segmentu Cargo w 2025 roku zaistniała techniczna i operacyjna możliwość szerokiego wykorzystania infrastruktury lotniska przez wojsko, co w konsekwencji pozwoliło na wygenerowanie dodatkowych przychodów i znacząco zmniejszyło wartość bezpośredniego dokapitalizowania spółki przez jej głównych akcjonariuszy” – odpowiadają przedstawiciele Urzędu Marszałkowskiego.

Jak czytamy, w planach jest m.in. stworzenie stałej bazy lotnictwa śmigłowcowego, co pozwoli PPL wyjść na prostą.